Kiedy ja dorastałem, musiałem szukać pracy. Gdy dorastają moje dzieci, muszą wynajdywać nowe zawody. Jeśli nie uczycie dzieci do zawodów, które nie istnieją, w ogóle ich nie uczycie - mówi Thomas Friedman, autor nagradzanych książek o globalizacji.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel” – te słowa Cypriana Kamila Norwida o Fryderyku Chopinie powinien znać każdy, kto przeszedł przez polską szkołę. Ale co „świata obywatel” dziś dla ucznia i jego nauczycieli znaczy?
O szkolnych trendach i przyszłości dzieci dyskutowało w marcu w Dubaju 40 ministrów i 2 tys. ekspertów edukacyjnych ze 140 państw na Global Education & Skills Forum (GESF).

***

„Szacunek dla różnorodności” – to dla 84 proc. ankietowanych uczestników GESF cecha charakteryzująca obywatela świata. Następne: wiara, że ludzie są równi (80 proc.), empatia (76 proc.), ciekawość, by dowiedzieć się o świecie więcej (75 proc.), wiara, że każdy człowiek ma znaczenie i może „zrobić różnicę” (75 proc.), zaangażowanie na rzecz społecznej sprawiedliwości, dbałość o środowisko i działania na rzecz zrównoważonego rozwoju (73 proc.). Dopiero potem praktyczne umiejętności, np. zdolność do łatwego porozumiewania się i przełamywanie barier językowych (65 proc.).

Wniosek: bycie obywatelem świata to bardziej sposób myślenia niż zestaw twardych umiejętności. Znajomość obcych języków nie jest tak ważna jak zdolność spojrzenia na problem z cudzego punktu widzenia.

Julia Gillard, była premier Australii, komentowała: – Jeśli zgadzamy się na pewne globalne wartości, to właśnie ich powinniśmy uczyć.
– Jeśli zawiedziemy przy wychowywaniu obywateli świata, będziemy obserwować rosnące nierówności i dalszy rozpad tkanki społecznej – mówił w Dubaju Andreas Schleicher, niemiecki naukowiec, nazywany „nauczycielem świata” i odpowiedzialny w OECD za jedno z najważniejszych edukacyjnych badań – PISA, w którym mierzy się postęp umiejętności 15-letnich uczniów.

***

Kluczowe jest tu słowo „badanie”. A nie „test”, jak lubią mówić o PISA politycy PiS, zwłaszcza minister edukacji Anna Zalewska (nie było jej w Dubaju). Bardzo dobre wyniki naszych 15-latków nie pasują do jej rewolucji kasującej gimnazja.

Schleicher jest zdeklarowanym wrogiem testowania. To on najgłośniej nawoływał, by uwolnić nauczycieli od wiecznego egzaminowania. W polskiej szkole zbyt często zaczynamy i kończymy na rankingach, choć egzaminy są potężnym źródłem wiedzy o tym, co w szkole nie działa i sprawia dzieciom trudność. Z PISA wiemy, że nasze 15-latki mają kłopoty z tzw. problem solving, czyli rozwiązywaniem problemów przy użyciu technologii. Wyniki egzaminu gimnazjalnego z historii pokazują, że mają też trudności z chronologią.

Co z tą wiedzą robimy? Zwykle po takim sprawdzianie dziecko w Polsce... kończy szkołę, a w niej samej niewiele się zmienia, bo dzieci z problemem już się pozbyliśmy. Nieskuteczne metody z czystym sumieniem powielamy na następnych, a nauczyciele, zamiast poprawiać swoją pracę, walczą o kolejny suchy wynik, bo z tego są rozliczani.
– Jesteśmy bardzo dobrzy w mierzeniu ludzkich talentów, ale znacznie gorsi w ich rozwijaniu – przyznał Schleicher w Dubaju. – Powinniśmy się skupić na wszystkich uczniach i odejść od testowania w poszukiwaniu „najlepszych”. Nie sztuką jest wybranie tych, którzy już dobrze sobie radzą.

