Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie znamy żadnego zarzutu wobec Jerzego Wójcika (tryb rzekomego zwolnienia dyscyplinarnego jest tu wygodnym parawanem), znamy natomiast jego zasługi, zwłaszcza z ostatnich lat, kiedy wyprowadził "Wyborczą" z głębokiej zapaści, czyniąc ją jednym ze światowych liderów cyfrowej transformacji tradycyjnych mediów.

Ale nie to jest sednem sprawy: zarząd próbuje fałszywie przedstawiać swoje działania jako rozwiązywanie konfliktu personalnego. To manipulacja. Atakowanie wydawcy „Wyborczej", czemu prezes Agory poświęca się sumiennie od kilku miesięcy, to zamach na niezależność całej redakcji. Wydawca jest bowiem nie tylko gwarantem jej finansowego bezpieczeństwa, ale strażnikiem jej misji w takim samym stopniu jak redaktor naczelny. To na nich opiera się dziś wiarygodność całego zespołu gazety i jego odporność na polityczne, biznesowe i korporacyjne naciski. To on współdecyduje, czy wzmacniamy niezależne dziennikarstwo w czasach, kiedy jest ono miażdżone przez machinę PiS-owskiej władzy, czy poprawiamy za wszelką cenę wynik spółki.

Decyzja zarządu Agory, firmy zbudowanej dzięki „Gazecie Wyborczej", została podjęta wbrew niej i osłabia ją na wiele sposobów. Pozbawia nas nie tylko głównego stratega i obrońcy interesów niezależnej redakcji, ale przede wszystkim uderza w stabilność i poczucie bezpieczeństwa całego zespołu. W ten sposób Bartosz Hojka i zarząd już od czerwca - kiedy podjęli pierwszą, niezrozumiałą próbę wyrzucenia wydawcy - narażają na ogromne ryzyko proces biznesowej sanacji „Wyborczej", opartej na mozolnym budowaniu cyfrowych subskrypcji przez tworzony z trudem zespół o wysokich analitycznych i technologicznych kompetencjach. Jest to szczególnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne w sytuacji, kiedy w rynek cyfrowych prenumerat w Polsce, na którym mamy dziś pozycję niekwestionowanego lidera, zaczynają inwestować światowi giganci medialni. Takie działania mogą wyhamować nasz wzrost i narazić na fatalne skutki w niedalekiej przyszłości.

 Atak na tak głęboko rozumianą niezależność naszej redakcji jest nieuzasadniony biznesowo - „Wyborcza" jest w dobrej kondycji, a nasza stabilna baza ponad 260 tys. cyfrowych subskrybentów wzbudza podziw wydawców w całej Europie.

Co gorsza, jest to atak groźny dla słabnącej polskiej demokracji. Nastąpił bowiem w momencie, gdy nieliczne wolne media są systematycznie niszczone przez machinę autorytarnej władzy.

Pomimo tych podwójnie trudnych okoliczności będziemy bronić „Wyborczej" jako dobra, które należy do czytelników - to dla nich pracuje i nadal będzie pracował nasz zespół, z Jerzym Wójcikiem włącznie. 

Jego rzekome zwolnienie dyscyplinarne zostało przeprowadzone w sposób nie tylko urągający kulturze osobistej i korporacyjnej, ale też z rażącym naruszeniem prawa, które rodzi zresztą poważne konsekwencje dla spółki i Bartosza Hojki. W związku z czym uznajemy je za niebyłe.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.