Jeszcze nigdy nie żyliśmy dłużej i zdrowiej. Obecnie wzrostem populacji już nie rządzi cmentarz, lecz sypialnia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Istnieją różnice zdań co do tego, kiedy Homo sapiens opuścił mityczny raj. Czy było to wtedy, kiedy blisko 60 tys. lat temu wywędrowaliśmy z Afryki i po kolei zdobywaliśmy inne kontynenty? Wszędzie tam, gdzie się pojawiliśmy, czyniliśmy spustoszenie. Wybijaliśmy doszczętnie i zjadaliśmy ze smakiem wielkie populacje dużych ssaków, które żyły na Ziemi.

Ofiarą Homo sapiens padły nosorożce włochate i niedźwiedzie jaskiniowe, tury, jelenie olbrzymie, mastodonty, mamuty, wielkie wielbłądy, bobry wielkości współczesnych niedźwiedzi grizzly, olbrzymie leniwce, kangury i wielkie pancerniki...

Czy może koniec naszego raju nastąpił wraz z początkiem rewolucji neolitycznej, kilkanaście tysięcy lat temu, kiedy w krytycznym dla naszej cywilizacji momencie z łowców-zbieraczy staliśmy się rolnikami?

Ludzkość wtedy nagle przyspieszyła, zaczęliśmy się mnożyć jak króliki.

Dzieci lekiem na wszelkie zło

Ta eksplozja demograficzna z początku wcale nie wiązała się z poprawą jakości życia. Przeciętny przedstawiciel kultury zbieracko-łowieckiej miał bardziej zróżnicowaną dietę i spożywał więcej białka niż ludzie z późniejszych kultur osiadłych. Co więcej, w wielkich skupiskach ludzkich łatwiej roznoszą się choroby. Ludzie zakażali się od siebie i od udomowionych zwierząt.

Prawie wszystkie choroby zakaźne rozpowszechniły się dopiero od czasu, gdy ludzie zaczęli uprawiać rolę i hodować zwierzęta. Pandemia COVID-19 pierwotnym myśliwym by nie zagroziła.

Osiadłość oznaczała uboższą dietę, więcej chorób i - przynajmniej z początku - krótsze życie.

Oczekiwana średnia długość życia przez większą część historii ludzkości - aż do mniej więcej XVIII wieku - wynosiła poniżej 30 lat. Ciągnęła ją w dół przede wszystkim bardzo wysoka śmiertelność noworodków i dzieci. Prawie połowa nie dożywała dorosłości.

Tragedie nie oszczędzały nikogo, nawet zamożnych. Karol Darwin stracił dwoje niemowląt i swoją ukochaną córkę Annie, kiedy miała 10 lat. Jednocześnie aż jedna na sto matek umierała przy porodzie. Dla przeciętnej Amerykanki sprzed stu lat ciąża była niemal tak niebezpieczna jak dziś rak piersi.

Biologia, która kierowała naszym rozwojem, miała na to tylko jedno rozwiązanie: rodzić jeszcze więcej dzieci. Zwłaszcza że w społecznościach rolniczych, które mogły zbierać więcej kalorii z hektara, kobiety mogły rodzić średnio co dwa lata, a nie co cztery jak we wcześniejszych grupach łowiecko-zbierackich.

Oczywiście, posłuchaliśmy tego zewu natury.

Wioski łowców-zbieraczy liczyły blisko 50 osób. Wioski rolnicze - już 150. Potem pojawiły się miasta - ludzkie mrowiska.

Jeszcze 11,5 tys. lat temu na Ziemi żyło ledwie kilka-kilkanaście milionów ludzi. Dwa tysiące lat temu - już ok. 250 mln. W 1800 roku ludzka populacja "rozbiła" pierwszy miliard (spojler: obecnie jest nas blisko 7,8 mld).

Uratował miliard ludzi. Kto o nim słyszał?

Zła passa w śmiertelności niemowląt i długości ludzkiego życia została przełamana dopiero w oświeceniu, kiedy na scenę wkroczyły rozum i nauka. Jej przedstawiciele mieli odwagę sprzeciwić się odwiecznej "woli boskiej". Wcześniej Homo sapiens walczył z chorobami za pomocą praktyk szamańskich, modlitwy, ofiar, puszczania krwi i tym podobnych terapii, których skuteczność równa była przypadkowi.

Metoda naukowa dała pierwszeństwo obserwacji i doświadczeniu.  