I – nie do końca żartem – dodawał: – Google wie dziś o nas więcej niż najlepszy szkolny egzamin.

Schleicher zbierał owacje, gdy mówił: – Historie największych sukcesów biorą się z kreatywności. Im bardziej zróżnicowane doświadczenia i zainteresowania dzieci, tym chętnie współpracują z rówieśnikami, by rozwiązywać problemy na nowe sposoby. Dzięki temu będą lepiej przygotowane do życia w erze cyfrowej.

***

Czego i jak uczyć, by je do nowej ery przygotować? – Problemem nie jest to, co włożymy do pudełka z podstawą programową. Problemem jest pudełko samo w sobie – podkreślał Schleicher.

I gdy u nas spieramy się o szczegółowe zapisy – daty, nazwiska, teorie – świat dyskutuje o tym, jak uelastycznić program, by co parę lat nie pisać go na nowo. – Nasza podstawa programowa z historii ma jakieś dwie strony – chwalił się jeden z irlandzkich nauczycieli.

Daty i nazwiska to informacje, które najłatwiej wyszukać i zapisać, a zadania na nich oparte zautomatyzować, zlecić komuś – mówił Schleicher. – Trzeba uczyć rozwiązywania złożonych problemów, kompleksowych metod postępowania i współpracy – dodawał.

Polska od pierwszej klasy wprowadza od września naukę kodowania, jak Wielka Brytania i Finlandia. Ale ostrożnie z zachwytem. – Nie uczcie kodowania albo... uczcie, jeśli chcecie. Ale najpierw dzieci powinny wiedzieć, co to w ogóle znaczy być cyfrowym obywatelem – apelował Thomas Friedman, amerykański publicysta, autor nagradzanych książek o globalizacji. W pełnej retorycznych zwrotów przemowie zwracał uwagę na to, że w zalanej fałszywymi newsami cyberprzestrzeni nie ma dziś „wszechmocnego”.

Tak dochodzimy do sedna edukacyjnych dyskusji nie tylko na biednych Filipinach czy w Jordanii (gdzie w klasach jest po stu uczniów mówiących w kilkudziesięciu różnych językach), ale też w USA i Wielkiej Brytanii. Wszędzie kluczowe powinny być dziś weryfikowanie informacji, analiza danych i krytyczne myślenie.

W Polsce elementy edukacji globalnej znalazły się w podstawie programowej z 2009 r., ale z licznych raportów wynika, że nie szło nam najlepiej. Gdy mówimy o Afryce – to o głodzie, HIV, bezradności. Gdy o USA – to o wielkich miastach, gdy o Brazylii – to o slamsach. Za mało o świadomej konsumpcji, sprawiedliwym handlu, migracjach, zrównoważonym rozwoju. Napisane pośpiesznie przez rząd PiS podstawy nie posuwają nas ani o krok.

***

Poziom wykształcenia jest ściśle związany z podatnością na populistyczne postulaty. Donald Trump z rozbrajającą szczerością podkreślał, że „kocha źle wyedukowanych” wyborców. – Największą porażką szkoły są nie ci słabo wyedukowani, tylko ludzie na papierze dobrze wykształceni, którzy wierzą w teorie spiskowe, a nie wierzą w globalne ocieplenie – mówił w Dubaju były premier Grecji Jeorjos Papandreu. Choć część problemów społecznych szkoła może utrwalać, przestrzegał, by nie robić z niej kozła ofiarnego. – To nie ona jest winna nierównościom i masowym migracjom, a to one są paliwem populistów – uważa.

