Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pogłoski o tym, że akademia rozważała kandydaturę Kapuścińskiego, krążyły wśród wydawców, tłumaczy i czytelników polskiego reportażysty od lat. We wtorek Wästberg potwierdził je w czasie spotkania ze stypendystami fundacji Niemana na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge w USA.

- Mogę w końcu to powiedzieć. Żałuję, że nie zdążyliśmy nagrodzić Kapuścińskiego za jego literackie reportaże i lapidaria - westchnął Wästberg, który podobnie jak Kapuściński w latach 70 i 80. zjeździł Afrykę i Amerykę Łacińską pisząc reportaże dla szwedzkiego dziennika "Dagens Nyheter".

- Kapuściński w błyskotliwy sposób odkrywał przed nami światy, o których nam się nie śniło. "Cesarz" to arcydzieło - ocenił Wästberg.

Przewodniczący Komitetu Noblowskiego zna zarzuty, które stawiano polskiemu reporterowi po jego śmierci - że w książkach Kapuścińskiego są się nieścisłości, błędy merytoryczne i naciągane fakty: - Dla mnie to bez znaczenia. Był znakomitym pisarzem.

Większość za Kapuścińskim

Kierowany przez Wästberga komitet co roku zbiera nominacje kandydatów do literackiej nagrody Nobla, czyta ich dzieła i przedkłada Akademii pod głosowanie tzw. krótkie listy liczące najpierw dwadzieścia, a na koniec pięć nazwisk. Akademia wybiera laureata większością głosów w październiku każdego roku.

Kapuściński zmarł na zawał serca pod koniec stycznia 2007 r. w warszawskim szpitalu przy ul. Banacha. Miał 75 lat, kilka dni wcześniej przeszedł poważną operację.

Przewodniczący Komitetu Noblowskiego uściślił w rozmowie z "Wyborczą": - Wiem, że w tamtym roku większość członków Akademii była za Kapuścińskim. Ponieważ zmarł, do oficjalnego głosowania już nie doszło.

Nagrodę otrzymała wtedy ostatecznie brytyjska poetka i powieściopisarka Doris Lessing. Pierwszy dziennikarz został laureatem Nobla dopiero w 2015 r., gdy Akademia uhonorowała białoruską reporterkę Swietłanę Aleksijewicz.

- W ciągu roku możemy nagrodzić tylko jednego człowieka - tłumaczył Wästberg na Harvardzie. - Niektóre nazwiska wracają na naszą krótką listę po wielokroć. Czasami przegrywamy ze śmiercią.

Który z pisarzy, oprócz Kapuścińskiego, zasłużył na Nobla, ale się go nie doczekał? - Osobiście żałuję, że z różnych przyczyn nagrody Nobla nie dostali Marcel Proust, Franz Kafka, Graham Greene czy Władimir Nabokow.

300 książek w rok

Per Erik Wästberg opowiadał stypendystom zebranym w Domu im. Waltera Lippmanna o żmudnym procesie selekcji kandydatów na noblistów: - Pracujemy powoli, bo w komitecie jest nas tylko pięciu i wszystko czytamy sami.

84-letni Wästberg, dziennikarz, pisarz i aktywista praw człowieka, były naczelny "Dagens Nyheter" i prezes Międzynarodowego Pen Clubu, czyta sześć godzin dziennie. Rocznie - ok. trzystu książek w czterech językach: po szwedzku, angielsku, francusku i niemiecku. Dla przyjemności wraca do W.G. Seebalda, Thomasa Manna i Prousta. Nie ceni modnych ostatnio skandynawskich kryminałów (- Szkoda mi czasu - kwituje). Szuka w literaturze wyobraźni, która otwiera przede nim perspektywy, których by się nie spodziewał i które pozwalają mu dowiedzieć czegoś nowego o ludziach i o sobie.

Wästberg cieszy się, gdy Akademii Szwedzkiej udaje się zaskoczyć świat wyborem mało znanego laureata: - Światowa kultura jest zdominowana przez popularnych twórców anglosaskich. Staramy się to przezwyciężyć. Literatura małych krajów bywa niezwykle bogata i interesująca, czego świat często nie zauważa.

Filmy, seriale, płyty, koncerty, książki, spektakle, wystawy, komiksy. Przez cały dzień i cały tydzień.

 

Dołącz do nas na Facebooku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.