Rodzące matki przestały licznie umierać, kiedy wiedeński lekarz Ignaz Semmelweis ustalił, że przyczyną gorączki połogowej jest zakażenie. Bo lekarze nie dbali o mycie rąk i regułą było to, że przechodzili z sali sekcji zwłok wprost do badania położnic w fartuchach brudnych od zakrzepłej krwi i ropy.

Szerzące się epidemie przypisywano miazmatom - cuchnącemu powietrzu - dopóki brytyjski lekarz i pionier epidemiologii John Snow nie ustalił w połowie XIX wieku, że chorujący na cholerę londyńczycy pobierali wodę z rzeki w miejscu, które znajdowało się poniżej spustu ścieków.

W średniowieczu uważano, że ospa powstaje we wnętrzu Ziemi. Wychodzi z niej przez bagna, nad którymi bez przerwy unosi się mgła. Choroba budziła lęk i dziesiątkowała społeczeństwa, dopóki Edward Jenner, angielski lekarz z Berkeley, nie wynalazł szczepionki. W Polsce ostatnia epidemia ospy miała miejsce 50 lat temu, gdy do Wrocławia wirusa przywlókł oficer wywiadu. W 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że świat jest już wolny od wirusa ospy.

Szczepionki stały się panaceum na kolejne zarazy, np. chorobę Heinego-Medina (polio), której Amerykanie bali równie mocno jak bomby atomowej. Choroba spadała jak piorun z jasnego nieba, przede wszystkim na dzieci – zdrowe dziecko szło spać i rano nie mogło wstać z łóżka z powodu paraliżu nóg lub zaczynało się dusić, gdyż nie było w stanie oddychać. Gdy w latach 50. ub. wieku informacja o sukcesie szczepionki na polio Jonasza Salka została ogłoszona w programie telewizji śniadaniowej NBC, w Stanach Zjednoczonych zapanowała euforia, biły dzwony kościelne, trąbiły auta, nieznajomi rzucali się sobie w ramiona... Porównywano ten dzień z dniem zwycięstwa w wojnie z Japonią.

Dziwnym trafem w szkołach uczymy się o generałach i marszałkach, którzy poprowadzili na śmierć tysiące żołnierzy, natomiast rzadko kiedy wspominamy bohaterów nauki i medycyny, którzy uratowali miliardy.

Steven Pinker w swojej najnowszej książce "Nowe Oświecenie" (wyd. Zysk i S-ka, tłum. Tomasz Bieroń) przytacza obliczenia, z których wynika, że mniej więcej stu największych naukowców ocaliło pięć miliardów istnień ludzkich.

Jak wielu z nas słyszało o Karlu Landsteinerze, który na początku XX wieku odkrył i wyróżnił grupy krwi, dzięki czemu lekarze mogli dokonywać bezpiecznych transfuzji krwi? Ocenia się, że dzięki niemu przeżyło aż miliard ludzi. Niedługo potem polski lekarz Ludwik Hirszfeld odkrył przyczynę konfliktu serologicznego pomiędzy matką a płodem, co uratowało życie setkom tysięcy noworodków.

Pinker przytacza w swojej książce przykładową tabelę, wyliczająca naukowców i szacowaną liczbę ludzi, których uratowały od śmierci ich odkrycia i dokonania:

  1. Abel Wolman (1892-1989) i Linn Enslow (1891-1957), chlorowanie wody: 177 mln
  2. William Foege (1936-), strategia eliminacji czarnej ospy: 131 mln
  3. Maurice Hilleman (1919-2005), wiele szczepionek, m.in. przeciwko odrze, ospie wietrznej, śwince, różyczce, dwoince zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, dwoince zapalenia płuc: 129 mln
  4. John Enders (1897-1985), szczepionka przeciwko odrze: 120 mln
  5. Howard Florey (1898-1968), masowa produkcja penicyliny: 82 mln
  6. Gaston Ramon (1886-1963), szczepionki przeciw błonicy i tężcowi: 60 mln
  7. David Nalin (1941-), doustna terapia nawadniająca: 54 mln
  8. Paul Ehrlich (1854-1915), antytoksyny błonicy i tężca: 42 mln
  9. Andreas Gruntzig (1939-1985), angioplastyka: 15 mln 

Do tej listy można dodać wielu innych. Postęp wciąż trwa. W tym roku Nobel z medycyny i fizjologii trafił do odkrywców wirusa odpowiedzialnego za zapalenie wątroby typu C. Te odkrycia otworzyły drogę do opracowania testów pozwalających wykryć wirusa m.in. w pobieranej od dawców krwi. Szacuje się, że przed ich upowszechnieniem ryzyko zakażenia się HCV podczas przetoczenia krwi wynosiło jeden do trzech. Po wprowadzeniu testów szybko spadło do poziomu jeden na dwa miliony.

