Byli Białorusini, którzy mówili, że mamy rację i jak mówimy, że mamy stać, to będą stać. Byli też Rosjanie, którzy wyzywali nas od neonazistów. Gdyby Polska bardzo chciała, żeby tiry ani pociągi nie przejeżdżały przez polsko-białoruską granicę, to domyślam się, że tak by się wydarzyło. Jeżeli transport do dzisiaj funkcjonuje, to pewnie Polska nie jest zainteresowana tym, żeby to przerwać. - Z Natalią Panchenko, organizatorką blokady na polsko-białoruskiej granicy, rozmawia Dominik Łowicki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

WOJNA W UKRAINIE [RELACJA NA ŻYWO]

TUTAJ ZOBACZYSZ WYWIAD WIDEO Z NATALIĄ PANCHENKO:

Dominik Łowicki: Była pani na polsko-białoruskiej granicy i brała udział w blokadzie rosyjskich i białoruskich tirów. Jak to wyglądało?

Natalia Panchenko, szefowa inicjatywy Euromajdan-Warszawa: Pierwsze sygnały, że tiry nadal przejeżdżają przez polsko-białoruską granicę i że tych tirów jest dużo, zaczęliśmy dostawać od polskich kierowców. Pisali do nas, żebyśmy zwrócili na to uwagę. Przyjechaliśmy tam zobaczyć, czy to prawda, bo dotąd tak wierzyłam w sankcje wobec Rosji, że myślałam, że to jest jakaś dezinformacja. I kiedy zobaczyliśmy, że to prawda - że rzeczywiście to są kilkunastokilometrowe kolejki tirów, przeraziłam się. Postanowiliśmy nie czekać, nie zbierać się, tylko działać od razu i blokować ruch. To był nasz odruch. 

Stanęliśmy na jezdni i zablokowaliśmy tirom wjazd przez granicę, a w sieciach społecznościowych pisaliśmy, żeby ludzie do nas dołączali. Ten protest był spontaniczny, nie przygotowywaliśmy go wcześniej. Ludzie zaczęli zgłaszać się z całej Polski i przyjeżdżać do nas. 

Udało nam się wytrwać przez trzy doby. Chcieliśmy stać dalej, ale trzeciego dnia interweniowała policja. Policjanci najpierw zaczęli z nami negocjować. Prosili, żebyśmy przepuszczali 20 tirów co godzinę. My oczywiście nie zgadzaliśmy się, bo co to za blokada, jeżeli tiry będą przejeżdżać nam przed nosem? 

A w pewnym momencie policja otoczyła wszystkich protestujących. Zsunęła nas z jedni i zaczęła przepuszczać samochody. Jedyne, co nam pozostawało, to zawiesić nasz protest i zorganizować się trochę lepiej.

Dlatego pojechaliśmy do domu, ale w sobotę 19.03 wracamy na to samo przejście graniczne Kukuryki - Kozłowiczy. Zamierzamy być tam od 9 rano i będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, by zablokować to przejście. 

W sobotę kolejna blokada tirów na granicy

I pewnie znowu rozpędzi was policja. Jak się na to państwo przygotują? 

- Może tak być. Mam nadzieję, że teraz więcej osób przyjedzie nas wspierać. Myślę, że tym razem będzie więcej Polaków. W pierwszej blokadzie uczestniczyli Polacy, ale większość z nas to byli Ukraińcy z Polski.  Czasami wychodzili do nas kierowcy i mówili: "Ja wiozę klej... Ja wiozę pampersy... W jaki sposób to ma przełożenie na wojnę? Oczywiście, że ma! W bardzo prosty sposób. Każdy grosik, każdy eurocent, który dzisiaj trafia do Rosji, zasila gospodarkę tego kraju. I dopóki ta gospodarka będzie zasilana, dopóty Putin będzie miał pieniądze, żeby dozbrajać swoją armię i zabijać Ukraińców. 

