Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na Forum Ekonomicznym w Karpaczu pojawił się Juryj Waskriesienskij, Białorusin, który jawnie pracuje dla KGB. Jak widać, druty na granicy nie są przeszkodą dla dyktatora i jego agentów. Ale czy w ogóle PiS chce go zwalczać na serio? Czy też ma z nim wspólne interesy?

"Odgrywacie rolę oklaskiwaną w Moskwie i Mińsku!" – tak w poniedziałek premier Morawiecki krzyczał w Sejmie na posłów opozycji. Dlatego że nie chcieli wprowadzenia stanu wyjątkowego w strefie graniczącej z Białorusią. Według PiS stan wyjątkowy ma być odpowiedzią na kryzys uchodźczy wywołany przez reżim Aleksandra Łukaszenki, który przerzuca migrantów na granicę Polski, Litwy i Łotwy. Jednak komentatorzy zwracają uwagę, że PiS widzi w kryzysie szansę na wzrost popularności. Wykorzystuje napływ migrantów, żeby przedstawiać się jako „partia obrońców polskiej ziemi".

„Działania Putina/Łukaszenki na wschodniej granicy Polski wzmacniają sondażowo PiS. I o to tak naprawdę chodzi w całej prowokacji. W interesie Kremla jest bowiem trwanie ZP [Zjednoczonej Prawicy] u władzy, bo tylko ona gwarantuje wyłuskiwanie nas z Zachodu. Co zresztą właśnie się dzieje" – napisał politolog Marek Migalski na Twitterze.

W tym samym serwisie społecznościowym wtórował mu adwokat i były prawicowy polityk Roman Giertych: „Największym sojusznikiem Putina i Kaczyńskiego w Europie są Orban, Salvini i Le Pen. Putin finansuje swoich sojuszników, a ‘przeciwko’ Kaczyńskiemu organizuje ruch migrantów, który ‘przypadkowo' wzmacnia sondaże PiS".

Jak jest naprawdę? Jak wyglądają kontakty PiS z reżimem Łukaszenki? Jak wpływają na politykę polskiego rządu wobec Białorusi?

„Ciepły człowiek" i handel z Rosją

W grudniu 2016 r. głośnym echem odbiła się wypowiedź ówczesnego marszałka Senatu z PiS, Stanisława Karczewskiego. Po wizycie w Mińsku marszałek Karczewski oznajmił w Radiu ZET, że dyktator Łukaszenka „jest człowiekiem ciepłym (...). To polityk, któremu bardzo zależy na Białorusi. Gołym okiem widać, że Białoruś się zmienia, rozwija". Karczewski powiedział też, że jego rozmowa z Łukaszenką była „bardzo interesująca, długa".

Czego dokładnie dotyczyła? Nie wiemy. Wiemy za to, w jakim kontekście się odbyła.

Dwa miesiące wcześniej, w październiku 2016 r. Łukaszenkę odwiedził Mateusz Morawiecki (wówczas wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę). Kontrolowane przez PiS media państwowe nie wstydziły się tej wizyty. Między innymi informowało o niej obszernie Polskie Radio: „Rozmawiano o gospodarce (...). Polski wicepremier podkreślił, że jego wizyta w Mińsku, w czasie której spotkał się także z Aleksandrem Łukaszenką i premierem Andriejem Kabiakouem, była »pełna nie tylko gościnności, ale też konkretów«. (...) Wicepremier Mateusz Morawiecki wskazał też, że (...) Polska i Białoruś »mogą być znakomitymi partnerami w tranzycie i w handlu z ogromnymi obszarami gospodarczymi (...). Polska może pomóc Białorusi wchodzić na rynki unijne, zaś Białoruś Polsce – na rynki Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej«".

„Ogromne obszary" Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej to przede wszystkim putinowska Rosja. W jaki sposób Białoruś miała pomagać rządowi PiS w podboju rosyjskich rynków? W latach 2015-16 białoruski reżim wyspecjalizował się w procederze przypominającym szmugiel. Po napaści Kremla na Ukrainę kraje zachodnie zastosowały sankcje wobec Rosji. W odpowiedzi Moskwa zaczęła blokować import produktów z Zachodu. Blokadę jednak można było ominąć, jeśli produkt przechodził przez Białoruś, gdzie opatrywano go białoruską metką. Było to niekorzystne dla napadniętej przez Putina Ukrainy. Kijów liczył bowiem na to, że Rosja sama się osłabi przez odcięcie od zachodnich towarów.

Dodajmy, że negatywna reakcja mediów na słowa o „ciepłym człowieku" najwyraźniej nie zraziła Stanisława Karczewskiego. W lutym 2019 r. jako marszałek Senatu spotkał się z Michaiłem Miasnikowiczem, przewodniczącym łukaszenkowskiej Rady Republiki Zgromadzenia Narodowego. Podziękował wtedy Miasnikowiczowi za „otwartość i dobre rozmowy". Dialog z reżimem Łukaszenki określił jako „najlepszą formę rozwiązywania problemów".