W ostatnich 200 latach mieliśmy do czynienia z niespotykanym wcześniej wzrostem wskaźników zdrowia i długości życia. W 1800 roku żaden kraj nie notował oczekiwanej długości życia powyżej 40 lat.

A jaka jest dzisiaj średnia oczekiwana długość życia na świecie?

Kilka lat temu to pytanie padło na Europejskim Otwartym Forum Naukowym (ESOF) w Kopenhadze. Na tej największej europejskiej konferencji naukowej co dwa lata spotykają się naukowcy, popularyzatorzy nauki i politycy odpowiedzialni za badania i rozwój z ponad 40 krajów Europy.

Pytanie o średnią długość życia na świecie zadał wtedy publiczności na swoim wykładzie Hans Rosling, profesor zdrowia publicznego w Instytucie Karolinska w Szwecji (tam przyznaje się noble z medycyny).

Głosowaliśmy. Mało kto zgadł. Niewielu prawidłowo odpowiedziało, że obecnie oczekiwana długość życia przeciętnego przedstawiciela Homo sapiens wynosi ponad 70 lat.

Ponad połowa z nas uważała, że na Ziemi średnio umiera się przed ukończeniem 60. roku życia.

Ale tak świat wyglądał 30 lat temu. Teraz jest dużo lepiej, mimo czarnego obrazu, jaki czasem rysują politycy i media.

W ciągu krótkiego czasu wskaźnik śmiertelności dzieci spadł stukrotnie! Do ułamka procentu. Wszędzie. Wbrew głoszonym w mediach czarnym prognozom, wbrew pesymizmowi, z jakim patrzymy w przyszłość.

Dzisiaj wzrostem populacji rządzi sypialnia, nie cmentarz

Hans Rosling zapytał potem o całkowitą liczbę dzieci (w wieku poniżej 15 lat) na świecie. W 2000 roku było ich 2 mld. A ile dzieci zdaniem ekspertów ONZ będzie żyło w roku 2100?

Odpowiedzieliśmy, że dużo więcej - połowa z publiczności obstawiała, że dwa razy więcej. A w rzeczywistości - zaskoczył nas prof. Rosling - prognozy mówią, że od przełomu wieków liczba dzieci przestała rosnąć. Krzywa, która wystrzeliła pod koniec XIX wieku i przez większą część XX wieku, pięła się w górę, teraz stała się płaska. Dzieci na świecie nie przybywa. Zaskoczeni? Jak wszyscy.

- Obecnie wzrostem populacji już nie rządzi cmentarz, lecz sypialnia - tłumaczył prof. Rosling.

Kiedyś kobiety rodziły wiele dzieci, bo musiały się liczyć z tym, że tylko część z nich dożyje dorosłości.

Na początku XIX wieku przeciętna kobieta miała sześcioro potomstwa, z czego dwoje nie dożywało piątego roku życia.

Dziś, poza niektórymi afrykańskimi krajami, na jedną kobietę przypada średnio nieco ponad dwoje dzieci, a tylko mały odsetek z nich umiera (w Polsce współczynnika dzietności od lat jest poniżej 1,5). Steven Pinker zauważa, że głód, który w Nowym Testamencie był jednym z czterech jeźdźców Apokalipsy, obecnie jest na świecie coraz węższym marginesem (więcej ludzi jest otyłych niż głodnych). Zdecydowana większość ludzi na świecie ma też dostęp do czystej, chlorowanej wody.

W efekcie w czasie ledwie jednego długiego ludzkiego życia liczba ludzi na świecie uległa zwielokrotnieniu - wystrzeliła z trzech miliardów w 1960 roku do blisko ośmiu miliardów obecnie. To gigantyczny skok, ale obecny wzrost nie jest już wykładniczy wbrew temu, co się sądzi. Do 2100 roku ta liczba już bardzo nie wzrośnie, według ekspertów ONZ nawet się nie podwoi, pozostając na poziomie ok. 8,8 mld.

Teraz w Amerykach, Europie i Afryce żyje po miliardzie ludzi, w Azji - cztery miliardy. Według prognoz jedynym kontynentem, którego populacja w drugiej połowie XXI wieku urośnie, będzie Afryka (a drugim oprócz niej regionem - Bliski Wschód). Ale dalszy wzrost zostanie zahamowany.

