Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowny Panie Premierze,

od ponad sześciu lat zasiadam obok kolegów i koleżanek z PO w sejmowych ławach. Dzień w dzień, tydzień po tygodniu jednym głosem przeciwstawiamy się bezprawiu i niesprawiedliwości, jakie dokonują się w Polsce pod rządami PiS-u. Nasz wspólny głos opozycyjny wybrzmiewa jednoznacznie z mównicy, podczas sejmowych komisji i na wspólnych konferencjach prasowych.

Ramię w ramię protestowałyśmy i protestowaliśmy przeciwko chociażby zawłaszczeniu sądownictwa, zamachowi na niezależne media czy haniebnej próbie podporządkowania polskich szkół pod dyktando jedynej słusznej ideologii. Możemy różnić się w wielu kwestiach, ale w tych dotyczących fundamentów demokracji i praworządności prezentowaliśmy i prezentować będziemy wspólny front przeciwko kolejnym próbom niszczenia przez Prawo i Sprawiedliwość demokratycznego dorobku milionów Polek i Polaków budujących wolną Polskę.

Dlatego z dużym niepokojem i, nie ukrywam, rosnącym niezrozumieniem odbieram kolejne Pańskie wypowiedzi, w których insynuuje Pan lub wprost zarzuca nam jakąkolwiek formę współpracy z obozem Zjednoczonej Prawicy. Kilka dni temu był Pan łaskaw powiedzieć, cytuję: „Każdego dnia widać wyraźnie gotowość Lewicy do politycznej współpracy z PiS-em i wspólnych akcji przeciwko innym partiom opozycyjnym".

Nie widziałam Pana podczas nocy spędzonych na komisariatach

Takie słowa kładą się zupełnie niepotrzebnym i niczym nieuzasadnionym cieniem na naszej dotychczasowej opozycyjnej współpracy. Z takich fałszywych pomówień cieszy się tylko jedna osoba w tym państwie. Jest nią Jarosław Kaczyński. A uśmiech na twarzy prezesa Kaczyńskiego to jedna z ostatnich rzeczy, jakie chcemy oglądać.

Tego typu wypowiedzi nie tylko nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości, ale także są obraźliwe i krzywdzące dla moich koleżanek i kolegów z Lewicy, którzy toczą codzienną walkę o prawa kobiet, sprawiedliwe płace czy świeckie państwo. Nie mogę się również zgodzić, aby jakikolwiek polityk traktował nas, posłanki i posłów Lewicy, oraz nasze wyborczynie i naszych wyborców jako instrument w walce politycznej z innym politykiem.

Nie godzę się także na kłamliwe insynuacje w stosunku do jednego ze współprzewodniczących naszej partii, jakoby współpracował z PiS-em. Nowa Lewica to blisko 30 tysięcy członkiń i członków. W naszej partii nie ma ani jednej osoby, która kiedykolwiek należała do PiS-u, tak jak to jest w PO. Posłowie z naszej partii głosowali za postawieniem Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu w przeciwieństwie do posłów PO. Serio, chciałby Pan, abyśmy kontynuowali wyliczankę wszystkich przypadków współpracy PO z PiS-em?

Nie chcę być złośliwa, ale nie przypominam sobie, aby Pan Premier był gazowany przez policjantów podczas protestów w obronie fundamentalnych praw milionów polskich kobiet. Nie widziałam Pana podczas nocy spędzonych na komisariatach w obronie nielegalnie zatrzymanych i przetrzymywanych kobiet oraz walczącej o swoje państwo młodzieży. Nie widziałam Pana nigdy na Paradach Równości, które są wsparciem dla społeczności gejów i lesbijek czy osób transpłciowych. Nie przypominam siebie również Pana obecności na strajkach pracowników walczących o godne płace i godne warunki pracy. Bo ja i moje koleżanki oraz moi koledzy z Lewicy, w tym nasi liderzy, właśnie tam byliśmy i jesteśmy. I nie pamiętam też żadnego Pańskiego działania w obronie wykorzystywanych seksualnie dzieci przez Kościół katolicki ani jakiegokolwiek stanowczego odcięcia się od biskupów, którzy w tej sprawie mają wsparcie właśnie wielu polityków PO.

Jak bardzo więc trzeba być cynicznym, aby oskarżać nas o tak nikczemne intencje i sprzeniewierzenie się wszystkim wartościom, których od lat bronimy? Jak mało trzeba mieć wyobraźni albo jak dużo złej woli, by akurat nas obsadzać w rolach potencjalnych koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości? Jak wiele politycznego wyrachowania trzeba mieć, by akurat nami, jako potencjalnymi akolitami Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego czy Zbigniewa Ziobry, od miesięcy straszyć Polki i Polaków.

Podszczypywanie i kopanie po kostkach nie przybliża nas do pokonania PiS-u

Dobrze się znam z koleżankami i kolegami z Platformy Obywatelskiej i oni wiedzą, że scenariusze, które Pan pisze, i wizje, które Pan roztacza, to polityczne science fiction. Programem wyborczym jednej partii opozycyjnej nie może być straszenie drugą partią opozycyjną!

W 2019 roku czytelnicy i czytelniczki „Gazety Wyborczej" uhonorowali między innymi Pana i mnie zaszczytnym tytułem Człowieka Roku [Tusk dostał nagrodę główną, Scheuring-Wielgus wyróżnili czytelnicy w kategorii "Różni ludzie, lepszy świat" - red]. Czy to świadectwo mojej współpracy z PiS-em, czy raczej potwierdzenie tego, że zarówno Pan, jak i ja robimy ważne i dobre rzeczy?

Dlatego zwracam się do Pana z przyjacielską prośbą o wstrzemięźliwość oraz zaprzestanie dzielenia opozycji i, co ważniejsze, wyborców i wyborczyń opozycji.

Wróg jest gdzie indziej. Wróg jest jeden. Podszczypywanie i kopanie po kostkach innych ugrupowań opozycyjnych w żadnym stopniu nie przybliża nas do pokonania Prawa i Sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie.

Szukajmy tego, co nas łączy, bo punktów stycznych jest niemało. Nieraz mimo skrajnie niesprzyjających warunków udowodniliśmy na opozycji, że porozumienie nie jest aż tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Pokazaliśmy Polkom i Polakom, że w słusznej sprawie porozumieć mogą się konserwatyści, liberałowie i lewica. Rozmawiajmy, spotykajmy się, ucierajmy wspólne stanowiska i zasypujmy podziały. Pokażmy Polkom i Polakom, że polityka dialogu i wzajemnego szacunku jest możliwa. Jesteśmy im to winni. Wszyscy wiemy, że rządy PiS-u chylą się ku upadkowi. Sprzątania będzie bardzo dużo i będziemy musieli zrobić to wspólnie. Współpraca naprawdę buduje. Nierozważnymi wypowiedziami czy wyssanymi z palca domysłami nie odbierajmy Polkom i Polakom nadziei na to, że w naszej ojczyźnie może być normalnie. Niech przyświeca nam prosta zasada: Najpierw Polska, potem partia.

Autorka jest wiceprzewodniczącą partii Nowa Lewica. List ukazał się również na jej profilu na Facebooku. Śródtytuły od redakcji. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.