Dramatycznie brakuje nam pielęgniarek. Zarabiają mało, są przeciążone, wyjeżdżają za granicę. Brakuje także lekarzy, co może pielęgniarkom pomóc. Wymagałoby to jednak rewolucji. Szwajcaria i kilka innych krajów się na nią zdecydowało.

– Pielęgniarka, która staje się „frontmenem” opieki, oznacza oszczędności, ponieważ przejmuje wszystkie czynności lekarza, które może wykonać, bo jest to tańsze dla systemu. Dlatego należy kształcić pielęgniarki zaawansowanej praktyki na drugim poziomie studiów, a będziemy mieć efekty, których zazdrościmy innym – tłumaczy dr Kilańska.

A to znaczy, że bez dokładania do systemu można wygospodarować pieniądze na wzrost wynagrodzeń i zatrudnienie dodatkowego personelu. W Polsce to bezwzględny warunek zatrzymania pielęgniarek w zawodzie (i w kraju), bo niskie płace są jedną z głównych przyczyn rezygnacji.

O systemie zdrowia i pielęgniarkach przeczytasz w piątek w "Gazecie Wyborczej"