Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzięki ponad 240 tys. cyfrowych Prenumeratorów „Wyborcza” pozostaje niezależna od władzy. Ta władza chciałaby nas wziąć na krótką smycz albo nawet zlikwidować. Groziła już wielokrotnie. Także dzięki nim są to ciągle puste groźby.

Tutaj możesz dołączyć do grona naszych Prenumeratorów.

Piszę te słowa z nadzieją, że dzięki Czytelnikom "Wyborcza" będzie miała się dobrze. Zwłaszcza gdy patrzę na to, co się dzieje z niezależnymi mediami na Węgrzech.

Ich sytuacja jest nieporównywalnie gorsza. Ponad tydzień temu rząd wyciągnął rękę po ostatni duży, niezależny portal internetowy Index.hu. Naczelny Szabolcs Dull został niespodziewanie zwolniony z funkcji przez właściciela portalu powiązanego z autorytarnym premierem Viktorem Orbanem.

Dzień później w proteście przeciwko tej decyzji 90 dziennikarzy i redaktorów Indexu rzuciło papierami. W Budapeszcie w obronie wolnych mediów demonstrowało 10 tys. ludzi.

Zamach Orbana na Index z Budapesztu relacjonował Michał Kokot, nasz dziennikarz specjalizujący się m.in. w tematyce węgierskiej. Tuż po przejęciu Indexu na pierwszej stronie wydania „Wyborczej” zamieściliśmy odezwę po polsku i węgiersku do kolegów z Indexu. Zapewniliśmy ich o wsparciu i solidarności.

Jak Orban niszczył media

Na Węgrzech kończy się proces rozpoczęty w 2016 r. przeprowadzoną w iście zbójecki sposób likwidacją niezależnego dziennika „Népszabadság”.

Orban, a w zasadzie powiązani z nim biznesmeni, przejmował kolejne niezależne media. Albo je zamykano, albo wcielano do kontrolowanej przez władzę fundacji, której celem jest ujednolicenie medialnego przekazu. Tak by obywatelom wbić do głowy rządowe przekazy o Unii Europejskiej, uchodźcach, zagrożonych tradycyjnych wartościach, wrogu węgierskiego narodu George’u Sorosie.

Szerzej o mechanizmie niszczenia wolnych mediów na Węgrzech możecie przeczytać tutaj.

Co na to Unia?

Węgry nie są już uznawane przez zachodnich politologów za kraj demokratyczny. Państwo 30 lat po upadku żelaznej kurtyny zamieniono w folwark Orbana.

Index.hu – ostatni Mohikanin węgierskich niezależnych mediów – padł kilka dni po nadzwyczajnym szczycie UE, na którym przyjęto budżet Wspólnoty i uzgodniono mechanizm odbierania pieniędzy krajom, które łamią unijne wartości. Taką wartością bez wątpienia jest wolność prasy. Orban dobił Index.hu nieprzypadkowo. Chciał w ten sposób pokazać Unii Europejskiej, że się jej mechanizmów nie boi, że dalej będzie bezkarny.

Czy Unia przerwie tę bezczelną grę węgierskiego premiera? Nie wiem, choć na razie się na to nie zanosi.

Jak możesz pomóc?

Wspieraj te niezależne polskie media, którym ufasz. My oczywiście zachęcamy do czytania i prenumerowania "Wyborczej". Dzięki każdej prenumeracie jesteśmy bezpieczniejsi. To pozwala nam bezkompromisowo pilnować ważnych dla nas wszystkich spraw.

Tutaj możesz kupić prenumeratę "Wyborczej".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.