Czego się nie robi dla miłości.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W najnowszej publikacji na łamach „Biology Letters" zespół ekspertów przeanalizował ponad 450 tys. zdjęć z powszechnie dostępnej bazy happywhale . Każdy, kto napotka morskiego ssaka, jest zachęcany, aby zamieścić tam jego zdjęcie. Eksperci następnie analizują fotografie, co umożliwia lepsze zrozumienie zachowań morskich olbrzymów.

Dzięki obszernej analizie bazy happywhale i charakterystycznym znakom na ogonie udało się rozpoznać dwa samce humbaków.

Odkrycie zmieniło nasze rozumienie zachowań godowych humbaków.

Pacyficzne humbaki lato spędzają w okolicach Kanady i Alaski, a zimą przenoszą się na tereny godowe w pobliżu Meksyku i Hawajów. Do tej pory powszechnie przyjmowano, że populacje humbaków, które gromadzą się na zimowych lęgowiskach, pozostają w izolacji. Ta wiedza nie jest już aktualna.

Okazuje się, że dla miłości te wieloryby są w stanie zrobić naprawdę dużo.

Pierwszy z samców przebył ponad 4,5 tys. km z okolic Maui na Hawajach do archipelagu Revillagigedo w Meksyku w ciągu 53 dni. Drugi odbył podróż w przeciwnym kierunku - z okolic Guerrero w Meksyku do Maui. To dystans 5944 km w trakcie zaledwie 49 dni.

Panowie najwyraźniej się spieszyli. Płynęli szybciej niż zwykle, kiedy rozwijają prędkość 4 km/godz.
 

W ich przypadku pokonanie kilku tysięcy kilometrów nie oznacza jednak miłości na całe życie . Każdego sezonu lęgowego samice humbaków poszukują nowego partnera.

To nie koniec morskich odkryć.

Na obszarze pomiędzy Orkadami Południowymi a Półwyspem Antarktycznym - to już Ocean Południowy - udało się zaobserwować ogromną liczbę humbaków. Jak mówi biolog Conor Ryan, mogło to być "jedno z największych skupisk wielorybów, jakie kiedykolwiek udokumentowano".

Natomiast w Australii po raz pierwszy udokumentowano , że orki - szczytowe drapieżniki oceanu - polują z powodzeniem na dorosłe płetwale błękitne.

W ostatnim czasie zrozumiano również lepiej życie seksualne delfinów . Naukowcy przeprowadzili sekcję zwłok 11 delfinic, które zmarły z przyczyn naturalnych.

Badając okolice ich łechtaczek, doszukali się w nich licznych ciał, które (podobnie jak u ludzi) napełniają się krwią - prawdopodobnie podczas podniecenia seksualnego. Pokrywająca je skóra jest też cieńsza od skóry na pozostałych częściach ciała.

Co więcej, naukowcy odkryli też, że delfinie łechtaczki są mocno unerwione.

Najnowsze odkrycia nie oznaczają niestety, że morskie ssaki są bezpieczne.

Szacuje się, że w XX w. wielorybnicy zabili ok. 2-3 mln wielorybów. Trudną sytuację podwodnego świata dobrze oddają walenie biskajskie - wieloryby z północnego Atlantyku, które zostały niemal wybite.

Z każdym truchłem wciąganym na pokład wielorybnicy zabierali z oceanu coś więcej niż tylko kości, mięso i tłuszcz.

Zabite zwierzęta miały unikalne wspomnienia żerowisk, technik łowieckich i sposobów komunikacji; wiedzę zdobywaną przez wieki, przekazywaną z pokolenia na pokolenie i dzieloną między rówieśnikami.

Zachowania i kulturę zwierząt, również tych podwodnych, zaczynamy rozumieć w momencie, kiedy ta znika na naszych oczach.

Zmiany klimatyczne i zanieczyszczenie oceanów mogą doprowadzić do sytuacji, w której większość tej wiedzy przepadnie bezpowrotnie. Lepsze poznanie oceanów i zrozumienie ich wpływu na naszą planetę jest kluczowe w ograniczaniu zmian klimatu. Do tej pory zbadano zaledwie ok. 5 proc. oceanu. W międzyczasie ludzkość wpompowała do niego tyle energii , ile wyzwoliłyby wybuchy 3,6 mld bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę.

Jeśli cenimy podwodny świat, najlepszą rzeczą jest zostawienie go w spokoju.

Co roku z pokładu łodzi walenie i delfiny podziwia kilkanaście milionów turystów. To biznes, który już w 2009 r. był wart ponad 2 mld dol. i dawał zatrudnienie kilkunastu tysiącom ludzi. Jak podaje Międzynarodowa Komisja Wielorybnictwa, podglądane walenie próbują unikać łodzi z turystami i głębiej nurkują bądź uciekają "w poziomie" . Czasem kończy się to ich śmiercią.

Nie powinny dawać nam nadziei pojedyncze odkrycia, jak odnaleziona niedawno dziewicza rafa na Tahiti. Wiele wskazuje na to, że jeszcze w tym wieku tropikalne rafy koralowe całkowicie wyginą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
1000 kilometrów a potem "wiesz, sorry, głowa mnie boli" :(
już oceniałe(a)ś
8
3
Nie tylko humbaki.

? Żebrząc wciąż o benzynę
Gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w Tobie?

TomiK
@fawad
bo to był motohumbak
już oceniałe(a)ś
2
0
Łechtaczki łechtaczkami, a ja dziś podczas popołudniowych rozmyślań, w ramach słonecznego niedzielnego spaceru, nad wielkością penisa płetwala błękitnego i siły Jegomości orgazmicznych doznań w trakcie ejakulacji itp., zastanawiałem nad odczuciami wielorybników- harpunników po upolowaniu tego walenia. Seks poliandrycznych humbaków w ciepłych wodach w pobliżu Meksyku też musi być niesamowity, tak jak ich przyjaźnie międzygatunkowe, czy też zdolność, jeden udokumentowany przypadek hybrydy, do parzenia się ze wspomnianymi płetwalami (płetwalicami) błękitnymi. O wielkości jąder w stosunku do masy wielorybów, tutaj:
www.bluelife.pl/seks-wielorybow-czy-rozmiar-naprawde-ma-znaczenie/
już oceniałe(a)ś
3
0
Biologia jest świetna. Od okryć opisanych w artykule, po wytłumaczenie komentarzy pod nim.
już oceniałe(a)ś
2
0
"Aby odbyć stosunek, humbaki pokonują tysiące kilometrów"

Ci państwo z Ordo Ouris niby mieli bliżej, a jednak dalej.
@tmeu
*Ordo Iuris
już oceniałe(a)ś
0
0
Wstrętny matriarchat.
już oceniałe(a)ś
0
0