Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przedstawienie Białorusi i jej żołnierzy jako czarnych charakterów oburzyło czołowego białoruskiego propagandystę, szefa państwowego holdingu medialnego Belteleradiokompania Hienadzia Dawydźkę. W poniedziałek w programie "Klub redaktorów" emitowanym w telewizji Biełarus 1 Dawydźka, który wcześniej był aktorem, oburzał się sposobem, w jaki Hollywood potraktował Białoruś.

- Białoruś pojawia się już w pierwszych chwilach. Agenci służb specjalnych próbują dostać się na pokład samolotu, który startuje z wojskowego lotniska w Mińsku. Tam znajduje się broń chemiczna, która ma lecieć do Damaszku. To jest zniewaga mojej ojczyzny. Czy można zniewagę ojczyzny porównać ze zniewagą proroka Mahometa? Sądzę, że tak - powiedział Dawydźka. Jego zdaniem Białorusini powinni bojkotować podobne produkcje.

Jacek Szczerba o "Mission: Impossible 5": "Broni się, bo twórcy powrócili do źródeł"

 

Punkt widzenia Dawydźki został poparty przez uczestniczącego w programie szefa holdingu medialnego MIR Uładzimira Piercoua. - Scenariusze w Hollywoodzie sponsorują i piszą określone amerykańskie rządowe organizacje. Są zlecenia na poszczególne państwa i nazwiska, by tworzyć ich negatywny wizerunek - powiedział.

 

Białoruś ma specjalną czarną listę filmów, których pokazywanie na jej terenie jest zabronione. Jest układana przez ministerstwo kultury. Znajduje się na niej już ponad 100 filmów m.in. "Borat", "V jak Vendetta"i "Antychryst". Ale nowy film z udziałem Toma Cruise'a jest pokazywany we wszystkich białoruskich kinach. Dlaczego?

- Z jeden strony zakaz zawsze zwiększa zainteresowanie filmem, z drugiej strony jest to wielka hollywoodzka produkcja. Białorusini są zainteresowani podobnymi filmami i chętnie na nie chodzą, więc niewykluczone, że to możliwość zarobienia pieniędzy przez państwowego dystrybutora była decydująca - powiedział "Wyborczej" białoruski krytyk filmowy Andrei Rasinski.

Politolog Waler Karbalewicz uważa, że na białoruską opinię publiczną żadnego wpływu ten film mieć nie będzie. - On może zaszkodzić wizerunkowi Białorusi na świecie, a nie wewnątrz kraju, gdzie wszyscy zdają sobie sprawę, że to fikcja. Być może władze uznały go za nieszkodliwą bajkę - powiedział "Wyborczej".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.