Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do takich informacji dotarł "The Wall Street Journal". Powołuje się na wiarygodne (lecz anonimowe) osoby powiązane z Lenovo. Firma ma środki, by takiego przejęcia dokonać. Zgodnie z szacunkami firmy Gartner Chińczycy już mają większy udział w globalnym rynku smartfonów (4,7 proc.) niż "Jeżynki" (2,7 proc.). Dodatkowo Lenovo coraz lepiej zarabia na pecetach. Jak pisaliśmy w wyborcza.biz, mimo malejącej szósty kwartał z rzędu globalnej sprzedaży komputerów osobistych (o 8 proc. w trzecim kwartale 2013 roku), Lenovo w tym okresie zwiększyła dostawy pecetów o 2,8 proc. (w porównaniu z analogicznym okresem 2012 roku).

Potencjalna oferta przejęcia BlackBerry miałaby zostać złożona do 4 listopada. Jednak zamiar kupienia kanadyjskiego producenta telefonów to jedno. Jak wskazuje "WSJ", takiej transakcji przyglądałyby się rządy USA i Kanady. Z ok. 600 tys. urządzeń mobilnych używanych przez amerykański Departament Obrony, 470 tys. to właśnie "Jeżynki". Sumując, urzędnicy państwowi w USA mają ponad milion telefonów tej firmy. BlackBerry używa nawet sam Barack Obama. - Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych w USA prawdopodobnie przyjrzy się jakimkolwiek ofertom złożonym przez Lenovo - czytamy w "WSJ". Tak było w 2005 roku, gdy Chińczycy kupili za 1,25 mld dol. dział komputerów IBM. Wówczas komputery tej firmy były powszechnie używane przez amerykańskie agencje rządowe. Ostatecznie rząd USA zaakceptował transakcję. Podobnie w przypadku kanadyjskiego rządu. Wielu urzędników używa "Jeżynek".

Na koniec chińska firma musiałaby przekonać do siebie rząd Kanady. Zgodnie z tamtejszym prawem przejęcia przez zagraniczne firmy o wartości przekraczającej 344 mln kanadyjskich dolarów (334 mln amerykańskich dolarów) podlegają ocenie rządu, który musi zadecydować, czy transakcja przyniosłaby ekonomiczne korzyści, czy też byłaby zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju. Przypomnijmy, że BlackBerry wyceniana jest na ok. 4,7 mld dol. - tyle chce zapłacić za nią kanadyjski fundusz Fairfax Financial. To na razie najpoważniejsza oferta.

Wokół firmy i jej potencjalnych nabywców robi się głośno. W tym miesiącu do wyścigu dołączyli dwaj założyciele firmy - Mike Lazaridis i Douglas Fregin. Jak pisaliśmy w wyborcza.biz, na liście potencjalnych kupców znaleźli się też Samsung, Google, Intel, Cisco czy fundusz inwestycyjny Cerberus.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.