Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W marcu wizytę dyktatorowi Białorusi złożył już szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski.

Od lat polscy politycy nie utrzymywali tak bezpośrednich kontaktów z Łukaszenką. Premier Donald Tusk nazwał go "nieszczęściem dla Białorusi", kiedy Mińsk rozpoczął represje wobec dziennikarzy polskiego pochodzenia i organizacji polonijnych na Białorusi.

Morawiecki mówił w Mińsku, że Polska jest bramą na Wschód dla Unii Europejskiej, a Białoruś - bramą na Zachód dla Unii Eurazjatyckiej organizacji stworzonej pod egidą Rosji jako rywal UE.

- To trzeba wykorzystać - deklarował wicepremier. Wtórowały mu białoruskie władze. Łukaszenka naciskał, by Morawiecki ułatwił import do Polski białoruskich traktorów i cementu, a premier Andriej Kobiakow prosił, by Polska pomogła Białorusi wejść do Światowej Organizacji Handlu.

Nie widać zmian w polityce Białorusi uzasadniających zwrot w podejściu Warszawy do Mińska. Nawet w tak ważnej dla PiS polityce historycznej. Mińsk wciąż np. twierdzi, że nie znalazł białoruskiej listy katyńskiej. Zmianę wobec reżimu Łukaszenki rząd PiS tłumaczy geopolityką. - Białoruś bardzo potrzebuje polskich inwestycji. Gdy pogarszają się relacje Białorusi i Rosji, Polska wydaje się naturalnym partnerem - mówił w poniedziałek Tomasz Pisula, szef Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która podlega Morawieckiemu.

Z powodu spadku cen ropy Rosji nie stać teraz na wspieranie Białorusi. Ale tak było już w czasie kryzysu pod koniec zeszłej dekady - Zachód zastępował Rosję w kredytowaniu Białorusi, licząc na jej demokratyzację. Złudzenia prysły, gdy w Mińsku brutalnie rozpędzano demonstracje opozycji. A zachodnie kredyty odkupiły banki z Rosji.

W czerwcu zastępca Morawieckiego wiceminister rozwoju Radosław Domagalski był na Forum Ekonomicznym w Petersburgu organizowanym pod patronatem Putina. Wcześniej przez dwa lata rząd PO-PSL bojkotował to Forum, protestując przeciw agresji Rosji na Ukrainę.

Wizyta Morawieckiego w Mińsku to kolejny sygnał zwrotu PiS w polskiej polityce wschodniej. I być może wstęp do jeszcze bardziej radykalnej zmiany. Przez Mińsk wiedzie najkrótsza droga z Warszawy do Moskwy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.