Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wersja angielska

Witamy dziś Donalda Trumpa – przywódcę Stanów Zjednoczonych – bez złudzeń i naiwnego entuzjazmu, ale z nadzieją.

Polska i USA zawsze były sojusznikami. To związek trwały i niekoniunkturalny. Stany Zjednoczone stały u narodzin polskiej demokracji zarówno w 1918, jak i 1989 r.

W mrocznych czasach komunizmu przesłaniem Ameryki dla Polaków zawsze były wolność i demokracja, rządy prawa i wolne media. My o tych wartościach pamiętamy.

W 1977 r., w czasie zimnej wojny między Związkiem Radzieckim a USA, przebywający w Polsce na zaproszenie władz PRL prezydent Jimmy Carter ogłosił prawa człowieka uniwersalną zasadą obejmującą także obywateli całego bloku komunistycznego. Było to dla nas jak łyk świeżego powietrza.

Ronald Reagan, choć w Polsce nigdy nie zagościł jako prezydent – Związek Sowiecki nazwał „imperium zła”, wspierał ruch „Solidarności” i niósł przesłanie nadziei dla wszystkich podbitych narodów Europy Wschodniej. Stał się bohaterem zbiorowej świadomości Polaków.

To samo przesłanie wolności poszerzone o gwarancje bezpieczeństwa dla Polski towarzyszyło wizytom Billa Clintona, George’a H.W. Busha i Baracka Obamy. Żaden z nich nie zrobił kroku wstecz.

Inny prezydent USA przyjeżdża dziś do innej Polski. Ale liczymy na to, że Donald Trump w swoim przemówieniu na pl. Krasińskich – pierwszym, które wygłosi w Europie – odwoła się do słów i idei swoich wielkich poprzedników.

USA pozostają dla nas symbolem demokratycznych i wolnościowych wartości, których gwarantem jest – szanowana przez obywateli i respektowana przez władze – konstytucja Stanów Zjednoczonych. Konstytucja odwołująca się do praw i swobód jednostki, a nie etnicznego nacjonalizmu zwróconego przeciw innym jest spoiwem wielobarwnego i wielokulturowego amerykańskiego narodu. „We, the people, My, Naród” – mówił przywódca „Solidarności” Lech Wałęsa w historycznym przemówieniu do połączonych izb Kongresu Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1989 r.

Dlatego z uwagą przysłuchiwać się będziemy słowom amerykańskiego prezydenta. Liczymy na to, że Stany Zjednoczone potwierdzą zobowiązania wynikające z art. 5 traktatu waszyngtońskiego (jeden za wszystkich, wszyscy za jednego) i dadzą Polsce gwarancje bezpieczeństwa potwierdzone trwałą obecnością amerykańskich wojsk na naszych ziemiach. Że prezydentura Trumpa nie oznacza powrotu do polityki izolacjonizmu, innymi słowy – że Stany Zjednoczone nie wycofają się z Europy i będą wspierać, a nie burzyć Unię Europejską.

Że amerykański kult demokracji, prawa i wolności obywatelskich będzie najważniejszym wyznacznikiem polityki Stanów Zjednoczonych.

Przywódcy się zmieniają, ale kraje i narody trwają.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.