Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytelnik i słuchacz mają wiedzieć przede wszystkim, że adwersarz jest łajdakiem i kanalią, pazerną na pieniądze. W tym stylu opluwa się Jarosława Kurskiego i Jerzego Wójcika.

Znam ich obu. To wybitni redaktorzy, ludzie o pięknych biografiach, ludzie o uczciwości niekwestionowanej, ludzie prawi, rozumni i odważni. Tacy ludzie są skarbem dla swoich współpracowników.

Zastanawiam się: dlaczego autorzy manifestu Bartosza Hojki i innych sięgają po chwyty z czarnej propagandy znane mi dobrze z Marca 1968 r., z kampanii antysolidarnościowych w epoce stanu wojennego, z seansów nienawiści organizowanych w mediach związanych z obozem politycznym Jarosława Kaczyńskiego. To przecież metody podłe.

***

Pytają mnie ludzie: czemu oni tak postępują? Czy robią to na zlecenie wiadomego obozu politycznego, czy też to po prostu osobista zajadłość "pożytecznych idiotów" - sięgając po znaną formułę Lenina.

Nie umiem odpowiedzieć na te pytania. Jestem wszakże przekonany, że w kręgach PiS trwają modły, by Bartosz Hojka i inni się nie przeziębili, bowiem lepszych dla siebie niszczycieli „Gazety Wyborczej" łatwo nie znajdą.

Autorzy manifestu cytują też moje słowa. Piszą: „Adamie, w czasie wtorkowego spotkania z pracownikami mówiłeś, że chodzi o 'pieniądze, pieniądze, pieniądze'. Nie sposób się z tym nie zgodzić".

To także dobry przykład kłamstw i manipulacji tego manifestu. Mówiłem bowiem, że to niszczycielom „Wyborczej" chodzi o pieniądze, ponieważ nie interesuje ich dobro „Wyborczej", lecz wyłącznie wyniki finansowe, czyli dobro akcji Agory - czyli chodzi im o pieniądze. Natomiast Jarkowi Kurskiemu i Jurkowi Wójcikowi chodzi o dobro „Wyborczej", o jej tożsamość, misję i rozwój. Dobra kondycja moralna i materialna „Wyborczej" to zasługa zespołu i właśnie Jarka Kurskiego oraz Jurka Wójcika.

***

Autorzy manifestu piszą, że sukces subskrypcyjny „Wyborczej" „nie miał ojca, lecz dwie matki - Wandę Rapaczyńską i Danutę Bregułę". Na temat dokonań i zasług Danuty Breguły nigdy nie słyszałem jednego krytycznego słowa. Wszyscy te zasługi doceniają. Natomiast pomysł, że to Wanda Rapaczyńska z Waszyngtonu przez długie lata organizowała ten sukces, wytłumaczyć mogę tylko przemożną potrzebą lizusostwa u autorów manifestu.

I jeszcze jedno: Agora powstała po to, aby być zapleczem materialnym dla „Wyborczej", a nie po to, by nią rządzić. Ingerencje osób z Zarządu w pracę „Wyborczej" i jej funkcjonowanie zostały odebrane z wielkim niepokojem przez Radę Redakcyjną „Gazety Wyborczej" i przez jej kierownictwo. Jeśli autorzy manifestu, Bartosz Hojka i inni, mają choćby krztynę honoru i kroplę oleju w głowach, powinni wyciągnąć z tego wnioski.

***

Na koniec chcę powtórzyć: należałem do twórców „Gazety Wyborczej" od pierwszego numeru. Bywały wśród nas spory i konflikty. Jednak nigdy nie był nikt traktowany jak śmieć. Jurek Wójcik został po trzydziestu latach pracy dla „Wyborczej" potraktowany jak śmieć. Na to nie ma i nie będzie zgody.

I nie będzie zgody na to, by o losie „Wyborczej" decydowali ludzie o kompetencjach i kwalifikacjach moralnych autorów manifestu.

Na kłamliwe zarzuty zamieszczone w manifeście odpowiedzieli osobiście Jarek Kurski i Jurek Wójcik.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.