Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ OBEJRZYSZ MATERIAŁ WIDEO:

Transkrypcja wideo: 

W tym roku „Gazeta Wyborcza" mianuje Człowiekiem Roku ukraińskiego pisarza, poetę i muzyka Serhija Żadana. Z całego serca gratuluję. To absolutnie zasłużona nagroda!

W jednej z książek Serhija jest krótki, ale bardzo ważny fragment, zaczyna się od słów: „Nigdy nie interesuj się polityką, nie czytaj gazet, nie słuchaj radia, wywal kineskop ze swojego TV".

Jego sens oczywiście jest taki, że im dłużej społeczeństwo „nie interesuje się polityką", tym trudniej później poradzić mu sobie z władzą tych, którzy cały czas polityką się interesowali. Właśnie tak kształtuje się dyktatura, właśnie tak niezauważenie, ale konsekwentnie zapuszcza korzenie we wszystkich sferach życia. Cenzuruje media, represjonuje aktywistów i kandydatów opozycji; zamiast rozwijać gospodarkę, rozwija aparat siłowy.

Całe dzisiejsze zdecydowanie i jedność narodowa w Ukrainie są następstwem tego, że naród Ukrainy wie, że nie wolno „nie interesować się polityką".

Białorusini bronią swojej suwerenności, nie bacząc na represje

Z kolei dla Białorusi momentem przełomowym był rok 2020, rok, w którym większość Białorusinów, tak samo jak Ukraińcy, przyznała, że nie da się „nie interesować polityką", bo ona ma bezpośredni wpływ na twoje życie.

Miliony zagłosowały przeciwko dyktaturze Łukaszenki. Setki tysięcy ludzi wychodziły na protesty w całym kraju, kiedy wybory zostały skradzione. Dziesiątki tysięcy przeszły przez areszty, grzywny, tortury za swój protest. Ale jako naród zmieniliśmy się na zawsze – i dlatego Białorusini już od dwóch lat przeciwstawiają się reżimowi, a teraz również wojnie w Ukrainie i rosyjskiej okupacji.

Nie bacząc na represje, Białorusini bronią swojej suwerenności, swojej dumy narodowej i prawa do bycia przyjacielem Ukrainy, a nie jej wrogiem.

Od momentu, gdy Putin zaczął tę wojnę, a Łukaszenka wbrew woli naszego narodu oddał Białoruś jako przyczółek do bombardowania ukraińskich miast, Białorusini rozpoczęli ruch antywojenny.

Ponad 80 akcji partyzanckich na kolei, stałe śledzenie techniki wojskowej na kanale w Telegramie „Białoruski hajun", cyberataki na reżim, powstanie Związku Matek, które dzwoniły do urzędników i żądały, żeby oddali im ich dzieci powołane do wojska, żeby ich nie wysłano na wojnę z Ukraińcami.

Dziś śmiało można powiedzieć: Białorusini wpłynęli na to, że białoruskie wojska nie przeszły przez granicę z Ukrainą.

Bez wolnej Ukrainy nie może być wolnej Białorusi

Ale ruch antywojenny działa także poza Białorusią. Diaspora domaga się, żeby Białorusinów nie przyrównywano do reżimu i nie pozbawiano prawa do wiz i pracy; zbiera pomoc humanitarną dla Ukraińców, ochotnicy wstępują w szeregi białoruskich batalionów, które walcząc po stronie Ukrainy, bronią obu naszych krajów.

Białorusini robią bardzo dużo, bo rozumieją, że bez wolnej Ukrainy nie może być wolnej Białorusi, a bez wolnej Białorusi nie może być gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.

Wszystko to jest efektem tego, o czym pisze Serhij Żadan w swoim eseju. Tego, że my wszyscy przestaliśmy żyć, „nie interesując się polityką".

Nie pozwoliliśmy na to, by dyktatorzy wciągnęli naród białoruski w wojnę przeciwko Ukrainie, i będziemy dalej robić wszystko, żeby rosyjskie wojska opuściły terytorium zarówno Ukrainy, jak i Białorusi. Łukaszenka dokonał wyboru – został z Putinem i razem z nim będzie zapomniany w przeszłości.

Musimy zatrzymać wojnę i pociągnąć do odpowiedzialności jej organizatorów

Białorusinów i Ukraińców czeka piękna przyszłość, w której będziemy mogli opłakać naszych poległych bohaterów, uwolnić wszystkich tych, którzy teraz są pozbawieni wolności, i przywrócić poczucie bycia w domu wszystkim, którzy dom stracili.

Na wolność wyjdą dziesiątki naszych dziennikarzy, których wrzucono za kraty za siłę ich słowa. Wśród nich są Katerina Andrejewa i Daria Czulcowa, które relacjonowały gorące wydarzenia podczas pokojowych protestów; Ksenia Łuckina, która wyprowadziła na demonstrację dziennikarzy państwowej telewizji, oraz jeden z liderów polskiej mniejszości w Białorusi – Andrzej Poczobut, wasz kolega konsekwentnie walczący o wolność słowa.

Wierzę, że w tej przyszłości mój mąż Sergiej Cichanouski, który już dwa lata przebywa w więzieniu, będzie mógł osobiście poznać Serhija Żadana i powiedzieć mu „dziękuję" za jego dzieła. Jestem pewna, że one mu się spodobają.

Ale żeby to wszystko stało się rzeczywistością, musimy zatrzymać wojnę i pociągnąć do odpowiedzialności jej organizatorów. Pozbyć się obcych wojsk z terytorium naszych państw. Obalić dyktaturę i dogadać się w sprawie gwarancji pokoju i bezpieczeństwa całego regionu. I my to zrobimy.

Za wolność naszą i waszą. Sława Ukrainie! Żywie Biełarus!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.