Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ ZOBACZYSZ REPORTAŻ WIDEO!

Od ponad tygodnia w okolicy miejscowości Usnarz, w pasie przygranicznym obozuje grupa 32 uchodźców z Afganistanu. Dzieci, kobiety, mężczyźni. Rząd PiS-u czeka i przygląda się koczującym. Wojsko grodzi granicę z Białorusią.

Druty na granicy. Władza PiS kontra uchodźcy

Minister Mariusz Błaszczak chwali się zdjęciami zasieków z drutu kolczastego. - Wojsko Polskie uszczelnia granice z Białorusią. Jestem w stałym kontakcie z dowódcami. Żołnierze ułożyli już ponad 100 km ogrodzenia na pasie granicznym. Rozpoczynają też układanie kolejnych 50 km - taki wpis widnieje na koncie twitterowym ministra obrony narodowej.

Wtóruje mu szef rządu. - Jesteśmy zobowiązani, żeby chronić własną granicę - mówi Morawiecki i objeżdża Polskę, zachwalając "Polski ład"

Fundacja "Ocalenie" pomaga afgańskim uchodźcom na granicy

Niemal od samego początku patu na polsko-białoruskiej granicy zjawili się tam przedstawiciele fundacji "Ocalenie". - Jeszcze zanim tu przyjechaliśmy, koczujący próbowali składać wnioski o ochronę międzynarodową, ale byli ignorowani. Naszym zdaniem osoby te weszły już w procedurę uchodźczą. W sposób otwarty i niebudzący wątpliwości  zakomunikowały to Straży Granicznej - mówi "Wyborczej" Tadeusz Kołodziej, prawnik z fundacji "Ocalenie".

Pełen rozgoryczenia i złości na to, co widzi od kilku dni, mówi: "polskie władze łamią prawo międzynarodowe". - Chociaż w naszym kraju obecnie to już codzienność. Łamią prawo i robią to na oczach całej Polski - dodaje. 

- Przed chwilą każda z 32 osób przetrzymywanych na granicy, wywołana z imienia i nazwiska, wstawała i mówiła "I want international protection", a obecni na miejscu prawnicy posiadający pełnomocnictwa, potwierdzali wolę swoich klientów i klientek. SG nie przepuściła nikogo - poinformowali 20 sierpnia na Twetterze przedstawiciele fundacji "Ocalenie".

Granica polsko-białoruska. Usnarz Górny na Podlasiu. Koczujący uchodźcy z Afganistanu

Opisuje, jak ciężko jest obserwować, gdy koczujący uchodźcy pozbawieni są wszelkich swoich praw.

Żyją na około 10-metrowym skrawku ziemi. Nie mogą w żaden sposób ukryć się przed wzrokiem strażników. Jedzą i piją mniej, żeby nie musieli na oczach wszystkich załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych.

- To są tortury. Nasze władze i nasi funkcjonariusze zaczynają upodabniać się do białoruskich strażników - mówi łamiącym się głosem.

Los uwięzionych między dwoma granicami uchodźców budzi coraz większe emocje nie tylko polityczne. "Rząd nie ma strategii na rozwiązanie kryzysu", grzmi opozycja i pyta, gdzie jest prezydent Duda. Głowa państwa do końca sierpnia wypoczywa nad Bałtykiem, a liderzy demokratycznej opozycji wzywają do natychmiastowego zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Robert Bąkiewicz w eskorcie narodowców pojechał na miejsce „bronić Straży Granicznej" przed uchodźcami z przesłaniem dla rządu, by ten nie zatrzymał się tylko na zasiekach z drutu kolczastego, ale zbudował mur na granicy polsko-białoruskiej. A Afgańczycy czekają. 

Morawiecki o uchodźcach koczujących przy granicy: Nie możemy ulegać szantażowi Łukaszenki

Premier uważa, że przez nieszczelną granicę mogłoby dotrzeć do Polski "bardzo wiele migrantów, uchodźców, a tak naprawdę ludzi, (...) którzy są instrumentem, narzędziem w ręku pana Łukaszenki".

- Jestem przekonany, że jeżeli te 32 osoby zostałyby wpuszczone na teren Polski i ze względu na nielegalne przekroczenie granicy byłyby umieszczone w strzeżonych ośrodkach, to nie byłoby problemu. Nasi politycy, nasz premier i tak zwany minister obrony narodowej realizują poprzez takie słowa i polaryzację społeczeństwa  przesłanie Łukaszenki. Wstydzę się za premiera, za ministra - mówi Tomasz Kołodziej.

- Tak wygląda ich stosunek do ludzi potrzebujących pomocy. W ich oczach to nie ludzie, tylko przedmioty. Nie widzą w tych koczujących kobietach, dzieciach i mężczyznach ofiar, tylko narzędzia własnej polityki - argumentuje.

Trzydzieści dwie osoby na 10-metrowym skrawku ziemi. Reportaż wideo z granicy polsko-białoruskiej

Odczłowieczenie, bezradność, wstyd za kraj - to czuliśmy, gdy powstawał nasz reportaż wideo.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.