W tej chwili największy przyrost naturalny jest w Sudanie Południowym i Angoli, które mają także jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności niemowląt.

Kevin Kelly, pierwszy redaktor naczelny magazynu "Wired", zauważa nawet, że w drugiej połowie tego wieku trend może się całkiem odwrócić i ludzki gatunek zacznie się kurczyć. Już obecnie w Japonii, większości krajów europejskich (w tym w Polsce), Rosji, a także wielu krajach Azji średnia płodność jest niższa niż próg biologicznej reprodukcji.

Co ciekawe, kraje rozwijające się wykazują niewiele wyższą płodność. W znacznej części Afryki, w Ameryce Południowej, na Bliskim Wschodzie i w Iranie szybko spadają wskaźniki urodzeń.

Kto wie, twierdzi Kelly, czy po osiągnięciu w połowie wieku demograficznego szczytu nie nastąpi zjazd w dół, równie szybki jak poprzedni wzrost.

Trend jest widoczny - im bardziej zurbanizowany i technologicznie rozwinięty kraj, tym mniejsze rodziny. Wyższy standard życia nieodłącznie wiąże się z mniejszą liczbą dzieci. W Singapurze (jeden z najmniejszych współczynników urodzeń na świecie) płacą 5 tys. dol. każdej parze za pierwsze dziecko i nawet do 18 tys. dol. za trzecie, ale niewiele to daje.

Aby populacja się odnawiała, żyjąca w niej statystyczna kobieta powinna mieć 2,1 dziecka. Obecnie światowy współczynnik dzietności wynosi 2,37. Z najnowszych prognoz wynika, że w 2100 r. spadnie do 1,66. W Polsce sięgnie ledwie 1,17. Nawet w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie obecnie jedna kobieta ma średnio 4,6 dziecka, współczynnik dzietności zmniejszy się do 1,7.

A więc odwraca się zgubna tendencja rewolucji rolniczej: wraz ze wzrostem dobrobytu i wykształcenia spada dzietność i w połowie wieku lub pod koniec wieku - ludzkość zacznie się kurczyć.

Ta niezdrowa cywilizacja

Zanim jednak odtrąbimy zwycięstwo, będziemy musieli poradzić sobie z groźnym dziedzictwem trzech wieków wzrostu. Bo pozostawia on nas w trudnej sytuacji.

Niedawno "Lancet" opublikował kompleksowy raport na temat życia, zdrowia i śmierci na całym świecie. Wnioski płynące z tej pracy są... optymistyczno-pesymistyczne. Z jednej strony rosną zarówno przewidywana długość życia, jak i przewidywana długość życia w zdrowiu. Niestety, ciągle krócej cieszymy się zdrowiem niż życiem.

Bo przecież liczy się nie tylko długość życia, ale też przede wszystkim jego jakość. Co nam z długiego życia, skoro miałoby pójść na marne?

Innymi słowy - żyjemy dłużej, ale dopada nas coraz gorsza starość. Trzy dekady temu różnica pomiędzy przewidywaną długością życia a długością życia w zdrowiu wynosiła 8,5 roku. Obecnie - już 10 lat.

Polska nie odbiega pod tym względem od globalnego trendu. Ludzie co prawda coraz rzadziej umierają na choroby zakaźne (choć zarazy, jak obecna COVID-19, ciągle się zdarzają i zapewne nigdy nie przestaną nas męczyć), ale coraz częściej zmagają się z męczącymi – szczególnie na starość – chorobami przewlekłymi. Zamiast dobrze żyć, a potem szybko, bez pełnego łez pożegnania i zbędnych ceregieli wyzionąć ducha, końcówkę życia spędzają zniedołężniałe i cierpiące.

Mieszkańcy naszego kraju urodzeni w 1990 roku mogli liczyć na przeżycie 71,1 roku (ci z rocznika 1950 ledwie na 59 lat), w tym 61,9 roku w zdrowiu. Mali Polacy, którzy przyszli na świat w 2019 roku, mają już szansę przeżyć 78,1 roku (dziewczynki 81,9 roku, chłopcy - 74,2), w tym 68 lat w zdrowiu.

A więc jeszcze trzy dekady temu różnica pomiędzy przewidywaną długością życia a długością życia w zdrowiu statystycznego polskiego noworodka wynosiła 9,2 roku. Dziś - już 10,1. Ale pocieszające jest jednak to, że liczba "zdrowych" lat wciąż przyrasta, choć nieco wolniej niż długość całego życia.

