Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

AKCJA "UWOLNIĆ ANDRZEJA POCZOBUTA". WIDEO: 

Od godz. 20.30 przez całą noc fasadę Pałacu Kultury i Nauki od strony głównego wejścia przy ul. Marszałkowskiej rozświetlać będzie wizerunek Andrzeja Poczobuta, naszego redakcyjnego kolegi i działacza Związku Polaków na Białorusi, uwięzionego przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Odczytany został list od Swiatłany Cichanouskiej, przemawiali Adam Michnik, naczelny „Wyborczej", i Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Warszawie, dziś członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, a białoruska pieśniarka Nasta Niakrasava wykonała „Mury" Jacka Kaczmarskiego przy akompaniamencie Jacka Kleyffa. 

Uwolnić Andrzeja PoczobutaUwolnić Andrzeja Poczobuta 

Andrzej Poczobut: "To, przez co teraz przechodzę, jest też dla Was". 

Nasz redakcyjny kolega, dziennikarz, działacz niezależnego Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut po raz ostatni widział się z rodziną pół roku temu.

Został aresztowany 25 marca 2021 roku, w dniu obchodów białoruskiego Dnia Wolności, nieuznawanej przez Aleksandra Łukaszenkę rocznicy powstania niepodległego państwa białoruskiego.

Władze zarzuciły mu – i czterem innym działaczkom Związku Polaków na Białorusi, w tym prezes Andżelice Borys – złamanie paragrafu 130 kodeksu karnego, czyli "umyślne działania mające na celu podżeganie do nienawiści narodowej i religijnej oraz niezgody na podstawie przynależności narodowej, religijnej, językowej i innej, a także rehabilitację nazizmu popełnioną przez grupę osób". Oficjalną przyczyną do wszczęcia postępowania karnego stały się obchody „dnia żołnierzy wyklętych", zorganizowane przez działaczy w Grodnie. Grozi za to nawet 12 lat więzienia. 

„To, przez co teraz przechodzę, jest też dla Was. Uwierz mi, wierz w to, co robię i jak się zachowuję. Inaczej się nie da. Wiem, że to trudne. Ale jeśli jest trudno, to nie powód, by płakać i lamentować, targować się, wykręcać" – pisał w kwietniu do rodziny z aresztu Włodarka. 

Po trzech tygodniach został przeniesiony do owianego złą sławą więzienia Żodzino, gdzie przeszedł ciężkie zakażenie koronawirusem. Ludzie dyktatora odmawiali mu dostępu do leków, pozbawili fachowej opieki medycznej. 

Od pół roku nie zezwolono mu na ani jedno widzenie z rodziną. Korespondencja zaś, choć znów ją zaczął otrzymywać, dociera do niego ze zmienną częstotliwością.

Mimo represji Andrzej Poczobut nie zgodził się na opuszczenie Białorusi i przystanie na proponowaną przez władzę formę "uwolnienia", wiążącą się z "przyznaniem się do winy". Nie uległ tym samym namowom służb więziennych i współpracującego z KGB działacza Jurija Waskriesienskiego, wielokrotnie w listach nakłaniającego Andrzeja do zwrócenia się z prośbą do Łukaszenki o udzielenie mu prawa łaski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.