Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Alicja Bobrowicz: Jesteś pierwszą Polką, która dostała tzw. europejskiego Pulitzera. Jaka była twoja pierwsza myśl, kiedy się dowiedziałaś o nagrodzie?

Justyna Kopińska: Byłam bardzo szczęśliwa. Czułam, że to ogromne wyróżnienie. Zwłaszcza że w jury były osoby, które bardzo szanuję, które są z najlepszych europejskich redakcji. Czułam się zaszczycona i troszkę onieśmielona.

– Nagrodzono twój reportaż pt. „Oddział chorych ze strachu”. To historia poważanej na Pomorzu ordynator szpitala psychiatrycznego, która według pacjentów i personelu przez dwa lata znęcała się nad dziećmi. Rozmawiałaś z nią dwukrotnie.

– Tak, po raz pierwszy w ramach prowokacji dziennikarskiej jako pacjentka, potem już jako dziennikarka. Poszłam na to spotkanie po wszystkich rozmowach z pacjentami, podczas których opisywali kary, jakie na nich stosowała: bieganie na mrozie, zastrzyki placebo, przywiązywanie pasami na wiele godzin i dni, poniżanie, bicie. Jeden chłopiec zapytał: „a co by pani zrobiła, leżąc przywiązana, upokorzona, pobita, bez kontroli nad własnym ciałem? Jakby się pani czuła?”.

– Jak zdołałaś nad sobą zapanować? Oddzielić to, co wiesz, od zadania, które masz do wykonania.

– Przeszłam wiele szkoleń na temat tego, jak rozmawiać z osobami, które wywołują naszą złość. Rozmawiałam np. z mordercą, psychopatą, który zabił cztery osoby. Takie rozmowy zawsze są trudne. Ale uważam, że muszę porozmawiać także z oprawcami. Nie wystarczy, że udokumentuję cierpienie ofiar. Kiedy przygotowywałam reportaż pt. „Ksiądz pedofil odprawia dalej”, poszłam na mszę, a po niej zapytałam księdza o jego czyny. O to, jak to jest odprawiać mszę po tym, jak się kilkadziesiąt razy zgwałciło dziecko. Uważam, że to uwiarygodnia moją pracę w oczach czytelnika.

– Czy podczas pracy nad nagrodzonym reportażem robiłaś coś po raz pierwszy?

– Rok wcześniej zostałam nominowana do wszystkich ważnych nagród za reportaż „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”. Myślę, że tekstem „Oddział chorych ze strachu” udowodniłam, że to nie był przypadek. Ten reportaż był dla mnie dużo trudniejszy. Pracowałam nad nim pół roku, głównie w weekendy i wieczorami. Byłam już na etacie i w tym samym czasie publikowałam inne teksty, m.in. „Elbląg odwraca oczy” o zgwałconej tłumaczce czy o strażniku więziennym, który niespodziewanie zabił trzy osoby. Pracowałam po 18 godzin dziennie. Pamiętam, że pod koniec czułam się, jakbym była nad przepaścią, o krok od upadku. Miałam w sobie wielkie nagromadzenie krzywdy i poczucie niesprawiedliwości. Sprawy, które podejmuję, dotyczą ludzi z wysoką pozycją, władzą, kontaktami, którzy wymykają się wymiarowi sprawiedliwości. Ich ofiary zostają jeszcze brutalniej zdeptane.

– Często podkreślasz, że sutanna czy kitel lekarski to atrybuty, które sprawiają, że dajemy się zwieść. Czy coś się zmienia? Czy trochę mądrzejemy jako społeczeństwo?

– Powoli, ale się zmienia. Publikacja moich reportaży pokazała, że w Polsce słowo ma sens. Słowo to władza. Po reportażu oprawca może trafić do więzienia. Tak było w przypadku opisanej przeze mnie siostry Bernadetty, której sprawa była odraczana latami. Udało się zmienić prawo tak, by mocniej chroniło dzieci w instytucjach zamkniętych. Zmiana zachodzi też w świadomości ludzi. Do niedawna uważało się dość powszechnie, że jeśli jakąś instytucję prowadzą siostry zakonne, to znaczy, że jest prowadzona dobrze i nawet nie trzeba jej kontrolować.

– Dla ciebie ważne jest załatwianie spraw.

– Najważniejsze jest dla mnie osłabienie oprawcy. Nieważne, czy to jest żołnierz, który molestuje żołnierki na misji w Afganistanie, czy ksiądz pedofil, czy ktoś, kto działa w ośrodku spokojnej starości i prześladuje kobiety. Najważniejsze, by już nikogo nie skrzywdził.

– Trwa debata na temat pedofilii w Kościele po filmie braci Sekielskich. Niemal każdego dnia słyszymy zapewnienia hierarchów, że naprawią krzywdy. Ty w to nie wierzysz. Co musi się stać, żebyś zmieniła zdanie?

– Uderzyło mnie to zwłaszcza na początku, kiedy ponownie w studiach telewizyjnych gościli księża o, powiedzmy, bardziej lewicowym światopoglądzie i mówili, że trzeba coś zmienić, przepraszali. Takie przeprosiny nic nie znaczą, dopóki ofiary nie dostaną odszkodowań, a biskupi, którzy ukrywali sprawców, nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Póki księża i zakony przestaną wspierać oprawców, np. genialnymi adwokatami, którzy wygrywają dla nich niskie wyroki i odroczenia. Na takie puste przeprosiny reaguję alergicznie.

– Tym bardziej że mamy wytyczoną ścieżkę działania. Sąd przyznał milionowe odszkodowanie Kasi, bohaterce twojego reportażu.

– To był historyczny wyrok, który prawomocnie zapadł w listopadzie. Moja bohaterka ma dostać milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. Tak powinno być także w pozostałych przypadkach. Dotychczas ofiary dostają 3-5 tysięcy złotych. Czy to jest w porządku, kiedy ktoś ma zniszczone życie?

– Wróćmy jeszcze do nagrody European Press Prize. Czy takie nagrody coś w życiu zmieniają, czy są tylko miłym akcentem?

– Zmieniają i dodają sił. Podobnie jak listy od czytelników, którzy piszą np., że już nigdy nie będą bierni wobec zła. To dodaje siły do kolejnych reportaży. To wszystko się łączy i przeplata – czytelnicy, jurorzy ważnej nagrody, politycy, którzy zmieniają prawo – sprawia, że reportaż jest spełniony.

***

23 maja zostanie wręczona European Press Prize Award 2019. Wydarzenie odbędzie się po raz pierwszy w Polsce. Gospodarzem jest „Gazeta Wyborcza”. Imprezę poprowadzi Ralitsa Vassileva, uznana dziennikarka i przez ponad 20 lat główna twarz wiadomości CNN. Przemówienie poprzedzające ceremonię wręczenia nagród wygłosi Natalie Nougayrède. W gali wezmą udział znakomici dziennikarze, wydawcy, redaktorzy z całego świata zaproszeni przez European Press Prize. European Press Prize to nagroda za najwyższe osiągnięcia dziennikarstwa europejskiego. Jest przyznawana dzięki wsparciu wielu fundacji medialnych, których celem jest promowanie wysokiej jakości dziennikarstwa w Europie: The Guardian Foundation, Thomson Reuters Foundation, The Politiken Foundation, Foundation Veronica, The Jyllands-Posten Foundation oraz Democracy and Media Foundation i The Irish Times Trust Limited. Partnerami nagrody są Media Development Investment Fund, Fundacja Agory (gospodarz gali wręczenia nagród w 2019 r.), ANP i De Balie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.