Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wideo dostępne dla prenumeratorów.

Margareta Budner nie przyszła na posiedzenie komisji, choć była zaproszona. Od 2016 roku do początku kadencji w sumie dodatkowo zarobiła ponad milion dwieście tysięcy złotych na umowach-zleceniach i o dzieło. "Wobec tych faktów nie możemy być milczący i niewidzący" - mówił przewodniczący komisji Sławomir Rybicki, senator KO.

Sprawa Margarety Budner w senackiej komisji

Margarety Budner bronił Stanisław Karczewski, który sam dorabiał w szpitalu. „Ja nie widzę w tym jakiegoś wielkiego uchybienia. Powiadomiła marszałka z niedużym opóźnieniem” - stwierdził były wicemarszałek Senatu. Ta linia obrony nie zgadza się z faktami. W piśmie do przewodniczącego komisji, do którego dotarła "Wyborcza", Margareta Budner ukryła fakt, że wniosek do Tomasza Grodzkiego złożyła dwa dni po tym, jak zaczęliśmy drążyć sprawę.

15 stycznia zapytaliśmy senator, czy powiadomiła marszałka, że ma dodatkowe dochody. - Jaki jest cel tego pytania? - zareagowała Margareta Budner. Dwa dni później, 17 stycznia, senator partii rządzącej w pośpiechu poinformowała jednak Tomasza Grodzkiego, że pracuje poza Senatem. Teraz na piśmie przedstawia taką wersję wydarzeń: „Z daleko posuniętej ostrożności taki wniosek złożyłam dla celów dowodowych 17 stycznia 2020 roku”.

Komisja etyki: Senator PiS, która dorobiła ponad 1 mln zł, "nie dopełniła obowiązków"

Według szefa komisji Sławomira Rybickiego ta okoliczność rzuca cień na zachowanie senator. "Ta sprawa wymaga kary regulaminowej. Senator ma obowiązek ujawniać, że dorabia, bo to może rodzić konflikt interesów” - skomentował polityk KO. Zgodnie z ekspertyzą zleconą przez marszałka Senatu ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z 1996 roku nakłada na parlamentarzystę obowiązek powiadamiania o dodatkowych zajęciach. Nie ma też śladu, by w poprzedniej kadencji Margareta Budner informowała o pracy poza Izbą Wyższą. Taką informację uzyskaliśmy z Kancelarii Senatu.

Margareta Budner. Senator Prawa i Sprawiedliwości

Sama senator od miesięcy zbywa nasze pytania milczeniem. W piśmie do komisji utrzymuje, że działała zgodnie z prawem. Nie ma sobie nic do zarzucenia. Według niej ustawa nie daje możliwości odebrania innemu parlamentarzyście uposażenia senatorskiego, czego domagali się posłowie KO Paulina Hennig-Kloska oraz Tomasz Piotr Nowak. „Takie działanie jest bezprawne” - napisała Margareta Budner. Teraz jej sprawa stanie na prezydium Senatu. Władze Izby Wyższej mogą zwrócić uwagę senatorowi, udzielić upomnienia lub nagany.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.