My się z tym nie godzimy. Dopóki Rosja prowadzi wojnę, domagamy się zatrzymania jakiegokolwiek handlu z Rosją. Unia Europejska i reszta świata muszą wywierać na Rosję presję i ją izolować. Świat musi zareagować stanowczo, a nie sankcjami, pomimo których rosyjskie tiry i tak stoją w 20-30-kilometrowych kolejkach na granicy z UE. 

Morawiecki: Każdy tir na granicy polsko-białoruskiej jest sprawdzany

Mateusz Morawiecki powiedział na jednej z konferencji prasowych, że te wszystkie tiry, które przejeżdżają przez polsko-białoruską granicę, są sprawdzane pod kątem tego, co wiozą. Czy będąc na granicy, rzeczywiście widziała pani, że te wszystkie tiry były kontrolowane?  

- Byłam świadkiem, jak przez granicę polsko-białoruską jechał włoski tir oznakowany flagami ukraińskimi. Z przodu tira był duży, czerwony krzyż. Kierowca twierdził, że wiezie pomoc humanitarną dla poszkodowanych dzieci z Mińska. Gdzie w Mińsku są poszkodowane dzieci, które potrzebują pomocy humanitarnej? To pytanie numer jeden. A kolejne pytania pojawiły się, gdy sprawdziliśmy firmę przewozową tego kierowcy. Ta firma posiada swoje magazyny nie w Mińsku, ale w Moskwie. 

Co więcej, ta firma podawała na swojej stronie, że wspiera poszkodowanych w wojnie ukraińsko-rosyjskiej, nie rosyjsko-ukraińskiej. I pisali, że oni cały czas dowożą pomoc do Rosji. Czyli Polska w tym momencie przepuściła przez swoje granicę tir wypełniony po brzegi lekami. I do kogo tak naprawdę trafią te leki? Czy tak naprawdę to nie są apteczki dla rosyjskich żołnierzy? Nikt tego nie sprawdził. 

Prosiliśmy posłów o interpelację w sprawie w tej konkretnej ciężarówki. Dostaliśmy wyjaśnienie, że ciężarówka wyjechała z Polski dopiero po dokładnym sprawdzeniu dokumentów. Ale dlaczego nikt nie sprawdził ładunku? Nie zdziwiło ich, że ciężarówka z ukraińskimi flagami jedzie z pomocą do poszkodowanych dzieci w Mińsku? Przez Facebook ustaliliśmy więcej danych na temat tej ciężarówki niż organy, które miałyby się tym zajmować. 

Wspomniała pani o interakcjach między uczestnikami blokady a kierowcami ciężarówek. I to mnie bardzo interesuje, jak wyglądały te rozmowy? Czy ci kierowcy używali słowa „wojna"? 

- Byli Białorusini, którzy podchodzili i pytali, o co nam chodzi. A kiedy im tłumaczyliśmy, mówili: "Macie rację. Putin dzisiaj prowadzi wojnę, Łukaszenka niestety tę wojnę wspiera, więc jeżeli mówicie, że mamy tutaj stać, to będziemy stać". I wracali do samochodów. Pytali, gdzie jest najbliższy sklep. Stali i nic im nie przeszkadzało. 

Byli też kierowcy z Rosji, którzy krzyczeli, że Ukraińcy sami siebie zabijają, że jesteśmy neonazistami, że to my pozabijaliśmy swoje dzieci i oni w ogóle nie rozumieją, co my mamy do Rosji. 

Jeden z nich mówił, że on tylko wiezie stal, i nie wiedział, dlaczego stoimy i nie chcemy go przepuścić. Niektórzy w ogóle nie chcieli z nami rozmawiać, tylko przeklinali, niektórzy pokazywali nam męskie genitalia przez szybę.  

Co? Swoje genitalia? 

- Nie wiem, co chcieli pokazać… (śmiech) Najciekawsze, że pokazywali je chłopakom, więc nie wiemy, jakie to miało wywrzeć na nas wrażenie. 

Panchenko: Dzisiaj rozmowa z Rosjanami wygląda jak rozmowa z Marsjanami

Nie próbowali państwo jakoś do nich dotrzeć i przemówić do rozsądku? Wyjaśnić, co tak na serio dzieje się w Ukrainie?