Ten sam trend - pogłębiającej się różnicy pomiędzy długością życia a długością życia w zdrowiu - panuje zresztą prawie na całym świecie.

Skąd ta rosnąca globalnie przepaść pomiędzy życiem a zdrowiem? Wszystko przez szalejącą na świecie pandemię chorób przewlekłych, które niestety są skutkiem... coraz większego dobrobytu. Choć coraz lepiej radzimy sobie ze schorzeniami zakaźnymi (z koronawirusem SARS-CoV-2 i wywoływanym przezeń zapaleniem płuc COVID-19 też w końcu zapewne sobie poradzimy), to żyjemy coraz bardziej niezdrowo.

Jak wyliczają autorzy raportu, w 2019 roku najwięcej ludzi zabiły kolejno:

  • nadciśnienie krwi (10,8 mln zgonów - to zabójca przede wszystkim kobiet),
  • palenie tytoniu (8,71 mln - zabija głównie mężczyzn),
  • zła dieta (7,94 mln),
  • zanieczyszczenie powietrza (6,67 mln),
  • zbyt wysoki poziom cukru we krwi (6,5 mln),
  • nadwaga lub otyłość (5,02 mln),
  • wysoki poziom LDL, czyli złego cholesterolu (4,4 mln).

Z kolei główne powody utraty zdrowia to: choroby noworodków, niedokrwienność serca, udar, infekcje dolnego układu oddechowego, biegunki, przewlekła obturacyjna choroba płuc (jej główną przyczyną jest palenie), wypadki drogowe, cukrzyca, ból pleców w odcinku lędźwiowo-krzyżowym.

Większość z powyższych przyczyn śmierci i chorób to zatem tzw. problemy cywilizacyjne związane m.in. z brakiem ruchu, objadaniem się i używkami. To głównie z ich powodu, choć żyjemy dłużej, to starzejemy się gorzej - w niepełnosprawności.

W Europie choroby niezakaźne to obecnie 80 proc. schorzeń. Odpowiadają one jednocześnie za 80 proc. przedwczesnych zgonów.

W Europie Zachodniej i Środkowej królują cukrzyca, alzheimer i inne choroby neurodegeneracyjne, a w Europie Wschodniej - niedokrwienność serca, marskość wątroby i inne przewlekłe choroby tego narządu wewnętrznego. Mieszkańcy większości naszego kontynentu cierpią też z powodu nadciśnienia krwi i (innych) chorób spowodowanych paleniem tytoniu.

- A większości chorób przewlekłych moglibyśmy uniknąć - podkreśla główny autor publikacji w "Lancecie" prof. Christopher Murray z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle.

- Wystarczyłoby zmienić niezdrowe przyzwyczajenia, szczególnie te dotyczące diety i nieaktywności fizycznej - mówi uczony. Żeby dziarsko biec aż do mety, wystarczy o siebie zadbać. Pielęgnować krąg bliskich osób, zdrowo jeść i żyć aktywnie. Badania potwierdzają, że związki z innymi ludźmi, zrównoważona dieta oraz aktywność fizyczna i psychiczna znacznie wydłużają nie tylko życie, ale też życie w zdrowiu.

Czas na rewolucyjną zmianę. Ale czy zdążymy?

Widać więc światło w tunelu. Rozbrajamy bombę demograficzną wzrostem dobrobytu i postępem w nauce i medycynie. Kurczymy się jako ludzkość i bardzo dobrze - to da wytchnienie przyrodzie, która obecnie ledwie zipie. 

Oczywiście zmierzenie się z nowymi trendami będzie od nas wymagało wielkich zmian. Przede wszystkim rezygnacji z ekonomii opartej na nieustannym wzroście.

Bo kończy się lawinowy przyrost nowych konsumentów. No i gospodarka nie może bez końca rosnąć w systemie o ograniczonych zasobach.  

Musimy też poprawić naszą kondycję zdrowotną. Co z tego, że coraz doskonalsza technologia, wspaniała medycyna wydłuży ludzkie życie, jeśli z powodu cywilizacyjnych schorzeń wieku podeszłego będziemy rosnącą armią zniedołężniałych starców? Młodych wkrótce będzie już za mało, by udźwignęli ciężar utrzymywania emerytów.  

