Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ten sposób Białorusini mieszkający w Polsce oraz Polacy wspierający ich sprawę reagowali na zatrzymanie Romana Protasiewicza. Zobacz wideo z protestu:

- W tych czasach dzięki internetowi, żeby przekazywać newsy, nie trzeba być doświadczonym dziennikarzem po pięćdziesiątce - mówił uczestniczący w proteście Białorusin. - Wystarczy dostęp do internetu i chęć przekazywania ludziom prawdy. A Roman to robił.

26-letni Protasiewicz współtworzył i prowadził niezależny kanał informacyjny Nexta (czyt. Niechta). Nexta na YouTubie zamieszcza reportaże i komentarze na temat sytuacji na Białorusi. Natomiast na platformie Telegram podczas demonstracji, które Białorusini urządzają niezmiennie od ostatnich wyborów prezydenckich, na bieżąco podaje komunikaty, w których kieruje ruchem demonstrantów, aby ci omijali siły milicji. Na tej samej zasadzie podczas demonstracji Strajku Kobiet działa kanał gdzie_co_wwa. Z białoruskiego kanału Nexta korzystają miliony Białorusinów. 

Teraz, po uprowadzeniu samolotu rejsowego z Protasiewiczem na pokładzie, niezależny dziennikarz został aresztowany razem ze swoją dziewczyną, gdy wracał z wakacji w Atenach. Protasiewicz przebywa w Sizo nr 1 w Mińsku, czyli areszcie Wołodarka.
- Oświadczam, że nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, a pracownicy aresztu odnoszą się wobec mnie bardzo poprawnie. Współpracuję ze śledztwem i zeznaję w sprawie organizacji masowych zamieszek w Mińsku - powiedział w krótkim nagraniu zamieszczonym w propagandowym kanale Żołtyje Sliwy. W podobnym tonie wypowiadała się Swiatłana Cichanouska w nagraniu po wielogodzinnych przesłuchaniach w białoruskiej PKW po wyborach prezydenckich. 

Jeżeli Protasiewicz podzieli los białoruskich opozycjonistów, czeka go wieloletnie więzienie, minimum kilkanaście lat kolonii karnej. Jeżeli zostanie potraktowany jako terrorysta, a w ten sposób określa go sam prezydent Łukaszenka, 26-latkowi grozi nawet kara śmierci. 

Na proteście pod siedzibą Komisji Europejskiej spotykamy Kirę. Przyjechała do Polski 7 miesięcy temu, tęskni za swoją rodziną i chciałaby wrócić do domu. Trzyma transparent „We need action". - Gest wsparcia, śmiech i ciepłe słowa są bardzo ważne. Bardzo za nie dziękuję - mówiła młoda kobieta. Ale zarówno ona, jak i inny nasz rozmówca nadmieniają, że najważniejsze są realne działania - interwencja państw Unii Europejskiej i pomoc Białorusinom w przezwyciężeniu autorytarnego reżimu. - Gdy dociera do nas informacja o tym, co się u nas dzieje, mówimy, że to jest dno i niżej upaść się już nie da - mówi Kira. - A potem Łukaszenka robi coś jeszcze gorszego. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.