Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Obowiązujący w naszych siłach zbrojnych regulamin ogólny przewiduje, że „w szczególnie uzasadnionych wypadkach podwładny może wystąpić o wydanie rozkazu na piśmie, zwłaszcza gdy dotyczy on zadania do wykonania w specyficznych warunkach lub w sposób odmienny od ogólnie przyjętych zasad". A gdy skutkiem rozkazu będzie popełnienie przestępstwa, żołnierz może odmówić jego wykonania.

Tymczasem w Usarzu Dolnym ludzie z biało-czerwonymi flagami na mundurach wielokrotnie i ostentacyjne, w świetle telewizyjnych kamer, łamali prawo. To nie pozostanie bez konsekwencji.

A przecież żołnierze powinni znać konwencję dotyczącą statusu uchodźców. Polska ratyfikując ją, zobowiązała się do zapewniania uchodźcom ochrony. Powinni wiedzieć, że polowanie na Afgańczyków, Irakijczyków czy Jemeńczyków i wyłapywanie ich w głębi polskiego terytorium oraz wywożenie na polsko-białoruską granicę to działania, których konwencja zabrania. Podobnie jak spychanie uchodźców na białoruską stronę, używanie wobec nich przemocy czy wulgarnego języka, a do tego notoryczne ignorowanie ich prób o azyl.

To nie strażnik graniczny czy rzucony na granicę żołnierz ma decydować, czy przybysz ma prawo do azylu, czy nie ma. Wydane przez wiceministra Wąsika bezprawne rozporządzenie tego nie zmienia. W sprawach ochrony uchodźców w polskim prawie odpowiednie procedury, prawo do azylu gwarantuje zresztą polska konstytucja. A za naruszanie praw uchodźców, za zamach na ich godność osobistą, za poniżające i upokarzające traktowanie, pozbawianie wolności – czyli za to, co widzieliśmy w relacjach z Usarza - polski kodeks karny przewiduje minimum trzy lata więzienia.

Nieudzielenie pomocy medycznej i blokowanie lekarzom dostępu do uchodźców to również przestępstwo.

W tym kontekście łatwiej zrozumieć, dlaczego – wbrew wojskowym przepisom - na mundurach żołnierz przerzucony do Usarza nie ma żadnych znaków pozwalających się zidentyfikować. Nie wiadomo nawet, w której jednostce służą na co dzień. Chodzi o to, by zapewnić mundurowym anonimowość i bezkarność.

Z pewnością obecnie, gdy prokuratura pozostaje pod pełną kontrolą rządzącego układu, mogą liczyć na pełną bezkarność. Śledczy nie kiwną nawet palcem. Ale ta władza nie będzie trwała wiecznie, wszystkich dokumentów zniszczyć się nie da.

Żołnierze i strażnicy graniczni powinni byli odmówić wykonywania przestępczych rozkazów. Kiedyś wraz z przełożonymi i członkami rządu PiS odpowiedzą za to, co robili.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.