Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wrażenie robi już lektura planu miasta. Place Sowiecki i Lenina, ulice: 17 Września, Dzierżyńskiego, Kosmonautów, a obok - Mickiewicza i Orzeszkowej. Ta ostatnia prowadzi z dworca kolejowego do centrum. Kameralna, wysadzana kasztanami, z zachowanymi fragmentami tradycyjnej zabudowy, biegnie przez dawne przedmieście zwane Horodnicą.

Pierwszym śladem dawnej historii jest tu Dom Majstra - niewielki murowany budyneczek z czasów Antoniego Tyzenhauza (1733-85), podskarbiego Stanisława Augusta, zarządcy grodzieńskich dóbr królewskich, który tuż przed upadkiem Rzeczpospolitej podjął spektakularną próbę ratowania gospodarki. W ciągu 15 lat swej działalności wybudował w mieście i okolicy kilkadziesiąt fabryk i manufaktur (m.in. sukna, muślinu i jedwabiu, koronek, powozów i broni), w których zatrudniał 3 tys. pracowników. Budował szkoły, drogi, założył teatr. Dzisiaj Dom Majstra jest siedzibą muzeum (wtorek-niedziela godz. 10-17, bilet 1 tys. rubli). Na skromniutką ekspozycję składa się zaledwie kilkanaście rzemieślniczych wyrobów z XVIII wieku.

Oddalony o kilka minut spaceru stoi biało-niebieski dworek, w którym przez ostatnich 15 lat swego życia (1895-1910) mieszkała Eliza Orzeszkowa. Budynek nie jest oryginalny, to rekonstrukcja z 1979 r. - XIX-wieczny dom pisarki został rozebrany po II wojnie światowej. Od 2001 r. działa tu niewielkie muzeum (wtorek-niedziela godz. 9-17, bilet 500 rubli). W dwóch pokojach można obejrzeć drugie wydanie "Nad Niemnem" (1891 r.), kilka obrazów, listów, zdjęć, biurko i zielniki własnoręcznie wykonane przez Orzeszkową. Przewodniczka mechanicznie klepie wyuczone formułki, nie umie odpowiedzieć na żadne pytanie (chyba nie przeczytała ani jednego utworu pisarki).

Obok dworku stoi brązowe popiersie pisarki, ale znacznie większe wrażenie robi widok po prawej stronie - rozległy plac Lenina z potężnym pomnikiem wodza rewolucji. Podobnych są na Białorusi setki, obowiązkowo w każdym większym mieście, ale też w miasteczkach, wsiach i kołchozach. Władzimir Chilimanowicz, szef grodzieńskiego oddziału Fundacji Samorządowej im. Lwa Sapiehy, który bezskutecznie składał petycję do władz miasta o usunięcie pomnika, marzy, by pomniki Lenina i Dzierżyńskiego (jest na Białorusi równie popularny) zwieźć z całego kraju na granicę z Rosją i wykorzystać jako słupy graniczne, tworząc z nich swoisty kordon...

***

Ulica Orzeszkowej dochodzi do Sowieckiej, a ta prowadzi prosto na Rynek Sowiecki, dawniej zwany placem Batorego. Stoją tu dwa kościoły, które nie zostały zamknięte w czasach sowieckich - św. Franciszka Ksawerego oraz dawny kościół bernardynów Znalezienia Krzyża Świętego. Pierwszy z nich to jedna z największych barokowych świątyń na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Pierwotnie należał do jezuitów, w 1782 r. stał się kościołem farnym, a od 1991 r. jest katedrą. Jego budowę rozpoczął Stefan Batory, który miał zostać tu pochowany. Ale gdy król zmarł (Grodno 1586 r., spoczywa w katedrze wawelskiej), mury były wzniesione dopiero do połowy. Konsekracja kościoła odbyła się dopiero w 1667 r., w czasach Jana Kazimierza. We wnętrzu potężnej trójnawowej bazyliki zachował się bogaty barokowy wystrój, co na Białorusi jest rzadkością. Szczególnie interesujący jest 20-metrowej wysokości ołtarz główny, który pomiędzy 20 kolumnami mieści 22 figury: Chrystusa, świętych, apostołów, fundatorów. Dziś, niestety, wszystkie pomalowane są na jednolity szary kolor, wynik powojennej "konserwacji". Ołtarz wykonano w warsztacie rzeźbiarza warmińskiego Jana Chrystiana Schmidta znanego m.in. z prac w kościele jezuitów w Świętej Lipce.

Niezwykła jest najnowsza historia tej świątyni. Na skutek decyzji władz, od 1960 r. przez 28 lat nie pracował w niej żaden kapłan. Mimo to wierni zbierali się na modlitwy i śpiewy, a w święta i każdą pierwszą niedzielę miesiąca organizowali procesje. Obronili w ten sposób kościół przed zamknięciem i nieuchronną dewastacją. Gdy w 1988 r. pierwsze nabożeństwo odprawiał ks. Tadeusz Kondrusiewicz (kilka lat później Jan Paweł II mianował go metropolitą moskiewskim), tłum wokół katedry zapełnił większość placu Sowieckiego. Dziś msze odprawiane są osiem razy dziennie, w tym raz po białorusku. Na niewiele ponad 300 tys. mieszkańców Grodna 60 tys. deklaruje narodowość polską. Język polski słyszy się tutaj na każdym kroku. Białoruś, a w szczególności Grodzieńszczyzna jest jednym z większych skupisk Polaków poza granicami kraju.

