Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ ZOBACZYSZ WIDEO:

Stan wyjątkowy. Poseł PiS: Jestem za dostępnością dziennikarzy

Rząd nie chce słyszeć, by reporterów wpuścić do strefy stanu wyjątkowego na granicę polsko-białoruską. Efekt? Polska w świecie pokazywana jest jako bezduszny kraj, który wyrzuca dzieci w lesie. We wtorek na pierwszej stronie międzynarodowego wydania "New York Timesa" pojawił się artykuł dotyczący sytuacji na granicy Polski i Białorusi. Dziennik opisuje dramat pochodzącego z Kurdystanu mężczyzny i jego dwuletniej córki. Przez trzy dni błądzili w lasach po naszej stronie granicy. Pada zdanie, że wrogość "wobec migrantów jest stałą cechą rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość". A ludzie są "demonizowani".

Wcześniej Aleksander Łukaszenka udzielił wywiadu w CNN, gdzie forsował swoją kłamliwą narrację, że nie stoi za kryzysem. Polscy dziennikarze nie mogą pokazać, co się naprawdę dzieje. To błąd? - pytamy polityków PiS.

 Jestem za dostępnością dziennikarzy na szczególnych zasadach. Decyzje czymś są powodowane i mam nadzieję, że nie chęcią ukrywania rzeczy złych

- stwierdził poseł Solidarnej Polski Tadeusz Cymański.

Dzieci z Michałowa. Trzy dziewczynki mają koczować w pasie przygranicznym na Białorusi

Od dwóch tygodni reporterzy próbowali się dowiedzieć, co się stało z dziećmi z Michałowa. W miniony weekend pojawiło się w internecie nagranie pokazujące kilkudziesięcioosobową grupę migrantów koczujących prawdopodobnie po białoruskiej stronie, bardzo blisko granicy z Polską. Najprawdopodobniej widać na nim dzieci migrantów z Michałowa. Wskazują na to ich wygląd i charakterystyczne elementy ubioru. Kilka dni temu Jarosław Kaczyński twierdził, że dzieci "przetransportowano w bezpieczne miejsce z powrotem na Białoruś". A odnaleziono je w lesie. - No i pięknie - skomentował Tadeusz Cymański. Według niego to dowód, że nic im się nie stało. - Jeśli ktoś nie ucieka przed wojną, to bierze na siebie ryzyko - oświadczył polityk PiS. Uwagi, że w czasach PRL Polacy byli migrantami ekonomicznymi i nikt ich do lasu nie wyrzucał, poseł nie skomentował.

---

Realizacja wideo: zdjęcia i montaż Bartosz Kłys

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.