Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Scenarzysta Łukasz Sychowicz ma wiele tatuaży, ale jeden z najważniejszych, na łydce, łączy w sobie jego dwóch idoli. – To Michael Scott w koszulce Michaela Jordana z numerem 23 – mówi podwijając nogawkę. Jordan, sześciokrotny mistrz NBA i rzucający obrońca Chicago Bulls, to bóg koszykówki. Scott to najsłynniejsza rola Steve’a Carella – jednego z bogów amerykańskiej komedii.

Wzór szefa idioty

W amerykańskim serialu „The Office" (2005-13) Scott był regionalnym kierownikiem w handlującej papierem firmie Dunder Mifflin w miasteczku Scranton w Pensylwanii. Pretendował do miana najlepszego szefa na świecie, a przy okazji jednym z najgorszych, jakiego widziała telewizja. Niezbyt bystry, zapatrzony w siebie i chorobliwie pozbawiony autorefleksji.

 

Pierwowzór Scotta w brytyjskim „The Office" z 2001 r. wykreował Ricky Gervais – pomysłodawca, współscenarzysta (ze Stephenem Merchantem) i odtwórca głównej roli. Jego David Brent to podobnego sortu idiota, na dokładkę człowiek podły i pozbawiony wrażliwości.

Michael Scott w amerykańskiej wersji początkowo także był antypatycznym dupkiem z nadmiarem żelu we włosach, ale po pierwszej serii (6 odc.) i otarciu się o skasowanie z ramówki twórcy postanowili napisać go na nowo.

Od drugiego sezonu scenarzyści Greg Daniels i Michael Schur zaczęli dodawać tej postaci ludzkie cechy. Z aroganckiego idioty stał się nieudacznikiem z ambicjami, któremu mimo jego żenujących popisów zaczynamy współczuć. I to się spodobało.

 

„The Office" po kilku sezonach stało się światowym fenomenem. Do dziś, choć od zakończenia minęła prawie dekada, to jeden z najchętniej oglądanych seriali. Bo amerykańska wersja to serial idealny na ekspresową poprawę humoru – zabawny, ciepły i optymistyczny, opowiadający o ludziach pełnych wad, a przez to bliższych nam samym.

Zamachnęli się na świętość

I jak taki fenomen przenieść na lokalny grunt? – To było przerażające – mówi Sychowicz. – Startowałem do tego jako kosmiczny fan i wyznawca „The Office". Gdy dostałem telefon od producentów: „Łukasz, chcemy, żebyś to pisał", to powiedziałem: „Nie, nie róbcie tego, po co to ruszać". Potem jednak dałem się przekonać, ale to wyzwanie nadal jest dla mnie przerażające, bo przecież dopiero po premierze zaczniemy być porównywani do oryginału – podkreśla.

Z perspektywy fana wersji amerykańskiej przyznać muszę, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Sam pomysł adaptacji wydawał mi się początkowo równie bezsensowny co scenarzyście, a fatalny zwiastun tylko to przeświadczenie wzmógł. Ale serial po obejrzeniu niemal całego sezonu (recenzenci otrzymali dostęp do 11 z 12 odcinków) broni się niespodziewanie dobrze.

 

– Na naszą korzyść działa to, że napisaliśmy swoje scenariusze – zauważa Sychowicz. – Wiedzieliśmy, że adaptacja tych oryginalnych i jedynie dodawanie smaczków mijałaby się z celem. Gdyby Michał Holc czy inny polski Michael Scott mówił „tak powiedziała" [„that’s what she said" to jeden z ulubionych żenujących żartów bohatera], to byłoby to bez sensu. Napisanie wszystkiego po swojemu i zmienienie niektórych postaci dało nam drogę ucieczki od tych porównań – wyjaśnia scenarzysta.

Niewielu wie, że poza brytyjską i amerykańską wersją było kilka innych, m.in. szwedzka, czeska, francuska i chilijska. Niemiecką, „Stomberg", początkowo posądzano o plagiat – mimo ewidentnych odniesień formalnych twórcy nie przyznawali się do inspiracji „The Office". Dopiero gdy BBC zagroziło stacji ProSieben pozwem, do napisów końcowych niemieckiego serialu dodano nazwiska Ricky’ego Gervaisa i Stephena Merchanta. Z kolei wersja indyjska to kopia amerykańskiej – wszystkie dialogi, kadry i ruchy kamery są wyjęte żywcem, tylko gorzej zagrane.

Oto pracownicy Kropliczanki

Na tle zagranicznych wersji nasza wypada świeżo, przede wszystkim ze względu na swobodę scenarzystów przy tworzeniu bohaterów.

Mamy tu Michała (Piotr Polak), prezesa firmy Kropliczanka – siedleckiego producenta wody mineralnej. To wdzięczny idiota, pozbawiony autokrytycyzmu, namolny i irytujący, ale przy tym wzbudzający litość i sympatię. Ma w sobie cechy Piotrusia Pana, wiecznie zabiegającego o czyjąś uwagę i sympatię.

Michała Holc (Piotr Polak) w swoim siedleckim biurze.Michała Holc (Piotr Polak) w swoim siedleckim biurze. fot. Łukasz Bąk / CANAL+

– Michał Holc wyjściowo jest jak Michael Scott, człowiekiem bez grama autorefleksji. Gdybyś pomyślał, że możesz mieć naprawdę takiego szefa, to byłoby straszne. Ale oglądając, śmiejesz się z tego w myśl zasady, że dramat to komedia dla wszystkich, którzy w nim nie uczestniczą – wyjaśnia Sychowicz. Jego zdaniem Michał od początku ma w sobie cechy, które Scott osiągnął dopiero w kolejnych sezonach, przez co jest znacznie sympatyczniejszy w odbiorze.

