Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

TUTAJ ZOBACZYSZ ROZMOWĘ WIDEO Z RADOSŁAWEM SIKORSKIM!

Dorota Wysocka-Schnepf: Roman Protasiewicz według jednego wiceministra spraw zagranicznych dostał w Polsce azyl polityczny, według innego wiceministra spraw zagranicznych nie dostał, bo starał się nie o azyl, lecz o ochronę międzynarodową, której zresztą też nie dostał. Pan coś z tego rozumie?

Radosław Sikorski, europoseł KO, były minister spraw zagranicznych: W dzisiejszym MSZ nie mamy ani jednego profesjonalisty, to są wszystko jacyś amatorzy entuzjaści z politycznego klucza i z dziwnych organizacji typu Ordo Iuris, więc kompletnie mnie to nie dziwi. A poza tym sympatia obecnego rządu do uchodźców jest powszechnie znana.

Roman Protasiewicz. Białoruski opozycjonista aresztowany

Czym się różni w praktyce status „ochrony międzynarodowej" od azylu politycznego, czy to by coś zmieniało, jeśli chodzi o ochronę Romana Protasiewicza?

– Wydaje mi się, ale proszę to potwierdzić u prawnika, że azyl polityczny jest prerogatywą rządów, a status uchodźcy jest unormowany konwencją genewską. Ja byłem uznany za uchodźcę politycznego w Wielkiej Brytanii, ale to chyba nie oznaczało, że miałem azyl polityczny. Azyl to chyba nadal jest sprawa decyzji narodowej.

Do tego ta historia jeszcze inaczej wygląda w relacji innego białoruskiego opozycjonisty, który składał w Polsce wniosek razem z Protasiewiczem, on mówi o wniosku jednak o azyl i że Protasiewicz dostał informację o odmowie.

– No, niestety. Chociaż w przeszłości przyznawaliśmy azyl tego typu osobom. I pan Protasiewicz przeniósł się do Wilna, tak jak prawie cała diaspora białoruska i rosyjska. Przypomnę, że jeszcze parę lat temu to Warszawa była taką stolicą demokratów, nie tylko z naszego regionu zresztą. Bo wspieraliśmy ODIR, czyli tę sekcję OBWE, która ma siedzibę w Warszawie, która nadzoruje wybory na całym świecie, z Warszawy! Siedzibę Wspólnoty Demokracji ustanowiliśmy w Warszawie. Nagroda „Solidarności", Białoruski Dom, byłem chyba pierwszym ministrem spraw zagranicznych, który odwiedził telewizję Biełsat itd. Polska sama była demokracją, była uważana za sukces transformacyjny i specjalizowała się w dzieleniu się tą świeżo zdobytą wolnością z innymi. No, a teraz się wszystko odwróciło, pod jednym i pod drugim względem.

Protasiewicz bez azylu w Polsce

Czy ta sprawa z azylem Romana Protasiewicza nie okrywa nas jakimś wstydem, bo w słowach polski rząd jest mocny, w połajankach wobec Łukaszenki i w nawoływaniach Unii Europejskiej do działania jest bardzo mocny, a w czynach?

– I przypominam, że to jest rząd, który mówił: tak, tak, no nie przyjmujemy uchodźców z Syrii czy z Libii, ale przyjmujemy setki tysięcy czy nawet miliony Ukraińców i Białorusinów. No, i proszę bardzo. Znaczy nie przyjmują prawdziwych uchodźców, jakim niewątpliwie jest pan Protasiewicz, a z drugiej strony przyjmują dziesiątki tysięcy ekonomicznych migrantów z Bangladeszu, Nepalu i Pakistanu. Gdzie tu logika? Gdzie tu sens?

Porwanie samolotu. Terror na Białorusi

Łukaszenka zaprzecza, jakoby samolot został zmuszony do lądowania w Mińsku, wygłosił dzisiaj długi wywód, w którym historia porwania samolotu wygląda nieco inaczej, niż wskazują na to znane nam fakty. Czy Zachód wspólnymi siłami jest w stanie przymusić go do uwolnienia Protasiewicza? A także może i innych masowo zatrzymywanych ostatnio opozycjonistów, wśród nich Polaków z Białorusi?

– Łukaszenka kłamie, jeszcze więcej niż Morawiecki, więc jego słowami bym się kompletnie nie przejmował. Prawda, tak jak prawda smoleńska, tak i tu jest po prostu na taśmie z kokpitu. Ja tej taśmy nie odczytywałem, ale to, co usłyszał pilot, skłoniło go do podjęcia takiej decyzji i zdaje się nie miał wielkiego wyboru. Bo nie mógł przecież ryzykować życia ponad stu pasażerów. Łukaszenka zrobi wszystko, co w jego mocy, by się utrzymać przy władzy, bo zamordował ludzi.

Jeszcze w latach 90. wydał decyzje o mordowaniu biznesmenów, przeciwników politycznych, teraz represje na gigantyczną skalę, więc on nie ma gdzie uciec. Ale to nie oznacza, że jego czas się kończy, bo niestety ma możnego protektora. I mamy ileś takich reżimów, które swoje kraje doprowadzają do ruiny, ale na które bardzo trudno wpłynąć: Kuba, Iran, Wenezuela, Korea Północna. Dlatego te sankcje muszą być bolesne. I jestem dumny, że tym razem Unia Europejska stanęła na wysokości zadania. W ciągu 48 godzin od wydarzeń uchwaliliśmy najtwardsze sankcje, jakie chyba kiedykolwiek na jakikolwiek kraj narzucono, może z wyjątkiem Iranu. Jak to go nie przekona, to przecież wojny nie wypowiemy.