Terlecki: w Mińsku jest spokojnie

Ale nie tylko Morawiecki i Karczewski działali na rzecz zbliżenia z Łukaszenką. Polskie media wskazują wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego jako jednego z głównych zwolenników takiej bliskości.

W 2020 r. dziennik „Rzeczpospolita" ozdobił zdjęciem Terleckiego artykuł pt. „Garną się do współpracy z reżimem". W tekście czytamy, że „Polsko-Białoruska Grupa Parlamentarna, zakazana za rządów PO, bije teraz rekordy popularności wśród posłów (...), w grupie, mającej utrzymywać relacje z reżimem Aleksandra Łukaszenki, zasiadają takie tuzy, jak (...) wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki z PiS".

Co znaczą słowa „zakazana za rządów PO"? Polsko-Białoruska Grupa Parlamentarna, prowadząca współpracę z fasadowym parlamentem Białorusi, została rozwiązana w 2005 r. Przez następne 11 lat jej nie reaktywowano. Stanowiło to znak sprzeciwu RP wobec zdelegalizowania władz Związku Polaków na Białorusi przez reżim Łukaszenki. Grupę odtworzono dopiero w czasach „dobrej zmiany", w 2016 r.

Wicemarszałek Terlecki nie ograniczył się do zasiadania w reaktywowanej grupie. W tym samym 2016 r. pojechał na Białoruś. Udzielił wtedy wywiadu oficjalnemu dziennikowi reżimu „Sowieckaja Biełarus’ – Biełaruś Siewodnia" („Sowiecka Białoruś – Białoruś Dzisiaj"). O czym Ryszard Terlecki rozmawiał z „Sowiecką Białorusią"? Między innymi o... problemie uchodźców. „Europa przede wszystkim przeżywa kryzys migracyjny, co wiąże się z dużą liczbą migrantów, którzy przybyli na terytorium Unii Europejskiej" – skarżył się Terlecki. „Białoruś odgrywa swoją rolę w ograniczaniu nielegalnych przepływów" – przypominała mu w odpowiedzi reżimowa redakcja. „Tak, pozycja Białorusi jest ważna, a my w Unii Europejskiej jesteśmy zainteresowani jej udziałem w podejmowaniu pewnych decyzji w Europie" – zgadzał się wicemarszałek Terlecki.

Rok później Ryszard Terlecki wizytę powtórzył. Po powrocie przyznał, że rozmawiał z przedstawicielami białoruskiej dyktatury m.in. o inwestowaniu polskich pieniędzy w gospodarkę reżimu.

W sierpniu 2019 r. Terlecki odwiedził w Mińsku Balesłaua Pirsztuka, wiceprzewodniczącego łukaszenkowskiej Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego. Pirsztuk to nie tylko aparatczyk dyktatury, ale też gorący zwolennik putinowskiej Rosji. Cztery miesiące przed spotkaniem z Terleckim, w kwietniu 2019 r., Balesłau Pirsztuk wzywał do ożywienia działań na rzecz integracji rosyjsko-białoruskiej. Wspierał ją również na szczeblu lokalnym.

A co wicemarszałek Terlecki mówił w Polsce o Białorusi? Wypowiadał się w sposób korzystny dla reżimu Łukaszenki i niekorzystny dla jego przeciwników. Nawet wtedy, gdy białoruski dyktator sfałszował wybory prezydenckie i wybuchły masowe protesty, głośne na cały świat. Wicemarszałek oznajmił: „Niewiele możemy zrobić (...), nie wiemy, co się tam stanie, w tej chwili w Mińsku jest spokojnie, nie ma żadnych demonstracji".

Rok później, gdy liderka Wolnej Białorusi Swiatłana Cichanouska spotkała się z polskimi działaczami opozycji, Terlecki napisał na Twitterze: „Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników".

Andruszkiewicz i białoruscy „spece od migrantów"

Gdy obserwujemy kontakty PiS z białoruskim reżimem, jedno nazwisko powraca nieustannie: Adam Andruszkiewicz.

Andruszkiewicz, obecnie poseł PiS i sekretarz stanu w kancelarii premiera Morawieckiego, wszedł do Sejmu w 2015 r. z listy wyborczej ruchu Kukiz’15. Uchodził wtedy za podopiecznego i ucznia Kornela Morawieckiego (nieżyjący ojciec premiera, jawny zwolennik współpracy z Kremlem).

Jako działacz Kukiz’15 poseł Andruszkiewicz twierdził publicznie, że „powinniśmy się zbliżać kulturowo i cywilizacyjnie z Białorusią". Po wejściu do Sejmu został współprzewodniczącym Polsko-Białoruskiej Grupy Parlamentarnej i szefem Zespołu Parlamentarnego ds. Współpracy Polsko-Białoruskiej.

