Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek rząd zapowiedział wprowadzenie stanu wyjątkowego w części woj. podlaskiego i lubelskiego. Powodem jest kryzys na granicy polsko-białoruskiej.  - Jeszcze wczoraj minister Błaszczak przekonywał, że wszystko jest pod kontrolą, że polska Straż Graniczna i wojsko radzą sobie na tyle skutecznie, że nie ma potrzeby proszenia o pomoc europejskiej agencji ochrony granic Frontex. (...) A 24 godziny później okazuje się, że sytuacja zmieniła się o 180 stopni i te środki, które są zwykłymi środkami, okazały się na tyle niewystarczające, że rząd musi uciec się do środka nadzwyczajnego, jakim jest ograniczenie wolności konstytucyjnych obywateli na przygranicznym obszarze? - mówił w Sejmie lider Polski 2050 Szymon Hołownia.

ZOBACZ KONFERENCJĘ SZYMONA HOŁOWNI:

Polska 2050: Żądamy wyjaśnień od rządu PiS. Terlecki: Posiedzenie Sejmu w piątek lub w poniedziałek

Ruch Szymona Hołowni na wtorkowej konferencji apelował do rządu o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. - Proszę nam łaskawie wytłumaczyć, dlaczego do tej pory nie został zaproszony na polską granicę Fortex. Po drugie, dlaczego, jeżeli zagrożenie - jak słyszymy - przychodzi z zewnątrz, jest dziełem Łukaszenki, chce pan ograniczać prawa obywateli wewnątrz RP. W tym jest daleko idąca niekonsekwencja. I na koniec - gdzie jest raport o stanie bezpieczeństwa Polski uzasadniający obywatelom zawieszenie ich wolności konstytucyjnych - mówił Hołownia.

Kilka godzin po konferencji liderów Polski 2050 Ryszard Terlecki zapowiedział zwołanie posiedzenia w piątek lub w poniedziałek. - Nie wiemy, kiedy prezydent podpisze ten dokument. Jak podpisze, to ma 48 godzin na przekazanie go do Sejmu, a Sejm niezwłocznie nad tym się zbierze i może to być w piątek lub w poniedziałek - powiedział wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej

- Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego w części woj. podlaskiego i lubelskiego - poinformował we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Stan wyjątkowy miałby trwać 30 dni i obejmować tylko pas przygraniczny. Chodzi o obszar sięgający około 3 km w głąb Polski od granicy (cała granica polsko-białoruska ma ok. 418 km). - Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest wciąż kryzysowa, napięta, a to z tego względu, że reżim Łukaszenki postanowił poprzez przetransportowanie ludzi głównie z Iraku wypchnąć tych ludzi na terytorium Polski, Litwy i  Łotwy. Po to, by wprowadzić element destabilizujący na terenie naszych krajów - mówił premier. - Musimy powstrzymać te agresywne działania hybrydowe prowadzone według scenariusza pisanego w Mińsku i u prorektorów pana Łukaszenki - zaznaczył.

W związku ze stanem wyjątkowym ma być wprowadzony katalog ograniczeń (określony oddzielnymi rozporządzeniami), ale bez ingerencji w działalność zawodową mieszkańców, w tym zajmujących się rolnictwem.

Dokument jeszcze we wtorek trafi na biurko prezydenta. Wejdzie w życie, jak tylko prezydent złoży pod projektem tej uchwały podpis.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.