Perspektywy praw człowieka nie przyjął jeszcze żaden rząd. Tego ogromnie brakuje - tak jak jeden z byłych prezydentów USA mówił: "Gospodarka, głupcze!", tak my powinniśmy apelować do każdego rządu: "Prawa człowieka, głupcze!".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sylwia Spurek - dr nauk prawnych, radczyni prawna, legislatorka, od września 2015 r. zastępczyni rzecznika praw obywatelskich ds. równego traktowania.

STANISŁAW SKARŻYŃSKI: „Nie można im dać gotówki, traktują dzieci jak żywe tarcze”. Słowa posła PiS o protestujących w Sejmie.

SYLWIA SPUREK: Nie będę komentować tego języka, ale osoby z niepełnosprawnościami mają bardzo indywidualne potrzeby i same najlepiej wiedzą, na co wydać pieniądze.

Nie dziwię się, że osoby z niepełnosprawnościami występują z postulatami o charakterze finansowym, bo one walczą o zabezpieczenie podstawowych, doraźnych potrzeb. Rozmawiamy o 500 zł miesięcznie dla osoby z niepełnosprawnością, a powinniśmy już dawno być po tej dyskusji. Dziś powinniśmy rozmawiać o mieszkaniach wspomaganych i asystencji osobistej. Przyjęte przez Polskę zobowiązania międzynarodowe dają osobie z niepełnosprawnością prawo do niezależnego życia.

Odpowiedź na postulat protestujących, w której rząd chce przekazywać osobom z niepełnosprawnością wyroby medyczne, to wyraz przekonania, że państwo wie lepiej, czego potrzebuje obywatel. A nie każdy będzie potrzebował wózka.

Przeczytaj też: Iwona Hartwich dla "Wyborczej": PiS dużo nam obiecał. Dziś ma władzę absolutną i nic nie stoi na przeszkodzie, by zrealizować obietnice

Ile jest osób niepełnosprawnych w Polsce?

– Tak naprawdę nie wiemy. Możemy podać różne liczby wynikające z różnych wycinków tego systemu, ale tak naprawdę nie wiadomo do końca, ile osób i jakiego wsparcia potrzebuje.

Osoby z niepełnosprawnością to nie obywatele, których zawodzi państwo, a poddani, którzy proszą o łaskę władzy.

– Ten protest to obraz słabości państwa, jeżeli chodzi o realizację praw człowieka. Praprzyczyną tej sytuacji jest konflikt perspektyw i wartości.

Rząd – i to nie tylko ten, ale każdy rząd, który pamiętam – koncentruje się na dwóch obszarach działań: rehabilitacji i zatrudnieniu.

To wyraźnie widać w zadaniach pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. To nie jest instytucja, która całościowo koordynuje politykę państwa, jeżeli chodzi o prawa osób z niepełnosprawnościami tylko organ, który zajmuje się tymi dwoma wycinkami ich potrzeb i praw. Pełnomocnik usytuowany jest przy ministrze właściwym ds. zabezpieczenia społecznego. To kolejny przykład tego, jak patrzymy na prawa osób z niepełnosprawnościami.

Rozmawiamy o konwencji ONZ z 2006 r. z protokołem dodatkowym z 2007 r.

– Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych Polska ratyfikowała w 2012 r., ale nie ratyfikowała protokołu. W 2016 r. rzecznik praw obywatelskich z ponad 170 organizacjami pozarządowymi wystąpili do rządu z apelem. Odpowiedź była negatywna.

A co tam jest takiego?

– Protokół umożliwia „poskarżenie się” przez osobę z niepełnosprawnością na łamanie jej praw z konwencji przez państwo. Państwu daje to szansę na usłyszenie, czy przez określoną politykę narusza prawa wskazane w konwencji, czy nie. A jeśli to robi, to jak zmienić politykę, by do tych naruszeń przestało dochodzić. My nie chcemy się tej procedurze poddać. Ówczesny pełnomocnik rządu ds. równego traktowania powiedział, że „nasze problemy będziemy rozwiązywać wewnętrznie”.

I jak to wygląda w praktyce?

– To są dwie kwestie. Jedną jest realizacja i koordynacja polityki rządowej i pełnomocnik rządu nie realizuje w pełni działań, które by odpowiadały standardom konwencji. Rząd działa z perspektywy paternalistycznej, myśli o pomocy społecznej dla osób z niepełnosprawnościami, podczas gdy w konwencji przyjęto perspektywę „prawa do niezależnego życia”.

