Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poznański poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski nie ustaje w swojej walce o życie i zdrowie uchodźców z Afganistanu przetrzymywanych na granicy polsko-białoruskiej. Wczoraj próbował dostarczyć im żywność. Z torbą pełną leków, wody, jedzenia i słodyczy ruszył biegiem w kierunku granicy. Natychmiast pobiegli za nim strażnicy, którzy go od tego powstrzymali. W międzyczasie poseł przewrócił się, a nagranie obiegło internet. - Ci ludzie piją wodę ze strumienia. Tracą siły. Jedna z kobiet jest w bardzo złym, ciężkim wręcz stanie - tłumaczy Sterczewski.  

Poseł Sterczewski na granicy polsko-białoruskiej

Następnego dnia, w 17. dobie koczowania uchodźców na granicy, znów pojawił się w Usnarzu Górnym. Pokazuje nam siniaka, jaki pojawił się na jego ciele po wczorajszym starciu ze strażnikami. - Zostałem poturbowany. To naruszanie nietykalności posła i zabranianie mi wykonywania mojej pracy. Chcę wykonać obdukcję - mówi.

Poseł Sterczewski chciał przekazać uchodźcom jedzenie

I tłumaczy, co się właściwie stało: - Kulturalnie tłumaczyłem, co niosę, i że chcę pomóc tym ludziom przetrwać. Ci ludzie naprawdę mogą tam umrzeć. Panowie nie potrafili się wylegitymować ani odpowiedzieć mi, na podstawie jakiego aktu prawnego nie pozwalają mi tam przejść. Stwierdziłem: dobrze, skoro tak, to będę szedł dalej. Panowie zaczęli tarasować mi drogę, a ja przyspieszyłem kroku. Zrobiliśmy trzy takie sprinty - opowiada Sterczewski.

- Zrobiłem coś, co zrobiłaby każda przyzwoita osoba, która chciałaby ratować ludzi przed śmiercią i chorobą. Każdy na moim miejscu zrobiłby to samo - dodaje. 

Mieszkanka Krynek: A po co wy tu? Tym ludziom jest dobrze 

Do posła w pewnym momencie podeszła mieszkanka Krynek. Zgodziła się na publikację wizerunku i przedstawiła: Danuta Rudziewicz. - Niech mi pan powie, dlaczego dajecie się wciągnąć w propagandę Łukaszenki? Tym ludziom naprawdę nie jest źle. Mają wodę i jedzenie. Nas tu w ogóle nie potrzeba. Po co robić wielkie halo. Pan chyba nie zna Łukaszenki. Do pana mogliby zacząć strzelać. To z jego polecenia ci ludzie tu są, oni dostaną jeszcze za to nagrody! - mówiła. Sama przyszła tu "turystycznie". - Nie mają wejść do strefy Schengen - dodała. 

Na pytanie, skąd ma takie informacje, odpowiedziała, że "ma swoje dojścia". Przez granicę przechodzą ludzie i opowiadają jej, co się dzieje po drugiej stronie. 

Poseł studził emocje: - To nie jest tak. My mamy najświeższe informacje od tych ludzi, komunikujemy się z nimi. Wiemy, że potrzebują pomocy. Oni piją wodę ze strumyka.  Ci ludzie są tam więzieni nielegalnie. 

Pani Danuta: - Jestem mieszkanką okolicy, pamiętam tu jeszcze radzieckich żołnierzy. Granic Polski trzeba bronić! - wykrzykiwała. 

Sterczewski: - A co, jeśli tym ludziom dzieje się krzywda? 

Pani Danuta: - Polakom też się dzieje krzywda. 

Starcie posła Sterczewskiego z mieszkanką Krynek

Zobacz wideo: 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.