Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tak było w przypadku nadużywania rozporządzeń w miejsce wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, tak jest i dziś w sprawie wprowadzenia pierwszego w demokratycznej Polsce stanu wyjątkowego na części naszej wschodniej granicy.

Stany nadzwyczajne, wprowadzone jako nieomal środki „nadkonstytucyjne", to rozwiązania przewidziane na wypadek dramatycznych i wykraczających poza przewidywalne sytuacje wydarzeń, które mogą zagrozić stabilności funkcjonowania państwa i bezpieczeństwu obywateli. Dalece wątpliwa zatem wydaje się decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego dziwnym trafem akurat na obszarze przygranicznym, na którym aktywnie działają obrońcy praw człowieka monitorujący posunięcia organów i funkcjonariuszy odpowiedzialnych za porządek publiczny.

Kiedy można?

O zasadności wnioskowania o wprowadzenie stanu nadzwyczajnego możemy mówić wtedy, gdy zagrożone są ustrój konstytucyjny państwa, bezpieczeństwo lub porządek publiczny. Zagrożenie to z założenia ma pochodzić od wewnątrz – jeżeli władze zdefiniowałyby bowiem zagrożenie zewnętrzne, powinny pozostać konsekwentne i ewentualnie mówić o wprowadzeniu stanu wojennego. To przez taki pryzmat powinniśmy postrzegać ewentualne tłumaczenia dotyczące motywów wprowadzenia stanu wyjątkowego jako rzekomych działań prewencyjnych w związku z operacją-ćwiczeniami Zapad.

Wprowadzanie stanu wyjątkowego w ramach prewencji również kłóci się z jego istotą. Jakikolwiek stan nadzwyczajny powinien być wykorzystywany jako ostatnia deska ratunku, kiedy zwyczajne środki konstytucyjne – przewidziane w poszczególnych ustawach, nie wystarczają, by zapewnić obywatelom bezpieczeństwo, a państwu stabilne funkcjonowanie. Stoi za tym logiczna przyczyna – stany nadzwyczajne to, inaczej mówiąc, stany zawieszenia szeregu praw i wolności obywatelskich oraz poszerzonych uprawnień władzy publicznej.

Ograniczenia praw i wolności obywatelskich wprowadzone w związku z ogłoszeniem stanu wyjątkowego na części wschodniego pasa przygranicznego uwzględniają: zawieszenie prawa do przeprowadzania i organizowania zgromadzeń, zawieszenie prawa do organizowania i przeprowadzania imprez masowych, obowiązek posiadania przy sobie dowodu osobistego lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość przez przebywające w miejscach publicznych osoby, które ukończyły 18 lat, a w przypadku osób uczących się, które nie ukończyły 18 lat – legitymacji szkolnej, zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym (obowiązujący całą dobę - wyjątkiem są tu np. osoby stale zamieszkujące na tym terenie). Ponadto mówimy o zakazie utrwalania za pomocą środków technicznych wyglądu lub innych cech miejsc, obiektów lub obszarów obejmujących infrastrukturę graniczną, również w przypadku, gdy miejsca te, obiekty lub obszary stanowią tło dla wizerunku funkcjonariusza Straży Granicznej lub Policji oraz żołnierza Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, a także o ograniczeniu dostępu do informacji publicznej przez odmowę jej udostępnienia, jeżeli ma dotyczyć czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym w związku z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji.

Co to naprawdę oznacza

W skrócie – mamy do czynienia z wprowadzeniem kurtyny informacyjnej, inaczej znanej pod nazwą cenzury prewencyjnej, której wprowadzenie umożliwia ustawa o stanie wyjątkowym. Pamiętajmy, że co do zasady cenzura prewencyjna jest zgodnie z naszą konstytucją wykluczona. Pomimo faktu, iż stan wyjątkowy obejmuje określony obszar, skutki tego ograniczenia odczujemy wszyscy. Wszyscy będziemy równie niedoinformowani i zdani na informacje przekazywane nam przez służby państwowe, do których zaufanie wydaje się topnieć z godziny na godzinę.

Mówimy również o ostatecznym odebraniu nadziei osobom ubiegającym się o ochronę międzynarodową, które wciąż czekają na naszej granicy. Prawnicy, aktywiści i pracownicy organizacji pozarządowych, którzy walczyli o ich prawo do złożenia wniosków o pomoc demokratycznego państwa, będą musieli opuścić tereny, gdzie władza ogranicza prawa człowieka. Co więcej, stan wyjątkowy to de facto koniec niezależnego monitoringu i utrwalania działań funkcjonariuszy Straży Granicznej, wojska, policji.

Stan wyjątkowy to również nowe uprawnienia quasi-wychowawcze władzy. Obywatel, wobec którego władza poweźmie podejrzenie, iż może nie przestrzegać porządku prawnego, może zostać wezwany na rozmowę ostrzegawczą. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i osób po ukończeniu 17. roku życia. W odniesieniu do osób młodszych taka rozmowa może być przeprowadzona z rodzicami nieletniego. Co więcej, w czasie stanu wyjątkowego może też dojść do odosobnienia osoby mającej ukończone 18 lat, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pozostając na wolności, będzie prowadziła działalność zagrażającą konstytucyjnemu ustrojowi państwa, bezpieczeństwu obywateli lub porządkowi publicznemu albo gdy odosobnienie jest niezbędne dla zapobieżenia popełnienia czynu karalnego lub uniemożliwienia ucieczki po jego popełnieniu. Tego rodzaju odosobnienie może też być zastosowane wobec osoby, która ukończyła 17 lat, jeżeli przeprowadzona z nią wcześniej rozmowa ostrzegawcza okazała się nieskuteczna.

Zarówno stan wyjątkowy, jak i pozostałe dwa rodzaje stanów nadzwyczajnych to nie prezent dla władz państwowych, który ma ułatwiać rządzenie w kłopotliwych dla nich politycznie czasach. Tak jest jednak traktowany. To narzędzie pełne przestrzeni do nadużyć, o których możemy się jako obywatele nigdy nawet nie dowiedzieć.

Eliza Rutynowska - prawniczka Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), aplikantka adwokacka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, doktorantka w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.