Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na zorganizowanej pospiesznie konferencji prasowej Jerzy Owsiak podał się do dymisji z funkcji prezesa zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w związku ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Honorowy to gest, godny szacunku, ale też decyzja podjęta na szybko, w emocjach. Tym emocjom trudno się dziwić, nie tylko ze względu na tragiczne wydarzenia ostatniej nocy – Owsiak przecież od lat, niemal od początku WOŚP, jest atakowany, pomawiany, odsądzany od czci i wiary. Czasem wykłóca się o swoje, często cierpliwie tłumaczy, najczęściej ignoruje zaczepki, ale przecież nawet jego wytrzymałość ma swoje granice. Właśnie zabrakło mu sił.

Nie dalej jak wczoraj Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy triumfalnie ogłosiła, że przez te 27 lat grania zebrała miliard złotych na zakup sprzętu medycznego. Ilu ludziom w potrzebie – głównie dzieciom, moim również – udało się dzięki temu pomóc, tego nie umiem policzyć.

Ale jest coś jeszcze. Przez te wszystkie lata Orkiestra grała tylko dlatego, że Owsiak wierzył w ludzi. Tam, gdzie inni widzieli tzw. trudną młodzież, przed którą zatrzaskiwali drzwi, on zobaczył artystów, organizatorów koncertów, działaczy, wolontariuszy… Ludzi, którzy brak doświadczenia nadrabiali entuzjazmem i wdzięcznością, bo mobilizował ich nie tylko szczytny cel, ale również to, że ktoś im zaufał, powierzył odpowiedzialne zadanie, pozwolił na uczenie się na błędach.

WOŚP znosił podział na metropolie i prowincję, zbliżył do siebie pokolenia, zrównał wszystkich w wysiłku dla wspólnego dobra. Na tych styczniowych koncertach grzecznie koegzystowały subkultury zwykle biorące się za łby, witane niespodziewanie serdecznymi uśmiechami przedstawicieli służb mundurowych.

Tak, poza zbieraniem pieniędzy na sprzęt medyczny WOŚP sprawiał, że byliśmy wspólnotą. Czuliśmy, że więcej nas łączy, niż dzieli – przez ten jeden dzień w roku, ale od czegoś przecież trzeba zacząć. I nawet jeśli Orkiestrę też dotknęła w ostatnich latach trująca atmosfera naszych codziennych, często głupich i niepotrzebnych sporów, przecież nic się nie zmieniło. Dobrych ludzi jest więcej. Wczoraj WOŚP zagrała po raz 27. i znowu było wspaniale. Znowu przeżyliśmy razem ten cudowny czas dzielenia się dobrem – jak to ujął prezydent Adamowicz.

Jurku, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest nam dzisiaj jeszcze bardziej potrzebna, niż była wczoraj. Dlatego chciałbym Cię poinformować, że Twoja dymisja nie została przyjęta. Nie dzisiaj. Nie z tego powodu.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.