– Populistyczni politycy nie inwestują w szkoły. Ich liderzy lubią kierować ignorantami – zauważa Irina Bokowa, dyrektor generalna UNESCO. – A edukacja to nie tylko przekazywanie wiedzy, to przede wszystkim nauka życia w świecie pełnym różnic.
Polscy wykładowcy akademiccy od miesięcy alarmują, że studentom brakuje krytycznego myślenia, zajęć z logiki czy filozofii, która mogłaby te umiejętności wzmacniać. Zajęcia z filozofii (kiedyś obecne w polskiej szkole) postulował wicepremier Jarosław Gowin, ale minister Zalewska nie podejmuje wyzwania. W spotach promujących jej reformę możemy zobaczyć małych programistów, ale nie dzieci, które rozpoznają fałszywe newsy w sieci albo walczą z mową nienawiści.

***

Papandreu, który sam był uchodźcą, uważa, że z populizmem trzeba walczyć, koncentrując się na nierównościach gospodarczych i zmianach w technologii, które wykluczają część obywateli z życia społecznego. – Maszyny zajmują miejsca pracy, a to prowadzi do głębokiego poczucia niepewności. Osoby wykluczone cyfrowo będą prawdziwymi przegranymi globalizacji – podkreśla były premier.

W 2019 r. rządy będą wydawać na nowe technologie w edukacji 19 mld dol. Zaki Khoury z Microsoftu uważa, że mogą one wzbogacać edukację, tak jak gra w „Minecrafta” może być lekcją współpracy, a wirtualna rzeczywistość pozwala uczniom odwiedzić miejsca w odległych zakątkach. Ale dobry nauczyciel wie, że to za mało.
– Interaktywne tablice są największym oszustwem w historii – twierdzi Antony Jenkins, choć sam jest twórcą technologicznego start-upu 10x Future Technologies. – Nie dodają żadnej wartości, kosztują furę pieniędzy, które można by wydać na coś, co naprawdę ma znaczenie. Na nauczycieli i uczniów.

To nie sztuka postawić interaktywną tablicę, jeśli nauczyciel prowadzi lekcję tak jak w epoce kredy. Mogłaby o tym pamiętać szefowa MEN, która w zeszłym roku chwaliła się: – W każdej klasie, podkreślam, w każdej klasie, będzie interaktywna tablica. Będziemy zachęcać spółki skarbu państwa, sponsorów, przyjaciół szkoły: „Chcesz zrobić prezent – przynieś tablicę".

Schleicher: – Cyfrowy wiek będzie wyzwoleniem dla tych, którzy będą wiedzieli, jak go wykorzystać. Ci, którzy zostaną pozostawieni bez odpowiedniego wykształcenia i umiejętności, będą narażeni na źle płatną pracę bez świadczeń i ubezpieczenia.
– Kiedy ja dorastałem, musiałem szukać pracy. Gdy dorastają moje dzieci, muszą wynajdywać nowe zawody. Jeśli nie uczycie dzieci do zawodów, które nie istnieją, w ogóle ich nie uczycie – mówił nauczycielom Friedman.

***

Nauczyciele powinni być wykwalifikowanymi profesjonalistami, których narzędziem jest wiedza. Powinni pokazywać młodym, jak rozwiązywać problemy na nowe sposoby. Czuć odpowiedzialność nie tylko wobec uczniów i ich rodzin, ale również wobec swoich kolegów.

Solidarność nauczycielska i poczucie wspólnego celu – z tym Polacy będą mieli problem. Reforma Zalewskiej już skłóciła pedagogów. Groźba zwolnień powoduje, że czują się zastraszeni i sfrustrowani – nie tylko w gimnazjach. Ci w podstawówkach częściej niż dotąd słyszą: „Coś ci nie pasuje? Tysiące czekają na twoje miejsce”.
Narzekamy, że polscy nauczyciele, którzy w tygodniu spędzają w klasach 18 godzin, pracują za mało. W Singapurze, który ma jeden z najwyżej ocenianych systemów edukacyjnych, nauczyciele stoją pod tablicą od 11 do 16 godzin. Ale... setki godzin w roku poświęcają na współpracę z innymi nauczycielami i rozwój zawodowy. Są dobrze opłacani. – Zamiast małych klas lepiej mieć lepszych i zmotywowanych nauczycieli – przekonuje Schleicher.