Jego prawą (a może raczej lewą) ręką zostaje Patrycja (Vanessa Aleksander), wprowadzona do firmy przez nowego właściciela. Ta postać nie występuje w innych wersjach i dodaje do serialu wiele nowych konfliktów. Ambitna dziewczyna z bogatego domu, przekonana, że czeka ją przyszłość ikony biznesu. I podobnie jak Michał do bystrych nie należy.

Franek (Mikołaj Matczak) to świeża krew w firmie, odpowiednik Jima granego w wersji amerykańskiej przez Johna Krasinskiego. Młody, bystry i zadurzony w recepcjonistce Asi (Kornelia Strzelecka) – odpowiedniczce amerykańskiej Pam (Jenna Fischer). Zarówno Matczak, jak i Strzelecka wypadają w rolach bardzo dobrze – czuć między nimi chemię i nawet znając na wylot losy relacji Jima i Pam (najlepszego romansu w dziejach amerykańskiej telewizji), to i im szybko zaczynamy kibicować.

Istotną postacią jest też Darek (Adam Woronowicz), odpowiednik Dwighta (Rainn Wilson), ale napisany od nowa. – Dwight to jedna z moich ukochanych postaci. Myślę, że tu odeszliśmy najdalej od oryginału. Darek jest starszy od Michała, więc ma z nim inne relacje niż Dwight miał z Michaelem – tłumaczy Sychowicz. I faktycznie, Darek to człowiek pozbawiony poczucia humoru, rozpamiętujący minioną epokę i tradycyjne wartości. W życiu kieruje się prostymi zasadami, np. za ideał kobiety uważa Basię Wołodyjowską, a jego ulubiony kubek to ten upamiętniający bitwę pod Chocimiem.

Poza nimi w biurze pracują też księgowy Sebastian (Jan Sobolewski) – introwertyk i maminsynek, Gośka (Monika Obara) – wiecznie zblazowana matka trójki dzieci i przyjaciółka Bożenki (Milena Lisiecka) – ironicznej i pogodnie nastawionej do życia kobiety chowającej w biurku butelki po popijanej ukradkiem wódce.

Zespół uzupełniają optymistyczna i nieszczególnie bystra Agnieszka z marketingu (Monika Kulczyk) i kontroler jakości Levan (Marcin Pempuś) – twardo stąpający po ziemi imigrant z Gruzji, na którym Michał wyładowuje swoje ksenofobiczne fobie i wyrzuty sumienia. Biuro odwiedza też Łuki (Adam Bobik), kurier i typowy „dobry chłopak" z Siedlec, z włosami na żel i złotym kajdanem.

Polskie geny w dyskusji

Widać w nich wszystkich wpływy amerykańskich wzorców, ale już po kilku odcinkach przekonujemy się, że to pełnoprawni bohaterowie, a nie tylko kopie. I szybko zaczynamy ich lubić podobnie jak pracowników biura amerykańskiego i brytyjskiego. W fabule (choć w wielu kwestiach wzorowanej na tamtej) oddano też cechy naszej polskości – w dyskusji światopoglądowej i małomiasteczkowej perspektywie.

Scenarzysta Łukasz Sychowicz na planie 'The Office PL'Scenarzysta Łukasz Sychowicz na planie 'The Office PL' fot. Krzysztof Szlęzak

– Osadzenie akcji w Siedlcach nie było trudne. Musieliśmy tylko wymyślić miasto, które jest jakimś tam odpowiednikiem Scranton. Tzn. nie za daleko od Warszawy, ale i nie za blisko, tak jak Scranton od Nowego Jorku. Przestudiowaliśmy też, ilu mieszkańców ma ich miasto i jaką populację powinno mieć nasze po odpowiednim przeskalowaniu – wylicza Sychowicz.

Ta polskość, choć jest jedynie haftem dodanym na dobrze znany materiał, pozwoliła twórcom stworzyć iluzję świeżości. Dobrze znany żart na głowie postawić może wspomnienie o Janosiku, dniu Siedlec albo polskich kabaretach – które zdaniem Michała Holca „są żenujące. Z wyjątkiem 20, 25 topowych ekip".

Kto by pomyślał, że po w większości nieudanych przygodach Polaków z przeszczepami na nasz grunt amerykańskiego poczucia humoru, to adaptacja najpopularniejszego sitcomu w historii przywróci wiarę w polską komedię.
__________

The Office PL

scen. Łukasz Sychowicz, Mateusz Zimnowodzki, Kuba "Muflon" Rużyłło, reż. Maciej Bochniak,
wyk. Piotr Polak, Vanessa Aleksander, Adam Woronowicz, Mikołaj Matczak, Kornelia Strzelecka

odc. 1.-3./12, piątek 21:00, CANAL+ Premium
Cały sezon dostępny w CANAL+ online

Więcej informacji o serialu i innych produkcjach CANAL+ znajdziesz w serwisie JA+ rozrywka

<<<REKLAMA>>> CANAL+ online - multiserwis streamingowy - seriale, filmy, sport

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.