Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Byłe siostry zakonne, w przeciwieństwie do byłych kapłanów, nie organizują się w stowarzyszenia, nie sprzedają swoich historii mediom, nie mają nawet swoich forów w internecie. Bo samo wystąpienie z klasztoru bywa dla nich bolesne.

Jezuita Giovanni Cucci, cytowany w tekście Stanisława Obirka i Artura Nowaka („Gazeta Wyborcza", 7 sierpnia 2020), pisał o tym w „La Civiltà Cattolica". „Największym dramatem sióstr, który opisuje Cucci, wydaje się to, że klasztor staje się ich więzieniem. Odchodzenie po wielu latach spędzonych w odosobnieniu społecznym jest trudnością nie do przezwyciężenia. Perspektywa powrotu do społeczeństwa staje się traumatyczna. Potrzeba readaptacji i przezwyciężenia poczucia winy, bo "nie wytrwałam". Siostry często pozostają w zakonie "tylko dlatego, że nie widzą innego sposobu na przeżycie. Nie znają miasta, języka, nie były w stanie uzyskać kwalifikacji akademickich"".

– Opuszczenie zakonu można porównać do wyjścia z więzienia lub koszar. Człowiek po kilkunastu latach musi się odnaleźć w zupełnie odmienionych realiach – mówi Lesław Juszczyszyn, założyciel poradni psychologicznej dla byłych księży i zakonnic, w tekście dla portalu naTemat.pl.

„Zakonnice": Tu nie ma miejsca na indywidualność

Na tym tle sytuacja bohaterek serialu „Zakonnice" nie jest zła. Odeszły z klasztorów po kilku latach, są wciąż młode. No i mają wsparcie rodziny. Otrzymały je także od swoich, byłych już, przełożonych, co wcale nie jest oczywiste.

W dwóch odcinkach serialu, które obejrzałam, poznałam trzy byłe zakonnice. Dlaczego odeszły? Temperament jednej z nich nie mieścił się w regule zakonu. Chciała przede wszystkim pracować z młodzieżą i być w jakimś stopniu indywidualnością, a nie częścią zgromadzenia. I na to nie chciano jej pozwolić.

Kadr z serialu dokumentalnego 'Zakonnice'.Kadr z serialu dokumentalnego 'Zakonnice'. Fot. CANAL+/Ryszard Gwóźdź

Druga bohaterka czuła głębokie powołanie, bardzo spełniała się w zakonie. Ale po kilku latach zrozumiała, że jej czas w zgromadzeniu się skończył. Tęskniła za świeckim życiem, a przede wszystkim chciała zostać żoną i matką. Teraz ma trzech synów, którzy wiedzą kim była przedtem, i jest szczęśliwa.

Trzecia była siostra zawsze miała przekonanie, że jest powołana do rzeczy wielkich. Myślała, że uda jej się to urzeczywistnić w klasztorze o bardzo surowej regule. Potem zrozumiała, że źle pojęła to przekonanie i będzie lepiej, jeśli zacznie się spełniać w życiu świeckim. Bardzo potrzebuje kontaktu z naturą, fotografuje przyrodę.

Dwie bohaterki podtrzymują relacje z byłymi współsiostrami. Jedna była nawet obecna na składaniu ślubów wieczystych przez koleżankę, z którą przyjaźniła się w klasztorze. Po mszy odbyła się uroczystość, która przypominała… wesele. Podano piętrowy tort, zabrzmiał marsz Mendelsohna. A potem wszyscy goście (wraz z siostrami w habitach) tańczyli. Nie wiem, czy jest to stały obyczaj przy takich okazjach, ale wydał mi się nieco dziwny.

„Zakonnice": Powołanie tak, ale nie dla mojego dziecka

Bardzo ciekawa w serialu jest obecność drugiej strony, czyli najbliższej rodziny byłych zakonnic. Jedna z matek wspomina, że choć modliła się o powołania, bo jest osobą wierzącą, to nie mogła się długo pogodzić z tym, że właśnie jej dziecko to powołanie poczuło.

Druga przypomina córce, że za każdym razem, kiedy mogła odwiedzić ją w klasztorze, miała dla niej cywilne ubranie. Wciąż była przekonana, że kiedyś się przyda i ukradkiem zabierze swoje dziecko z tego miejsca.

Kolejna matka przyznaje, że po decyzji córki podlewała łzami swój domowy ogródek. A później hodowała w nim takie same rośliny jak te, które rosły w ogrodzie klasztornym. Dostawała nawet nasiona od sióstr.

Problem poważny, ale jest za słodko…

Nie wiem, co się będzie działo w pozostałych odcinkach serialu, bo na razie – mimo bardzo ważnej tematyki, którą podejmuje – wygląda trochę za słodko. Nie wspomina się choćby o tym, że przełożone zgromadzeń mają tak wielką władzę nad siostrami, że wszystko może zależeć od ich widzimisię. Nawet tak ważna kwestia jak opłacanie składek ZUS nie jest uregulowana odgórnie. A siostry muszą się godzić na wszystko, bo składały przecież śluby posłuszeństwa.

Istnieje nawet takie kuriozum jak książka karmelity Pellegrina Ceccarelliego „Savoir-vivre siostry zakonnej". Nie, nie została wydana w XIX w., ale w roku 1985.

Marta Abramowicz, autorka książki „Zakonnice odchodzą po cichu" w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów" mówiła tak: „zakonnice jak w soczewce skupiają to, jak traktowane są kobiety w Kościele. (…) Mają sprzątać, gotować dla księdza, najlepiej lepsze jedzenie w osobnym garnku, prasować mu albę, stroić ołtarz. Księża często traktują je jak służące. Są dla nich niewidzialne i nieistotne. Zakonnice są traktowane jak darmowa siła robocza".

I to jest streszczenie owego savoir vivre’u…
________

Zakonnice

serial dokumentalny, Polska 2021, reż. Krystyna Wałajtys-Łonisk,
poniedziałek 29.11, CANAL+ Premium 21:00, odc. 1.-2./6
dostępny również na CANAL+ online
________

Więcej informacji o serialu i innych produkcjach CANAL+ znajdziesz w serwisie JA+ rozrywka

<<<REKLAMA>>> CANAL+ online - multiserwis streamingowy - seriale, filmy, sport

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.