Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W poniedziałek Sejm zajmie się rozporządzeniem prezydenta Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią. Od początku opozycja krytykuje tę decyzję. Lewica chce wniosek prezydenta odrzucić, ale do tego potrzebna jest bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. - Jestem spokojny, będzie większość - mówił tuż przed posiedzeniem Sejmu szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Konfederacja już zapowiedziała, że wniosek poprze. - Mamy najgorsze obawy i niewiele mniej przerażające podejrzenia, ale sytuacja wykracza daleko poza grę sił na wewnętrznej scenie politycznej. Konfederacja, nie mając zaufania do rządu, zachowuje resztki zaufania dla profesjonalistów w Straży Granicznej i Siłach Zbrojnych RP oraz innych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo służbach - tłumaczył decyzję partii Grzegorz Braun. 

ZOBACZ WIDEO Z KONFERENCJI POSŁÓW KONFEDERACJI: 

Platforma Obywatelska będzie przeciwna zarządzeniu prezydenta. - To rozporządzenie nie chroni granic. Jest wymierzone w ludzi, którzy tam mieszkają, i w media, które mają obowiązek obiektywnie pokazywać, co tam się dzieje. Ma to ukryć nieudolność rządu w sprawie uszczelniania granic - mówił wiceprzewodniczący partii. - Czy gdyby sytuacja była tak poważna, to prezydent ogłosiłby to ustami rzecznika, a sam udałby się na spotkanie w plenerze, a potem na mecz? - dodał Borys Budka.

ZOBACZ WIDEO Z WYPOWIEDZIĄ BORYSA BUDKI:

Specjalne posiedzenie Sejmu zacznie się o godz. 16.30. Transmisja na Wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.