Rzecz jasna, zaczął wtedy jeździć do Mińska z oficjalnymi wizytami. W grudniu 2016 r. Andruszkiewicz pojechał tam z marszałkiem Karczewskim, aby „budować relacje". Spotkał się z dyktatorem Łukaszenką.

Rok później, w kwietniu 2017 r., znów pojawił się w Mińsku. Rozmawiał – co dziś szczególnie zwraca uwagę – z dygnitarzami, którzy zajmowali się sprawami migrantów.

Kto bowiem spotkał się z Andruszkiewiczem? Byli to:

- Walentin Michniewicz, b. wiceszef ministerstwa spraw wewnętrznych Białorusi, który dwa lata wcześniej występował jako ekspert od problemów związanych z nielegalnym przerzucaniem ludzi przez granice;

- Andriej Naumowicz, b. przewodniczący komisji praw człowieka fasadowego parlamentu Białorusi, odpowiedzialny m.in. za sprawy uchodźców.

W następnych latach Naumowicz współpracował m.in. z Michaiłem Biedunkiewiczem (oficerem policji politycznej, który ma swój udział w obecnym kryzysie uchodźczym: w sierpniu wyszło na jaw, że Biedunkiewicz nakazywał białoruskim urzędnikom tolerować przepływ migrantów ku granicom UE).

Po powrocie do Polski poseł Andruszkiewicz natychmiast pochwalił się na Facebooku kontaktami z reżimem Łukaszenki. Zasugerował też, że Warszawa powinna uzgadniać swoje działania z Mińskiem. 13 kwietnia 2017 r. zamieścił wpis zatytułowany: „Białoruś liczy na zrozumienie i koordynację działań z Polską". W tekście czytamy: „(…) intensywnie pracuję nad rozwijaniem relacji Polski z Białorusią. Dziś wróciłem z bardzo ważnej wizyty w Mińsku, gdzie miałem zaszczyt być przewodniczącym delegacji Sejmu RP. Z naszymi sąsiadami rozmawiałem m.in. o współpracy gospodarczej".

W tym samym 2017 r. prawicowy aktywista Marcin Rey nagłośnił powiązania Andruszkiewicza z Aleksandrem Usowskim (to opisywany przez „Wyborczą" i ukraińskie media pośrednik z Białorusi, który organizuje w Polsce wsparcie polityczne dla Kremla za rosyjskie pieniądze).

Jak podaje Rey, z Usowskim współpracował polski faszyzujący nacjonalista Dawid Berezicki, który miał wówczas rekomendować Białorusinowi posła Andruszkiewicza. Dlaczego? Dlatego, że Andruszkiewicz krytykował ochłodzenie stosunków polsko-rosyjskich po napaści Kremla na Ukrainę. Wzywał także do przywrócenia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim. Miał też rozważać stworzenie „izby handlowej", która pomagałaby polskim firmom eksportować towary do Rosji.

W 2016 r. posłowie opozycji powołali parlamentarny zespół ds. Białorusi, krytyczny wobec Łukaszenki. Trzy lata później, 7 stycznia 2019 r., przewodniczący zespołu Robert Tyszkiewicz (PO) zwrócił uwagę na nagłe ożywienie Adama Andruszkiewicza:

„Otóż od 1 listopada ubiegłego roku poseł Andruszkiewicz złożył 93 interpelacje, głównie w zakresie dotyczącym obronności i bezpieczeństwa narodowego, energetyki i polityki zagranicznej. Poseł Andruszkiewicz jest członkiem sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą, członkiem parlamentarnej grupy bilateralnej sympatyków Aleksandra Łukaszenki, zwanej grupą przyjaźni polsko-białoruskiej, i w swojej aktywności poselskiej nie zajmuje się kwestiami dotyczącymi strategicznych zagadnień bezpieczeństwa Polski (...). Lektura interpelacji pana Andruszkiewicza od listopada zeszłego roku wygląda jak lista życzeń służb specjalnych Federacji Rosyjskiej (...). Charakterystyczne dla tych pytań jest to, że nie mają one charakteru interwencyjnego, jak jest przy interpelacjach poselskich, związanego z chęcią rozwiązania jakiejś sprawy (...), ale wyłącznie mają charakter informacyjny" – powiedział Tyszkiewicz na konferencji prasowej dotyczącej działalności Andruszkiewicza.

Przeglądając tę długa kronikę spotkań i oświadczeń, można wręcz odnieść wrażenie, że PiS więcej łączy z Łukaszenką i postsowieckim Wschodem, niż dzieli. Wypada o tym pamiętać, gdy partia rządząca krytykuje politykę wschodniego sąsiada i twierdzi, że pozostaje z nim w konflikcie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.