Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ ZOBACZYSZ WIDEO!

- Tuż za naszą granicą będą prowadzone ćwiczenia, wyobraźmy sobie, jak łatwo wówczas o prowokację; to nie jest tylko konflikt dyplomatyczny, to próba naruszenia integralności państwa polskiego, suwerenności granic, i na to nie pozwolimy - mówił w 6 września w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Premier podkreślił, że celem wprowadzonego w pasie przygranicznym z Białorusią stanu wyjątkowego nie ma być ograniczanie wolności, ale jej zapewnienie. "Ta granica jest świętością" - grzmiał szef rządu. W mediach narodowych i przekazie polityków PiS na pierwszym miejscu przebijało się wielkie zagrożenie, jakie może grozić Polsce. 

Stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej

Od 2 września przy granicy z Białorusi zaczął obowiązywać stan wyjątkowy, który objął 183 miejscowości. Na konferencjach prasowych to manewry wojskowe Zapad 2021 były przedstawiane jako główny powód wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Wyrzuceni z granicy dziennikarze nie mogli już przyglądać się działaniom Straży Granicznej i wojska. Opozycja protestowała. Na nic wszystko. Stan wyjątkowy został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. W uzasadnieniu prezydenckiego rozporządzenia o jego wprowadzeniu nie było jednak ani słowa o zagrożeniach, jakie mogą być związane z manewrami Zapad '21 na Białorusi. Podobnie zresztą jak w przesłanym Sejmowi wniosku rządu do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego. 

Biernacki: Rząd nie potrafi inaczej

- Ten rząd nie potrafi inaczej, jak zarządzać strachem i kryzysem - mówi "Wyborczej" były koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki. - Zapad odniósł swój jeden zamierzony cel. Polska ogłosiła stan wyjątkowy. To nie służyło powadze państwa polskiego - dodaje.

Zdaniem byłego szefa MSWiA "Rosja mogła mówić o sukcesie, bo sprowokowali Polaków, że ogłoszono stan wyjątkowy. Powoływali się na Zapad, zamiast mówić od początku do końca, że chodzi o ruchy migracyjne". Marek Biernacki podkreśla, że plan ze scenariuszem manewrów wojskowych był znany również natowskim obserwatorom. 

- Na to zwrócili uwagę nasi partnerzy natowscy, że za bardzo [władze polskie] używają Zapadu jako wyjątkowego zagrożenia. Wprowadzanie ustaw nadzwyczajnych pokazuje, że państwo nie radzi sobie w kryzysie - kwituje Biernacki.

Obecny poseł klubu PSL "nie widzi sensu wprowadzenia stanu wyjątkowego". Jego zdaniem "to osłabia powagę naszego państwa. Każde ograniczenie praw człowieka musi odbywać się w sytuacjach wyjątkowych".

wideo: operatorka i montażysta Matylda Wierietielny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.