Morawiecki ogłasza sukces ws. Turowa. Premier Czech: „Nie wycofujemy skargi, wykluczone"

Skoro już pan wywołał premiera Morawieckiego, to pytanie, co pan poczuł, kiedy usłyszał, że szef rządu innego państwa publicznie wytknął premierowi polskiego rządu, że ten mówi nieprawdę i że oszukał Polaków w sprawie Turowa?

– Myślę, że my wszyscy jako Polacy czujemy się upokorzeni. Że gdy ta informacja do nas dotarła, to ja niestety uwierzyłem premierowi Czech, a nie premierowi Polski, bo przecież on kłamie w pierwszym odruchu. To jest dla nas upokarzające, że ktoś taki jest premierem naszego kraju. Ktoś, komu nie można ufać, kto konfabuluje na każdym kroku.

A pan rozumie, dlaczego premier Morawiecki pozwala sobie na takie oszustewka? Przecież było do przewidzenia, że Czesi natychmiast to sprostują.

– Bo gdy robi to w kraju, to siła rażenia sprostytuowanych mediów państwowych jest tak wielka, że te kłamstwa mu uchodzą na sucho. Tylko zapomniał, że w polityce międzynarodowej to działa trochę inaczej.

Polski rząd uderza ws. Turowa w bardzo mocne tony. Że ta decyzja TSUE to skandal i bezprawie, są tacy, którzy snują teorie o jakimś wręcz spisku Czechów, Niemców i Brukseli, że zamknięcie Turowa zagrażałoby bezpieczeństwu energetycznemu Polski i jeśli tak - to kto właściwie naraził na szwank bezpieczeństwo energetyczne Polski?

– Nacjonaliści zawsze szukają wroga za granicą, zawsze winien jest ktoś inny. A przecież to oni nawalili. Tam lokalna społeczność, po czeskiej stronie granicy, kilkaset metrów od tej kopalni, po prostu jakąś petycję zainicjowała. To jest klasyczny przykład oddziaływania transgranicznego. Rzeczywiście mają jakieś niedogodności z tym związane i trzeba było się z nimi dogadać, prowadzić te rozmowy na poważnie. Czechy, które niby są w Trójmorzu, którym niby rządzimy, wzmocniły swoją pozycję negocjacyjną, uzyskując zabezpieczenie wyroku. Teraz wreszcie zdaje się są jakieś rozmowy z Czechami, ale obrażanie się tutaj, wymyślanie jakichś teorii, wymyślanie Czechom, Trybunałowi Sprawiedliwości – przecież to jest wszystko nie na miejscu. Ma być wilk syty i owca cała, ale trzeba się dogadać z ludźmi, na których ta kopalnia naprawdę wpływa. I gdyby sytuacja była odwrotna, a przecież zdarzają się takie oddziaływania na polskie terytorium, to ci goście mówiliby odwrotnie. Chodzi o to, że jako Europejczycy musimy ze sobą żyć i czuć wzajemnie jakiś ból.

Czeski hetman o Turowie: Polska nie traktowała nas poważnie, w ogóle nie słuchała

Tymczasem Martin Puta, hetman przygranicznego czeskiego kraju libereckiego, powiedział "Wyborczej", że zanim skierowali skargę do TSUE, wysyłali pisma do władz Dolnego Śląska, do ambasadora Polski w Czechach, czyli w praktyce do MSZ, i nie było żadnej odpowiedzi. Jak to możliwe i jak to świadczy o MSZ?

– Podejrzewam, że MSZ przekazał tam, gdzie trzeba, więc ja bym MSZ o to akurat nie obwiniał. Bardziej o ten głupi list wiceambasadora w Pradze. Zajmował się tym, żeby Polki nie mogły przeprowadzać aborcji w Czechach, a nie tym, że jest wielki problem z Turowem. To pokazuje indolencję, zacietrzewienie ideologiczne i arogancję tego rządu.

Już teraz wiemy, że będzie to kosztowało Polskę ponad 200 mln zł. Czy na tym się skończy? Czy koszty będą większe, biorąc pod uwagę tę fatalną pozycję negocjacyjną Polski w obecnym momencie?

– Nie potrafię tego ocenić. Ale Ostrołęka – to już tam pod 2 mld koszty sięgają. Więc to są goście, którzy szastają pieniędzmi publicznymi na lewo i prawo. Działalność Narodowej Fundacji od jachtów i szczucia na sędziów czy „wybory kopertowe". Przecież każdy inny rząd byłby ukrzyżowany za takie marnotrawstwo, a tu propagandą próbują wszystko przykryć.

„Wybory kopertowe". Banaś donosi do prokuratury na Morawieckiego, Dworczyka, Sasina i Kamińskiego

Sprawę „wyborów kopertowych" NIK kieruje do prokuratury, prezes Banaś stawia zarzuty Morawieckiemu, Kamińskiemu, Sasinowi i Dworczykowi i pana partia składa w reakcji wnioski o dymisje tych trzech ministrów, które Sejm zapewne odrzuci - zgodzi się pan?

– Zgodzę się. Ale muszę powiedzieć, że Marian Banaś wyrasta na idealnego wręcz szefa NIK, który jak pies gończy szuka nieprawidłowości władzy publicznej. Nie spodziewałem się, powiem szczerze. Wiemy, że jego motywy mogą być nie do końca źródlanie czyste, ale efekt – muszę przyznać – jest zgodny z tym, co wszyscy wiedzieliśmy, że te wybory były kompletnie nielegalne. I jeszcze mamy na dodatek autodenuncjację Kaczyńskiego, że to on kazał w ten sposób łamać prawo. Myślę, że przyszła poziobrowa prokuratura będzie miała gotowe akty oskarżenia.

--

wideomontażystka: Weronika Fabjańska

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.