Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na tarasie La Palette zajęte wszystkie stoliki - piją kir i czerwone wino. Gwar przetykany salwami śmiechu - przez śpiewne francuskie frazy przebija się czasem wyluzowane amerykańskie zdanie. Młode kobiety ubrane pięknie i drogo albo z szykiem, który zdarza się tylko tutaj i jest prawie nieuchwytny, wynika ze sposobu wiązania szalika, odrzucania głowy, zalotnego układania ust. Chłopcy z burzą loków, debiutujący artyści i pisarze. Można to rozpoznać po sposobie palenia papierosa, pewnym siebie uśmiechu. Co drugi wygląda jak siedemnastoletni malarz Émile Friant, którego autoportret widziałam wczoraj na targach sztuki: buńczuczne spojrzenie wchodzącego na scenę artysty. U góry obrazu napisał: "Je me présente" ("Przedstawiam się").

Paryż, dzień po katastrofie. Chłodny, listopadowy wiatr, ale tarasy kawiarni są ogrzewane specjalnymi lampami. Drzewa prawie gołe, spadają ostatnie feuilles mortes, "martwe liście". Paryż, dzień po tragedii. Wczoraj po dziesiątej wieczorem siedzieliśmy w restauracji, kiedy z Polski zadzwonili nasi bliscy. Sprawdzali, czy żyjemy. O niczym nie mieliśmy pojęcia, piliśmy czerwone wino. Zdaliśmy sobie sprawę, jak to blisko. Słychać było policyjne syreny, sygnały karetek pogotowia. Opustoszałe ulice nocnego Paryża nagle stały się groźne, przerażające. Kilka ulic stąd stała się tragedia: ludzie, tak jak my, siedzieli w restauracji. W domu, po północy, oglądaliśmy to w telewizji. Śledziliśmy na czerwonym pasku w internetowym wydaniu gazety.

Rano jak zwykle słyszę dzwon klasztornej sygnaturki. Przez okno widzę złotą kopułę Institut de France, siedziby Akademii Francuskiej. Jej członkowie mają prawo chodzić po Paryżu z mieczem. Słyszę śmieciarkę: to brzmi uspokajająco, od rana toczy się świat. Na ulicy jeszcze pusto. Ktoś wyszedł z psem. Przecież trzeba wyjść z psem i po bagietkę. Życie toczy się dalej. Do południa jakoś wstydliwie. Jakby nie wypadało dziś oglądać obrazów w galerii. Muzea są pozamykane, na drzwiach wywieszona kartka "fermeture exceptionnelle". Przypominają się bolesne rymy Brodskiego: "W chwili gdy strzepujesz pyłek,/jesz posiłek, sadzasz tyłek/na kanapie, łykasz wino -/ludzie giną".

Francja struchlała. Słodka Francja. Ale nie dała się zastraszyć, podnosi głowę. Wychodzi do kawiarni. Pije wino. Kino dziś zamknięte, jednak w księgarni tłumy. Przeglądają nowości, ktoś pyta o nową książkę kucharską. Tłumy w La Flore i w Les Deux Magots. Na telefonie pokazują sobie zdjęcia z wakacji. Na skrzynkach pocztowych, płotach ktoś wywiesił cytat z Camusa: o wolności. Może dzisiejszy gwar jest trochę przygaszony. Uśmiech jakby niepewny, zawieszony w kącikach ust. Ciało gotowe walczyć, uciekać, chować się po domach. Ale może to tylko sugestia. Ludzie patrzą jedni na drugich, sprawdzają. Czy wolno dziś wąchać świeży papier, z bijącym sercem otwierać tomik poezji, gładzić strony pięknie ilustrowanej książki dla dzieci? Rozmawiać z przyjaciółmi, uśmiechać się do nich, żyć? Ciemna fasada kina przy Saint-Germain-des-Prés. Ale kręcą się kelnerzy, noszą wysokie kieliszki szampana, pytają, czy życzymy sobie czegoś jeszcze. Podają maleńkie ciasteczka, tzw. amuse-bouche, rozgrzewkę dla ust, rozkosz dla podniebienia.

Nie, ten śmiech nie brzmi ciszej ani mniej radośnie. Tylko gdzieś z tyłu głowy ta świadomość: giną ludzie. Wszystko się trzyma na włosku. To mogliśmy być my na tarasie kawiarni. Zaatakowany został nasz świat: uderzenie filiżanki o talerzyk, zapach świeżych książek. Ale gdyby nie wygaszone filmowe plakaty, można by pomyśleć, że nic się nie stało. Gdyby nie pełne niepokoju SMS-y od przyjaciół. Dobrze, że jestem tutaj. Ja też bym się niepokoiła, gdybym była po ich stronie. Nie widzą ciepłego światła na tarasach kawiarni przy bulwarze Saint-Germain. Życie toczy się dalej. Tylko w skroniach pod skórą pulsuje strach. Tulimy się do bliskich. W każdej chwili możemy to stracić.

---

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.