- Oczywiście, że próbowaliśmy. Z większością Białorusinów nie było żadnego problemu. Z Rosjanami jest za to ogromny problem.

Mam wielu znajomych w Rosji, a wielu znajomych Ukraińców ma w Rosji swoje rodziny. I ludzie w rodzinach nie potrafią wytłumaczyć Rosjanom, co się tak naprawdę dzieje w Ukrainie.

Tamci ludzie ulegają propagandzie od 30 lat. To się nie wydarzyło dziś. To jest nierealne, sprawić jedną rozmową, żeby z oczu spadło im bielmo. 

Dzisiaj rozmowa z Rosjanami wygląda jak rozmowa z Marsjanami. Większość rosyjskich kierowców myślała, że nam zapłacono. Pytali, kto i ile nam zapłacił i ile oni mogą zapłacić, żebyśmy zeszli z drogi. Ci ludzie nie rozumieją, że ludziom, których rodziny chowają się przed bombami w schronach bez jedzenia i bieżącej wody, może chodzić o coś innego niż pieniądze. 

Z jednej strony polski rząd zapewnia, że chce jak największych sankcji, z drugiej strony widzi pani sytuację na granicy i ten sznur tirów. To budzi w pani jakiś dysonans?

- Z jednej strony rozumiem, że to, co się dzieje na granicy, to nie jest wina Polski, tylko raczej Unii Europejskiej. Z drugiej strony gdyby Polska bardzo chciała, żeby te tiry ani pociągi nie przejeżdżały przez polsko-białoruską granicę, to domyślam się, że tak by się wydarzyło. Jeżeli transport do dzisiaj funkcjonuje, to pewnie Polska nie jest zainteresowana tym, żeby to przerwać. 

Wizyta premierów w Kijowie. Kaczyński o "misji pokojowej NATO"

15 marca do Kijowa przyjechała polsko-słoweńsko-czeska delegacja szefów rządów tych państw. Jak pani jako Ukrainka postrzegała tę wizytę?

- Bardzo dobrze! To jest to, czego Ukraina potrzebuje najbardziej. Gdyby codziennie takie wizyty odbywały się na terenie Ukrainy, to myślę, że zginęłoby mniej cywilów. Może Putin nie boi się kogokolwiek i z tego, co widzimy, bo on rozumie tylko język siły, a świat do tej pory nie zaczął z nim rozmawiać tym językiem… Ale na pewno by się bardziej zastanawiał, jak prowadzić tę wojnę, gdyby codziennie do Kijowa przyjeżdżały międzynarodowe delegacje. 

Niestety, na 20 dni wojny mieliśmy tę jedyną, więc jako Ukrainka wszystkim tym państwom - Polsce, Czechom i Słowenii - chciałabym serdecznie podziękować. To dla nas jest bardzo ważne. Chciałabym zachęcić innych polityków. Widzę, że amerykańscy politycy chętnie przyjeżdżają do Europy i opowiadają, co trzeba zrobić, żeby wojna w Ukrainie się skończyła. Bardzo bym chciała, aby wypowiedzieli te same słowa w Kijowie. Zapraszam ich tam, niech przyjadą do Kijowa, niech się spotkają z prezydentem Ukrainy. Niech zobaczą, jak rzeczywiście wygląda wojna. Wtedy może szybciej zamkną przestrzeń powietrzną nad Ukrainą. Może szybciej zaczną coś robić, a nie tylko gadać i podpisywać jakieś deklarację. Gdyby rzucili wszystko i pojechali do Ukrainy, to może by ta wojna się już skończyła. Jarosław Kaczyński pojechał i od razu zaczął mówić o tym, że trzeba wprowadzić misję pokojową NATO. Przed nim żaden polityk o tym nie powiedział. To może jakby pojechali i zobaczyli, co się tam rzeczywiście dzieje, to wpadaliby na podobne pomysły. 

