Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

„Aleksander Łukaszenka to ciepły człowiek” – powiedział po wizycie w Mińsku i spotkaniu z prezydentem Białorusi marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski.

Cóż można na to odpowiedzieć?

Pan i władca Białorusi rzeczywiście potrafi zrobić dobre wrażenie. W ciągu 22 lat swoich rządów w osobistych kontaktach potrafił oczarować niejednego zachodniego wysłannika. Tej serdeczności nie przejawia w traktowaniu Białorusinów, którzy się z nim nie zgadzają.

W trakcie rządów Łukaszenki zniknęli liderzy opozycji: były minister spraw wewnętrznych Białorusi generał Jurij Zacharenka, wiceprzewodniczący parlamentu Wiktar Hanczar, biznesmen Anatol Krasouski i dziennikarz Dzmitryj Zawadski. Wszyscy oni mieli zostać porwani i zabici przez „szwadron śmierci” składający się z funkcjonariuszy białoruskiego specnazu. Łukaszenka zrobił wszystko, by ta sprawa nie trafiła do białoruskiego sądu. Lista politycznych więźniów reżimu w ciągu 22 lat rządów Łukaszenki urosła do kilkuset osób. Wśród nich politycy, dziennikarze, zwykli opozycjoniści czy blogerzy. W 2010 roku w więzieniu KGB więźniów politycznych torturami zmuszano do współpracy.

Łukaszenka fałszuje wybory, dławi niezależne media, prześladował i nadal prześladuje opozycję. Pod tym względem nic na Białorusi się nie zmieniło. Opowieści o jakoby trwającej demokratyzacji należy włożyć między bajki. Dziś białoruską milicją wstrząsają skandale, funkcjonariusze biją i znęcają się nad zatrzymanymi, jeżdżą po pijanemu. Czują się bezkarni, bo władza, która ich potrzebuje do trzymania społeczeństwa w strachu, musi ich chronić. Zwalnianie z pracy, szykany wobec rodzin oraz stała inwigilacja – tak wygląda rzeczywistość, w której żyją polityczni przeciwnicy Łukaszenki. Obowiązujący przez lata zakaz wydawania książek noblistki Swietłany Aleksijewicz wydaje się przy tym drobnostką.

Kondruś w więzieniu, Katyń - sprawcy nieznani

W wywiadzie dla Radia ZET marszałek Karczewski pośpiesznie ogłosił, że na Białorusi nie ma więźniów politycznych.

To nieprawda. Nie było ich tylko przez chwilę.

Obecnie w więzieniu śledczym znajduje się 39-letni Uładzimir Kondruś. Jest on oskarżony o udział w opozycyjnej demonstracji sprzed 5 lat. Chodzi o protesty przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich w 2010 roku. Wtedy wszyscy aresztowani podczas tych protestów opozycjoniści zostali uznani za więźniów politycznych przez UE i USA. To w ich obronie Unia Europejska wprowadziła wobec Białorusi sankcje. I dopiero wypuszczenie w sierpniu 2015 roku ostatniego z nich – byłego kandydata na prezydenta Mikoły Statkiewicza – pozwoliło te sankcje znieść.

Jednak Łukaszenka lubi mieć ostatnie słowo. Gdy Zachód ogłosił odwilż na Białorusi, za protesty z 2010 roku aresztowano Kondrusia. Teraz Bruksela i inne zachodnie stolice wolą nie zwracać uwagi na tę sprawę. Podobnie jak Karczewski.

Zobacz też: Deal z Łukaszenką? O polskich inwestycjach i manewrach na Białorusi w 3x3

Rząd PiS ma na swoich sztandarach politykę historyczną. Obrona wizerunku Polski w świecie chyba nie dotyczy marszałka Karczewskiego i Białorusi. W białoruskich podręcznikach historii, które osobiście zatwierdza „ciepły człowiek Łukaszenka”, Armia Krajowa jest oskarżana o wymordowanie 10 tysięcy białoruskich cywilów i palenie wsi. Z tych podręczników młodzi Białorusini mogą się dowiedzieć też, że nie wiadomo, kto tak naprawdę zabił polskich oficerów w Katyniu. 4 marca na Białorusi odbędzie się premiera sfinansowanego przez budżet państwa filmu fabularnego o „bandytach z AK”.

Poklepani po plecach

Ale może marszałek Karczewski jest po prostu skuteczny w pracy zakulisowej i „ciepły człowiek” to zasłona dymna?

Otóż mimo wielkich wysiłków nie udało się marszałkowi skłonić nikogo z białoruskich władz, by towarzyszył mu przy składaniu wieńców w Kuropatach, gdzie w latach 1937-41 NKWD wymordowało dziesiątki tysięcy Białorusinów i gdzie spoczywają polskie ofiary, które trafiły w ręce sowieckich oprawców po wrześniu 1939 roku. Na Białorusi od lat kwitnie kult NKWD. Nie wypada więc białoruskim urzędnikom w miejscu pochówku jego ofiar składać kwiatów. Minister spraw wewnętrznych chodzi w mundurze służb Dzierżyńskiego na uroczystości państwowe.

W trakcie wizyty marszałka władze w Mińsku ogłosiły, że rozwiązaniem konfliktu wokół Związku Polaków na Białorusi jest połączenie się dwóch organizacji. Tej niezależnej i tej kontrolowanej przez KGB. Ten scenariusz jest przez władze lansowany od 2005 roku. I tak samo konsekwentnie odrzucany przez niezależne ZPB. Twarde stanowisko Łukaszenki w tej sprawie spowodowało, że na spotkaniu w Mińsku z miejscowymi Polakami marszałek nie miał czym się pochwalić oprócz stwierdzenia, że rozmowy z Łukaszenką dotyczyły także trudnych tematów.

Składając wizytę na Białorusi, jako pierwszy od lat zachodni polityk tej rangi, który odwiedził nieuznawany przez UE białoruski parlament, marszałek Karczewski dał Łukaszence dużo.

W zamian "ciepły człowiek" poklepał Polskę po ramieniu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.