Obok dawnego kościoła bernardynów z pierwszej połowy XVII w. z charakterystyczną rokokową wieżą, na monumentalnym betonowym cokole stoi czołg "wyzwoliciel" z lufą skierowaną na zachód. Najważniejszy plac Grodna ozdobiony został też futurystycznym budynkiem teatru, porównywanym do statku kosmicznego, który niefortunnie tu wylądował i już, niestety, nie może odlecieć. Poza tym plac Sowiecki to w dużej mierze ogromna pusta przestrzeń. Wyburzono historyczną zabudowę, podobnie jak w innych kwartałach najstarszej części miasta. Spektakularnym przykładem jest tzw. fara Witoldowa, czyli kościół NMP ufundowany w XIV w. przez Wielkiego Księcia Witolda, wysadzony przez radzieckich saperów w 1961 r. Wyburza się zresztą nadal. Apel białoruskich intelektualistów w tej sprawie można przeczytać po polsku na stronie www.hramy.com/grodno3.htm .

***

Szczęśliwie uniknęła tego losu XII-wieczna cerkiew św. św. Borysa i Gleba, najstarsza prawosławna świątynia Grodna, stojąca na skarpie drugiego brzegu Niemna. Otaczają ją stare drzewa, a olbrzymie głazy wmurowane w ceglane ściany, lśniące krzyże z ceramicznych płytek i maleńkie okienka przywodzą na myśl archaiczne czasy. Niestety, zachowały się jedynie dwie oryginalne ściany, pozostałe są drewniane (prawie połowa świątyni zawaliła się w 1853 r. na skutek osunięcia brzegu). Po II wojnie cerkiew początkowo była zamknięta, potem urządzono w niej muzeum, dopiero w latach 90. zwrócono ją wiernym.

Niezapomniane wrażenie robi też olbrzymia, eklektyczno-mauretańska synagoga. Przebudowana z latach 1902-05, swymi początkami sięga XVI w. Wnętrze zostało zdewastowane po wkroczeniu Niemców w 1941 r., po wojnie władze przeznaczyły ją na magazyn. Na co dzień jest zamknięta, ale można wejść do środka, prosząc o otwarcie stróża przebywającego zazwyczaj na terenie synagogi. W pobieżnie pobielonym wnętrzu zachowała się wsparta na czterech filarach bima i bogate stiukowe dekoracje. W latach 30. Żydzi stanowili blisko 40 proc. ludności w 50-tysięcznym Grodnie. Podczas okupacji niemieckiej (1941-43), początkowo uwięzieni w dwóch gettach, zostali wywiezieni do obozu zagłady w Treblince i straceni. Od 1991 r. synagoga należy ponownie do miejscowej wspólnoty żydowskiej.

Zaledwie kilka minut dzieli synagogę od Góry Zamkowej. Budowle obronne i kultowe wznoszono tu od XI w. Pod koniec XIV w. książę Witold zbudował gotycki zamek z pięcioma wieżami, wielokrotnie przebudowany - zachował się do dziś i zwany jest Starym Zamkiem. Był siedzibą Kazimierza Jagiellończyka i Stefana Batorego, który przebudował go w stylu renesansowym. Później wielokrotnie niszczony, w XIX w. został zamieniony na carskie koszary i pozbawiony większości cech stylowych. Otacza go głęboka fosa z mostem prowadzącym do Nowego Zamku w stylu rokokowym.

Dziś w obu budowlach mieści się Muzeum Historyczno-Archeologiczne (wtorek-niedziela godz. 10-18, bilet 3 tys. rubli), w którym można obejrzeć m.in. wypchanego żubra.

Z Nowym Zamkiem łączy się jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w naszej historii. W 1793 r. odbył się tu niesławny sejm, który zatwierdził II rozbiór Rzeczypospolitej i zniósł wszystkie reformy Sejmu Wielkiego, łącznie z Konstytucją 3 maja. Dwa lata później Stanisław August Poniatowski podpisał tu abdykację, która zakończyła historię Rzeczpospolitej Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gdy patrzę na ponury gmach z olbrzymim sierpem i młotem w tympanonie (w latach 50. zamek przebudowano w stylu socrealistycznym), dreszcz przebiega mi po plecach.

Warto wiedzieć

Dojazd: Tylko z Białegostoku i Kuźnicy Białostockiej (przejście graniczne) pociągiem bezpośrednio, z innych miast połączenia z przesiadkami; kursują też autobusy.

Wiza: Wyrabia się w ciągu trzech dni, 6 dol.

Nocleg: W Grodnie jest kilka drogich hoteli (w stosunku do standardu). Tani nocleg u sióstr nazaretanek - Dom Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, ul. Karola Marksa 26 tel. 00375 152 723 250), można też nocować u polskich rodzin (informacja w katedrze).

Polecam przewodnik "Grodno. Miasto nad Niemnem", Bezdroża 2005 r. (jedyny, jaki ukazał się w Polsce po wojnie)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.