Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Protesty na Białorusi trwają już piąty dzień. Wybuchły po sfałszowanych według manifestantów wyborach, w których urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka zdobył 80 procent głosów.

Głos w dyskusji zabrała teraz białoruska noblistka Swiatłana Aleksijewicz, która w wywiadzie dla Radia Swoboda powiedziała m.in. „Widzę, jak na moich oczach radykalizuje się społeczeństwo. Tego, jak zachowuje się OMON, nikt nie mógł sobie nawet wyobrazić. Po prostu wyłapują ludzi na ulicy. Zatrzymani siedzą w halach sportowych bez jedzenia i wody. A najważniejsze jest to, że to absolutnie pokojowo nastawieni ludzie. Nikt wokół siebie nie widzi tych, którzy kochają Łukaszenkę, i tych, którzy bronili go tak jak wcześniej. Odejdź, póki nie jest za późno, zanim nie wtrącisz narodu do strasznej otchłani, do otchłani wojny domowej. Odejdź”.  

Aleksijewicz: Cichanouską symbolem zmiany

Aleksijewicz powiedziała też, że w wyborach swój głos oddała na rywalkę Łukaszenki Swiatłanę Cichanouską. I dla niej Cichanouską wciąż pozostaje symbolem zmiany, pragnienia nowego życia. „Zrobiła, co mogła. Nie mam do niej żalu” – powiedziała Aleksijewicz, komentując wyjazd Cichanouskiej na Litwę.

Sama Aleksijewicz od lat krytykuje rządy Łukaszenki. W swojej twórczości często podejmuje trudne tematy współczesnej historii Rosji, od katastrofy w Czernobylu przez interwencję w Afganistanie, udział kobiet w II wojnie światowej, wojenne losy dzieci po codzienne życie po upadku komunizmu.

Jest laureatką wielu nagród i wyróżnień, m.in. dwukrotnie otrzymała Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego – za książki  „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” (2011 r., wyd. Czarne) oraz „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka” (2015 r., wyd. Czarne). W 2015 roku otrzymała Nobla w dziedzinie literatury.  

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.