***

„Nauczyciele mają znaczenie” – to przekaz Varkey Foundation, głównego organizatora GESF. Zwieńczeniem spotkania w Dubaju jest spektakularna gala przypominająca rozdanie Oscarów, na której jeden nauczyciel otrzymuje nagrodę Global Teacher Award i milion dolarów nagrody.

Polskę reprezentowali nauczycielka wczesnoszkolna Jolanta Okuniewska z Olsztyna i nauczyciel przedmiotów zawodowych Mariusz Zyngier z Połańca. Okuniewska w 2016 r., a Zyngier w 2017 r. znaleźli się w gronie 50 najlepszych nauczycieli, pokonując tysiące kandydatów z całego świata.

W tym roku wygrała Maggie MacDonnell z kanadyjskiej Arktyki. Tylko 1 proc. populacji zdobywa tam edukację na poziomie college’u. Wśród rdzennych Inuitów problemem są nastoletnie ciąże i nierówność płci. Chłopcy mają kłopoty z nałogami, często popełniają samobójstwa, dziewczęta obciąża się obowiązkami domowymi.
MacDonnell udało się zwiększyć frekwencję, szczególnie wśród dziewcząt. Stworzyła centrum sportowe, organizuje wycieczki po parkach narodowych, przygotowała drużynę do półmaratonu.

– W imieniu wszystkich Kanadyjczyków, jak jeden nauczyciel drugiemu, gratuluję – mówił w specjalnym nagraniu premier Kanady Justin Trudeau. – Wybrałaś pracę w odległej wiosce. Można się tam dostać tylko drogą powietrzną i jest tam naprawdę zimno. Dziękuję za każdego nauczyciela w tym miejscu Arktyki. Macie zobowiązania wobec uczniów, rodziców, lokalnej społeczności. Ale jesteście odpowiedzialni za coś znacznie większego. Za naszą przyszłość.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "do zawodu" należy uczyć - nie wiem, 20%? - najmniej uzdolnionych. resztę trzeba uczyć do dalszej nauki i przygotować na to, że będzie trwała całe życie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Jesteśmy w czarnej d.,.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Pambuk, honor, ojczyzna. Nie ma ratunku dla tego społeczeństwa. Kraj montowni i call-centrów. Świat ucieka, a my od lat bijemy się o wypadek lotniczy. Zaścianek Europy. Ale czy nie o to niektórym chodzi???
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Znajdzie się ktoś, kto pożyczyłby od minister Zalewskiej szklankę cukru lub wejściówkę na urodziny ojca założyciela? Tak? Ciekawe czasy...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Jak długo państwo nie będzie państwem świeckim, czyli wolnym od zabobonów, dyskusja o szkolnictwie zawsze będzie dotykała problemów drugorzędnych, a zasadniczy pozostanie nierozwiązany.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Do porażek największych zaliczyć należy obecność religii i księży w szkołach.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    A po cholere uczyc? I tak zastapia nas roboty...
    @mozart Tym się można zacząć martwić, kiedy ludzkość stworzy robota bardziej inteligentnego od kota domowego. Na razie najbardziej inteligentny (cokolwiek to w zasadzie znaczy) jest głupszy od karalucha, a na horyzoncie nie widać żadnego konkretnego przełomu w tej materii ...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @nanorobot Nie ma znaczenia czy sa glupsze. Faktem jest jest, ze automatyzacja i robotyzacja zabraly juz miliony miejsc pracy. A bedzie jeszcze gorzej.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Tow. Drabinka-Kaczyński i tow. Zalewska, dziecinnieją na starość i chcą mieć takie same szkoły, jak w dzieciństwie. Cały ten PISuarowy rzund, to banda nawiedzionych katotalibanów, dla których katechizm jest najważniejszą lekturą szkolną. BMW = bierny, mierny, ale wierny. Takich wyznawców potrzebuje kaczyzm w Polsce.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0