Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najpierw, wybaczcie, każde zdanie zacznie się od ‘NIE’:

Nie są to żadne ‘sprawy światopoglądowe’, bo nagonka na ludzi niehetero obraża każdy oparty na elementarnej wiedzy pogląd na świat.

Nie jest to ‘wojna religijna’, bo nagonka na ludzi niehetero obraża każdą religię, która szanuje człowieka, a niemal wszystkie człowieka szanują.

Nie są to ‘sprawy obyczajowe’, chyba że w XXI wieku godzimy się na obyczaj okrutnego poniżania innych ludzi i karania ich społecznym wykluczeniem.

Nie jest postulatem tylko ‘radykalnej’ lewicy równouprawnienie tych ludzi, bo prawa człowieka są programem znacznie szerszym.

Nie chodzi o ‘spór’ o homoseksualizm, bo ordynarne prześladowania nie są żadnym ‘sporem’.

Nie są to ‘tematy zastępcze’, którym rzekomo nie należy poświęcać uwagi, skoro to ‘im’ na tym zależy dla ‘przykrycia’ ich afer, nadużyć, nieudolności, głupoty. To nie jest żaden ‘temat zastępczy’. Nie, to w naszej cywilizacji temat centralny.

Nie należy w tej sprawie kluczyć, omijać jej, udawać, że jest mniej ważna, że zaszkodzi w kampanii wyborczej, bo nasze społeczeństwo nie dojrzało…

Wreszcie, nie zwracam się do cyników i głupców, którzy usiłują gnoić ludzi niehetero, nazywając ich ‘ideologią’ i kłamiąc, że ‘zagrażają’ rodzinie. Cynicy i głupcy gnoją sami siebie. Z nimi nie ma co gadać, a zwłaszcza nawoływać do ‘wspólnoty’. Oni żadnej wspólnoty nie uznają. Oni nienawidzą. 

Zwracam się do tych, którzy dzisiaj - tak jak 14 lat temu Seweryn Blumsztajn z powodu napaści na krakowski Marsz Równości – chcą krzyknąć: „Ja też jestem gejem!”. I tak jak J. F. Kennedy w 1963 r. w Berlinie, dwa lata po postawieniu muru: „Jestem berlińczykiem!”.

Tak, ludzie o innej orientacji niż heteroseksualna chcą zburzyć mury. Nie chcą żyć za murem ani ‘w szafie’. Domagają się równych praw dla siebie w naszym społeczeństwie i państwie. Walczą o prawa człowieka i pełne prawa obywatelskie, takie jak otoczone ochroną małżeństwo, rodzina i dzieci.

Tak, ludzie ci, tak jak my wszyscy, mają jedno życie, więc dlaczego mają czekać, aż społeczeństwo, państwo i prawo łaskawie ‘dojrzeją’?

Tak, ludzi takich jest w Polsce kilka milionów plus ich rodziny - o ile się ich nie wyrzekły, ulegając prymitywnym uprzedzeniom. Rodzin niehetero, które wychowują dzieci, jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Muszą się kryć, urzędy ich nie uznają, a ich dzieci są często szykanowane przez rówieśników. Niektóre tego nie wytrzymują…

Tak, sprzeciw wobec dyskryminacji tych ludzi oraz dążenie do przyznania im równych praw to probierz humanizmu oraz przynależności do kultury Zachodu.

Tak, równe prawa dla tych mniejszości to rdzeń myśli liberalnej i również poglądów konserwatywnych. Premier Cameron opowiedział się za małżeństwami jednopłciowymi i ich prawem do adopcji dzieci właśnie dlatego, że jest konserwatystą, więc rodzina jest dla niego jedną z najważniejszych wartości.

Tak, ochrona praw mniejszości to istota demokracji i cywilizowanego państwa, które ludziom i grupom słabszym pomaga. I które skrzywdzonych i poniżonych wspiera, a nie ich krzywdzi i poniża.

Tak, „Wyborcza” jest częścią demokracji, bez niej nasza praca przestanie być możliwa, chyba że zejdziemy do podziemia. Skrzywdzonych i poniżonych bierzemy w obronę - jasno, wyraźnie, bez oportunizmu i małostkowej taktyki.

Tak-tak, nie-nie – nie bądźcie obojętni. Mury runą.

Newsletter LGBT
Zapisz się na newsletter LGBT+
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.