Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PiS proponuje przesunięcie wyborów na 2022 r. Bo wie, że może nie wygrać ani 90 dni po ustaniu epidemii, ani nawet rok później. Chce więc mieć dwa lata, by odpowiednio urobić Polaków, zniszczyć do końca niezwisłe sądy, przejąć kontrolę nad prywatnymi mediami itd. Szacuje, że licząc od dziś, zajmie mu to ok. dwóch lat.

A jaka jest gwarancja, że wówczas już wybory się odbędą? Przecież nawet wtedy widmo klęski może PiS-owi zajrzeć w oczy. I znowu trzeba będzie uchwalać poprawkę do konstytucji i przedłużać kadencję.

Mam więc propozycję, która pozwoli tego uniknąć. Już dziś zapiszmy w konstytucji: „Wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe odbywają się w terminie, w którym gwarantowane jest zwycięstwo PiS”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.