Drugą sprawą jest niezależny organ monitorujący przestrzeganie tych praw. Zaraz po ratyfikacji przez Polskę konwencji urzędowi rzecznika praw obywatelskich przypisano rolę organu monitorującego jej wdrażanie. Ale stwierdzono, że RPO może robić to bez ponoszenia żadnych kosztów, nasz budżet nie został w żaden sposób wzmocniony.

We wrześniu sprawozdanie Polski z wdrożenia konwencji będzie rozpatrywane przez komitet ONZ w Genewie, który na pewno odniesie się do skali i rozmiarów wykluczeń osób z niepełnosprawnościami.

Jaki będzie klucz oceny?

– Najważniejsze jest to, żeby w realizacji postulatów rządzący stosowali perspektywę prawa do niezależnego życia. Żeby to nie była polityka łatania dziur, tylko żeby to było poważne podejście do praw człowieka tych osób. Konwencja stanowi wprost: „Każdy ma prawo do korzystania ze wszystkich praw i wolności bez względu na niepełnosprawność”.

Oznacza to, że musimy skończyć z prywatyzacją opieki nad osobami z niepełnosprawnością. Bo do praw osoby z niepełnosprawnością należy to, że będzie mogła samodzielnie mieszkać, bez wsparcia najbliższych. Obecnie najbliżsi, najczęściej matki, poświęcają całe swoje życie, by być wsparciem dla osoby z niepełnosprawnością, i dodatkowo martwią się, co się stanie, jeśli one same zachorują lub umrą.

Osoba z niepełnosprawnością ma prawo do mieszkania, które będzie dostosowane do jej potrzeb. Jeżeli jest taka potrzeba, powinniśmy zapewnić osobistego asystenta, który pomoże, ale który nie będzie za nią decydować.

Kolejnym postulatem jest zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia i wprowadzenie – zgodnie z konwencją – systemu wspieranego podejmowania decyzji. Osoby z niepełnosprawnością, także z niepełnosprawnością intelektualną, mają prawa obywatelskie i powinny móc z nich korzystać.

Mam wrażenie, że ta perspektywa i to podejście jest dla rządzących rewolucyjne. Perspektywy praw człowieka nie przyjął jeszcze żaden rząd. Tego ogromnie brakuje - tak jak jeden z byłych prezydentów USA mówił: „Gospodarka, głupcze!”, tak my powinniśmy apelować do każdegorządu: „Prawa człowieka, głupcze!”.

Monitorujecie również to, jak środki unijne wpływają na życie osób z niepełnosprawnościami?

– Polska posiłkuje się funduszami z polityki spójności, i dobrze, ale to są projekty ad hoc. Brakuje całościowego spojrzenia i poważnego, rzetelnego zreformowania podejścia z lat 90. XX w., które zakłada wspieranie osób z niepełnosprawnościami w zakresie turnusów rehabilitacyjnych i zasiłków.

Ostatnio rząd ogłosił program „Dostępność plus”. I świetnie, tylko że to znów wycinek rzeczywistości, bo dotyczy kwestii infrastrukturalnych i architektonicznych – podjazdu do biblioteki, wejścia do urzędu. Kiedy kilkanaście dni temu spotkaliśmy się z przedstawicielką protestujących, ona wypowiedziała się o tym programie bardzo krytycznie.

Doceniła, że osoba z niepełnosprawnością będzie mogła wjechać do urzędu, ale zwróciła uwagę na to, że ona najpierw musi móc wyjechać z domu.

System działa tak, że w niektórych gminach kilka lat czeka się na zrobienie podjazdu albo dostosowanie toalety do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. „Dostępność plus” tak, ale również w miejscu zamieszkania. I nie może być zamiast tego wszystkiego, co nie jest związane z architekturą, transportem i komunikacją w przestrzeni publicznej.

Cały czas rozmawiamy o konwencji ONZ. Na poziomie Unii Europejskiej nie jest to w żaden sposób regulowane?

Z UE mamy taki kłopot, że od lat procedowana jest tzw. dyrektywa horyzontalna, która zrównywałaby w przeciwdziałaniu dyskryminacji różne grupy osób ze względu na ich cechy osobiste.

Implementowaliśmy do polskiego porządku – literalnie, metodą „kopiuj-wklej” – dyrektywy antydyskryminacyjne, w tym dyrektywę związaną z dostępem do dóbr i usług. Ponieważ nie wymieniono w niej osób z niepełnosprawnościami, zgodnie z dyrektywą nie są one chronione przed dyskryminacją w dostępie do dóbr i usług. Osoba, która nie będzie mogła wjechać do sklepu wózkiem, na podstawie systemu unijnego nie ma podstawy do dochodzenia swoich praw.

Czyli niewpuszczenie do klubu czarnego chłopaka jest zakazane, ale dziewczyny na wózku już nie?