Pozostając w temacie pomysłów, wiemy, że toczą się negocjacje między Ukrainą a Rosją. Jednak ze strony rosyjskiej pojawiają się warunki, które dla strony ukraińskiej są nie do przyjęcia. Czy według pani konflikt jest na tym etapie, że w ogóle da się dyskutować z Rosją Putina? 

- Zacznijmy od tego, że Rosja zaatakowała teren niepodległej Ukrainy, niezależnego państwa. Warunki, które dzisiaj stawia Ukrainie, są nie do przyjęcia ani dla Ukrainy, ani - mam nadzieję - dla całego świata. To, jak zachowuje się NATO, ONZ i inne instytucje, które mają bronić pokoju, pokazuje, jaki ten „cały świat" jest słaby. Nie może sobie poradzić z jednym terrorystą, mordercą kobiet i dzieci . Dopiero wtedy, gdy świat zjednoczy się i pokaże Putinowi swoje siły, będziemy mogli jakkolwiek rozmawiać z Rosją. Putin już osiem lat temu pokazał, że dyplomacja dla niego nie istnieje. Dopóki się to nie wydarzy, Putin będzie robił, co chce. On rozumie, że do tej pory nie był przez nikogo karany ani nawet straszony, że może robić wszystko, a cały świat to tylko przyjmuje i na to nie reaguje. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Jest wiele przejść granicznych na wschód. Sugeruję skierować ich do Rosji przez Ukrainę. Niech jadą!
@bxc
bardzo dobry pomysl!!!
No i gdzie jest Agrounia, taka walcząca?
@proszka1
No i gdzie podimbecyl od bezpieczeństw, krzywoustny spekulant i reszta bandy pouczająca wszystkich dookoła? A gdzie to cholerne faszystowskie społeczeństwo organizujące marsze ku wątpliwej czci figury retorycznej żołnierza niezłomnego?
już oceniałe(a)ś
Niestety, trzeba sobie uświadomić, że kontrola celna to w 99,9% przypadków to kontrola dokumentów. Jeżeli się zgadzają z systemami, ładunek jest puszczany. Tylko w niektórych przypadkach jest rzeczywiście prowadzona rewizja - i przykład tej świni na włoskich blachach w sam raz nadawałby się do takiej rewizji.

PS. Pani Natalio - Rosjanie mają mózgi lasowane od 300 lat, nie od 30. Wszystko co służy Rosji dobre jest, Rosja nigdy nie czyni zła - ona nie zdobywa, ona chroni, ona nie jest agresorem - ona jednoczy. Ona zawsze jest za pokojem, ona zawsze jest ofiarą. Cały świat dybie na biedną niewinną Rosję. I 90% tych mend w to wierzy - od babci na wsi po mieszkańców wielkich miast, od analfabety po profesorów uniwersytetów. To kraj, gdzie kłamstwo jest wpisane w tożsamość jak hemoglobina w krwi. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki.
już oceniałe(a)ś
Powietrze spuszczać z opon.
już oceniałe(a)ś
W zasadzie powinni jeździć przez Ukrainę. Przejścia z Białorusią mogłyby być zamknięte. Przecież mamy tam wojsko; na razie walczące z cywilami (nie białymi uchodźcami).
już oceniałe(a)ś
Rozbijajcie im szyby. Z potłuczonymi dalej nie pojadą.
@bb7676
jak pis-administacja nie zatrzyma strumienia ciężarówek z "pomocą humanitarna" dla ociekającej krwią ukraińców putin rosjii, to chyba dojdzie do sytuacji kiedy to co bardziej rozsądnie myślący polacy wezmą sprawe w swoje ręce i zatrzymają ten żałosny i jakże szkodliwy proceder przepuszczania towarów przez granicę do wrogiego kraju.
@bb7676
Wystarczy skierować ich na Ukrainę!
@withay
Policja będzie rozbijać protesty.
dziadekzbielan: pis jak zwykle uprawia propagandę, ale w rzeczywistości też jak zwykle wspiera rosję putina puszczając przez Polskę zaopatrzenie dla ruskiej armii.
już oceniałe(a)ś
można?
można
już oceniałe(a)ś