Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poseł Franciszek Sterczewski we wtorek wczesnym wieczorem próbował przekazać 32 uchodźcom i uchodźczyniom torbę z jedzeniem i lekami. Uniemożliwili mu to funkcjonariusze Straży Granicznej, mimo okazania legitymacji poselskiej okrążyli Sterczewskiego. Strażnicy mieli karabiny maszynowej, poseł – niebieską torbę z Ikei. „Jako poseł mam prawo podejść do granicy. Żadna służba nie ma prawa mi tej możliwości odbierać. Zacząłem biec. Wtedy zaczęli mnie gonić funkcjonariusze w pełni umundurowani, z karabinami. W pewnym momencie się zatrzymaliśmy, potem wykonaliśmy jeszcze trzy takie sprinty. Wokół mnie było coraz więcej funkcjonariuszy, nawet ok. 20 osób" – mówił w wywiadzie dla Oko.press. Na zarzuty, że jego akcja ośmieszyła mandat posła, odpowiedział: „Czy siedzenie na kanapie i oglądanie tej tragedii jest poważne?".

Rząd i podległe mu służby, mimo apeli organizacji zajmujących się prawami człowieka, nie chcą przyznać azylu uchodźcom, którzy od kilkunastu dni koczują pod gołym niebem na granicy z Białorusią. Po jednej i drugiej stronie widzimy cyniczną, polityczną grę: na wschodzie Aleksander Łukaszenka przerzuca zrozpaczonych ludzi pod granicę Polski i Litwy. Po naszej stronie nacjonalistyczny rząd odmawia im podstawowego prawa do godnego życia. Minister Mariusz Błaszczak zapowiedział budowę muru, który ma skutecznie oddzielić 38-milionowy kraj od garstki uchodźców. Teza o przedmurzu chrześcijaństwa nabiera nowego kontekstu. 

Co zrobił Sterczewski?

Wykorzystując mandat, który otrzymał od społeczeństwa, chciał dostarczyć jedzenie i leki potrzebującym ludziom. I pokazać, że część narodu nie zgadza się z decyzjami populistycznego rządu. Pomoc bliźniemu jest jasno zapisana w Ewangelii, na którą często powołują się politycy i polityczki Prawa i Sprawiedliwości. Jezus, obwołany Królem Polski, wprost nauczał o miłosierdziu. Mówi też o tym artykuł 56 konstytucji: „Cudzoziemcowi, który w Rzeczypospolitej Polskiej poszukuje ochrony przed prześladowaniem, może być przyznany status uchodźcy zgodnie z wiążącymi Rzeczpospolitą Polską umowami międzynarodowymi". 

Krytycy Sterczewskiego piszą o ośmieszeniu powagi Sejmu. A reasumpcja zarządzona przez Elżbietę Witek, gest Joanny Lichockiej i głosowanie na dwie ręce to czym były? Inni mówią, że ta akcja zaszkodzi Platformie Obywatelskiej. PO mogłaby spokojnie i merytorycznie wytłumaczyć Polakom, że 32 osoby, które uciekają przed wojną, nikomu nie zagrażają. Pojawiają się głosy, że zachowanie Sterczewskiego było zbyt radykalne. Każde czasy, mówiąc górnolotnie, wymagają bohaterstwa. 

Do Usnarza Górnego nie przyjechał do tej pory ani jeden poseł partii rządzącej, który zadeklarowałby pomoc uchodźcom. Byli tam za to posłowie opozycji, którzy z niedowierzaniem obserwowali działania wojska i Straży Granicznej. Obraz komplikuje się jednak, kiedy zobaczymy, jak rząd obchodzi się z uchodźcami z Afganistanu. Do tej pory dzięki akcji koordynowanej przez ministra Michała Dworczyka schronienie w Polsce znalazło około 700 obywateli tego kraju. Jednocześnie Agencja Rezerw Strategicznych wysłała do Białorusi transport humanitarny, który ma trafić do koczujących uchodźców. 

 W nienormalnych czasach inaczej nie można

Czy to cyniczna gra Jarosława Kaczyńskiego, który mobilizuje jednocześnie kilka elektoratów? Z jednej strony umiarkowani konserwatyści, którzy są przywiązani do Prawa i Sprawiedliwości, uspokoją sumienie obrazkami samolotów z Afgańczykami na pokładzie, a z drugiej najradykalniejsza grupa wyborców będzie dumna z obrony granic. Cynizm ma jednak granice. Jest nią zdrowie i życie drugiego człowieka. 

Gest Franciszka Sterczewskiego był w gruncie rzeczy gestem rozpaczy. Wielu z nas zadaje sobie pytanie, jak można pomóc 32 osobom przebywającym na pasie ziemi niczyjej. Poseł Koalicji Obywatelskiej zachował się przyzwoicie. Posłowie jeżdżą nie tylko pod granicę z Białorusią, ale też siedzą z zatrzymanymi na komendach policji, biorą udział w protestach, organizują punkty pomocy prawnej i chronią wolne media. W nienormalnych czasach, w kraju, w którym rządzi autorytarna prawica, inaczej nie można

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.