– Dokładnie: nie jest sprzeczne z ustawą o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Możemy próbować stosować narzędzia z prawa cywilnego, ale to znów jest łatanie dziur i oznacza ponoszenie przez poszkodowaną osobę kosztów związanych ze złożeniem pozwu.

W kodeksie wykroczeń jest przepis, art. 138, który zakazuje odmawiania publicznie świadczonej usługi. W sprawie dotyczącej wydrukowania roll-upu LGBT Business Forum czy niewpuszczenia do sklepu osoby poruszającej się na wózku skutecznie dochodziliśmy roszczeń na tej podstawie, ale to nie powinno tak wyglądać. A teraz jeszcze prokurator generalny złożył wniosek o uznanie tego przepisu za niekonstytucyjny.

To pokazuje, jakie mamy dziury w prawie.

To na jakiej zasadzie UE potrzeby osób z niepełnosprawnościami są ważne przy wydawaniu środków unijnych?

– Zakaz dyskryminacji wynika z Karty Praw Podstawowych i traktatów, ale Unia Europejska bardziej posługuje się tu miękkimi narzędziami, uwzględniając pewne standardy i wartości, np. wytyczne wydatkowania środków. Jednak państwo powinno dbać o realizację praw człowieka niezależnie od środków unijnych.

***

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji"

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Jeszcze jedna kwestia. Prezydent Bundestagu, a wczesniej Minister Spraw Wewnetrznych i Minister Finansow w niemieckim rzadzie Wolfgang Schäble, od 1990 jest niepelnosprawnym na wozku inwalidzkim, cierpi na porazenie poprzeczne wskutek postrzelenia przez psychopate podczas kampanii wyborczej. Dopiero, gdy w Polsce normalnoscia bedzie, ze osoba niepelnosprawna bedzie poslem, sedzia, ministrem, premierem, marszalkiem sejmu czy prezydentem, bedziemy mogli czuc sie narodem cywilizowanym i empatycznym spoleczenstwem.
P.S. Od czwartku Kaczynski porusza sie o kulach, moze zrozumie na jakie ograniczenia skazani sa niepelnosprawni w polskim grajdole.
@style
tja jak u nas niepelnosprawny zostanie ministrem (nomen omen niepelnosprawnego posla na wozku juz mamy).. to wowczas przyna mu sie wysoka rente specjalna a reszta niepelnosprawnych dalej bedzie wegetowac w nedzy i beznadziei.... przypadek posla Libickiego z dodatkiem 6k jest bardzo wymowny...
"Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych Polska ratyfikowała w 2012 r., ale nie ratyfikowała protokołu. W 2016 r. rzecznik praw obywatelskich z ponad 170 organizacjami pozarządowymi wystąpili do rządu z apelem. Odpowiedź była negatywna."

- zapytam niesmialo co przeszkadzalo wystapic pomiedzy rokiem 2012 a 2015, kiedy u wladzy podobno mielismy oswieconych demokratow.
niech tylko opozycja też nie przesadzi z niepełnosprawnymi. Mieszkanie dla każdego niepełnosprawnego to już przegięcie. Nie może być tak, że podatnicy płacą za wszystko. Pomoc ok, ale nie niańczenie.
Wygladalo na to, ze pis poslizgnie i wywali sie na straku kobiet, a wydaje sie dzisiaj, ze wykoleji na niepelnosprawnych. Bo bo reakcjach pisich na protest w sejmie widac, ze pisi sa absolutnie niepelnosprawni. Nie nadaja sie do rzadzenia, kasy w kasie nimo zapewnien brak, bo sami swoji+, a za arogancja kryje sie autentyczny strach, bo 280 tys to tylko dorosli niepelnosprawni z wadami wrodzonymi, a wszyscy niepelnosprawni zyjacy w Polsce to 5 mln, czyli tyle samo co 500+, jak doliczymy rodziny to robi sie wielki elektorat, a kielbasa wyborcza zostala juz spozyta.
Libicki - senator z Poznania - jest osobą niepełnosprawną. Już w poprzedniej kadencji on i inni niepełnosprawni parlamentarzyści otrzymywali dodatek w wysokości 6 tys. miesięcznie. Z tego powodu radzi sobie lepiej niż zdecydowana większość niepełnosprawnych. Całkowity brak jakiejkolwiek jego reakcji przez te tygodnie bardzo mnie dziwi i daje do myślenia.
@Vick
.. i bardzo dobrze.. ze poslowie PO trzymaja sie od protestu niepelnosprawnych z daleka bo by ich chyba niepelnosprawni smiechem zabili.... gdyby sie tam zjawili