Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ ZOBACZYSZ WIDEO!

- Nie możemy dłużej milczeć. Nie będziemy przymykać oczu na to, co dzieje się na Białorusi. Domagamy się uwolnienia więźniów politycznych umęczonych za kratami reżimu Aleksandra Łukaszenki, zwolnienia z więzień i aresztów wszystkich zatrzymanych białoruskich dziennikarzy – napisali polscy dziennikarze, którzy protestowali w czwartek przed ambasadą Białorusi w Warszawie.

"Wolność dla dziennikarzy uwięzionych na Białorusi", "Idziemy po was!" -  między innymi takie hasła towarzyszyły uczestnikom pikiety solidaryzującymi się nie tylko z uwięzionym Andrzejem Poczobutem, białoruskimi dziennikarzami, ale także z zatrzymanymi przez reżim Łukaszenki działaczami Związku Polaków na Białorusi: Andżeliką Borys, Ireną Biernacką, Marią Tiszkowską oraz Anną Paniszewą. 

Petycja w obronie Poczobuta i aresztowanych na Białorusi dziennikarzy

Protestujący chcieli wręczyć dyplomatom petycję, nie zostali jednak wpuszczeni na teren ambasady Białorusi w Warszawie. Dziennikarze zażądali także "stanowczej reakcji Europy i świata wobec działań władz Białorusi skierowanych przeciwko dziennikarzom". Pod petycją podpisało się 328 osób.

"Idziemy po was!". Protest w obronie Poczobuta i aresztowanych dziennikarzy na Białorusi

- W Polsce wiemy dobrze, co to znaczy być dziennikarzem represjonowanym, i wiemy dobrze, że to, co robi Łukaszenka, to może być wzór dla innych kandydatów na dyktatorów, także na dyktatorów w naszym kraju - mówił uczestniczący w pikiecie redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik.

Michnik do Poczobuta i białoruskich dziennikarzy: Wyjdziecie na jasne słońce wolności

- Naszym przyjaciołom białoruskim ślemy pozdrowienie, słowa solidarności, słowa braterstwa. Daję słowo jako dziennikarz po przejściach, że nawet po najdłuższej nocy przychodzi świt. Wyjdziecie na jasne słońce wolności. Będziecie dumą waszego kraju i wszystkich przyzwoitych ludzi w Europie – powiedział Adam Michnik.

Andrzej Poczobut został zatrzymany 25 marca. W czwartek miał zapaść wyrok w sprawie dziennikarza "Gazety Wyborczej" i działacza nieuznawanego przez reżim Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi. Sąd w Grodnie odroczył proces do 5 lipca.

Roman Protasiewicz zatrzymany na Białorusi

Organizatorem protestu było Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. Przed warszawską siedzibą Komisji Europejskiej trwa natomiast głodówka Białorusinów, którzy domagają się od UE zdecydowanych działań w sprawie uwolnienia dwojga młodych dysydentów porwanych w niedzielę z samolotu Ryanaira. Chodzi o zatrzymanego Romana Protasiewicza i jego partnerkę. Sofia Sapiega, obywatelka Rosji, została aresztowana na dwa miesiące. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.