Wielu prezydentów uczciwie przyznaje, że problem znany do tej pory głównie z pękających w szwach szkół podstawowych, od przyszłego roku dotknie również liceum. Chodzi o naukę na zmiany, często do późnych godzin wieczornych. „Uruchomienie dodatkowych klas, które będą uczyły się w systemie zmianowym” biorą pod uwagę: Bydgoszcz, Piotrków Trybunalski, Tarnów, Rzeszów, Jastrzębie-Zdrój, Koszalin, Kalisz, Bielsko-Biała, Zielona Góra, Rybnik, Ostrołęka, Częstochowa, Siemianowice Śląskie, Białystok, Warszawa, Włocławek, Lublin.

Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku przyznaje wprost: - Zajęcia będą trwały nawet do godz. 20.

Włodarze tylko pięciu miast planują dodatkowe klasy uruchomić „w wynajętych pomieszczeniach poza budynkiem szkoły”. To: Bielsko-Biała, Ostrołęka, Gorzów, Łódź oraz Lublin.

To, co obok zmianowości może szczególnie martwić uczniów i ich rodziców to planowane zwiększenie liczebności klas. Na ten krok najpewniej zdecydują się: Bydgoszcz, Łomża, Tarnów, Olsztyn, Jastrzębie-Zdrój, Kalisz, Bielsko-Biała, Konin, Zielona Góra, Rybnik, Ostrołęka, Siemianowice Śląskie, Białystok, Warszawa, Opole oraz Gorzów.

Tylko władze Ostrołęki rozważały prowadzenie lekcji w soboty, ale ten pomysł upadnie, bo Anna Zalewska zmieniła zdanie i zapowiedziała, że przepisy na to nie pozwolą.

Kto ich będzie uczył?

Problemem jest nie tylko to, gdzie dzieci będą się uczyć, ale przede wszystkim z kim. Chociaż w czerwcu gimnazja przestaną istnieć i osoby tam uczące się mogłyby przejść do liceów, to nauczyciele coraz liczniej przekwalifikują się i odchodzą z zawodu. - Dlatego chcemy utworzyć tyle klas, żeby nasza obecna kadra mogła je „obsłużyć" - wyjaśnia Małgorzata Zaradzka-Cisek, dyrektorka XXI LO w Łodzi. Stąd też propozycja, by w tej szkole gimnazjaliści zdawali do trzech klas, a ósmoklasiści do czterech (dotąd było tam pięć klas pierwszych). A to oznacza zmianę profili klas i oferty, którą szkoły wypracowywały przez lata.

Cały artykuł o tym, co czeka we wrześniu uczniów pierwszych klas szkół średnich, przeczytasz w środę 6 lutego w "Gazecie Wyborczej"