Zapracują na nas i zaopiekują się nami roboty? Może. Nigdy w nowoczesnej historii takiej sytuacji nie było, więc nie jesteśmy na nią przygotowani. Nie mamy żadnych wzorców, bo dotąd równolegle do postępu zawsze rosła liczba korzystających z jego dobrodziejstw ludzi.

Straszy też widmo katastrofalnych zmian klimatu i zapaści ekologicznej - w ciągu najbliższych 30 lat musimy zrewolucjonizować energetykę. Ciągle 81 proc. energii czerpiemy z paliw kopalnych.

Mało czasu, kruca bomba, mało czasu. Zegar zagłady wciąż tyka, ale przecież nauka nie stoi w miejscu. W niej nadzieja.

_______________

Korzystaliśmy z książki Stevena Pinkera "Nowe Oświecenie", która była też inspiracją do powstania tego tekstu. 

Nowe Oświecenie, Steven Pinker, wyd. Zysk i S-ka,
Nowe Oświecenie, Steven Pinker, wyd. Zysk i S-ka,  tłum. Tomasz Bieroń

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    W końcu w dziale Nauka solidny artykuł, który dobrze się czyta. I przyznanie, z jakich źródeł się korzystało. To naprawdę nie przynosi ujmy piszącym, wprost przeciwnie. Brawo panowie, proszę częściej.
    @witoldo
    Terminologicznie (nie jestem medykiem) razi np. sformułowanie "nadciśnienie krwi", wystarczyło napisać "nadciśnienie" lub lepiej "nadciśnienie tętnicze".

    A moje osobiste uwagi są takie:
    1) Liczy się nie tyle długość życia w zdrowiu, co we względnym zdrowiu - 50-latek ma o wiele mniej siły i możliwości od 20-latka, chociaż często, jak na swój wiek, bywa bardzo zdrowy. Coraz więcej osób we WZGLĘDNYM zdrowiu przeżywa coraz dłużej i to jest wielki plus.
    2) Autorka pomija kwestie chorób cywilizacyjnych - szalony konsumpcjonizm i pogoń za sukcesem za wszelką cenę prowadzą nie tylko do nadciśnienia, cukrzycy i hipercholesterolemii, ale też do coraz częstszych i coraz bardziej uciążliwych stanów lękowych i depresyjnych, na które sprawdzonym lekarstwem są legalne używki jak alkohol czy nikotyna, ale też słodycze. Więc należałoby może zacząć nie od krytykowania złej diety i używek, ale od genezy ich stosowania? Poza tym Autorka nie wspomina, że nadciśnienie, cukrzyca i hipercholesterolemia to często skutki zaburzeń lękowych i depresyjnych.
    3) Ktoś kiedyś mądrze napisał, że na Ziemi powinno być maks. jeden miliard osobników homo sapiens i do takiego poziomu powinniśmy zmierzać - nie stosując ludobójstwa, ale sensowną antykoncepcję.
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    "Jeszcze nigdy nie żyliśmy dłużej i zdrowiej."

    Przypomnę że przygłup z Wadowic nazywał cywilizację, która to umożliwiła "cywilizacją śmierci".
    @arthur_dent
    Celnie!
    już oceniałe(a)ś
    30
    0
    @arthur_dent
    kremuffkowiec to znałem ale "przygłup z wadowic" jest trafniejsze ;)
    już oceniałe(a)ś
    30
    0
    @arthur_dent
    Mieliśmy narciarza z Wadowic, a teraz mamy z Krakowa i syf ten sam.
    już oceniałe(a)ś
    23
    0
    @arthur_dent
    To "Bestia z Wadowic", gwoli ścisłości.
    już oceniałe(a)ś
    17
    0
    @arthur_dent
    A czy ludzkość nie podcina gałęzi, na której sama siedzi. Byle byśmy dłużej żyli, byle nas więcej było, żeby było więcej piniondza, więcej żarcia i więcej samochodów.

    Wiem że nie o tym jprdolił JPII ale może sie okazać że nasza cywilizacja doprowadzi do smierci planety i nas samych.
    już oceniałe(a)ś
    6
    2
    @arthur_dent
    Za to "cywilizacja życia" zrzesza przeciwników ochrony przed AIDS i zwolenników kary śmierci :)
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    "kiedy wiedeński lekarz Ignaz Semmelweis ustalił, że przyczyną gorączki połogowej jest zakażenie" Tylko szkoda że autor nie wspomniał o tym że Semmelweis został zniszczony przez własne środowisko lekarzy którzy mu nie uwierzyli (argumenty typu "widział Pan kiedyś bakterię na oczy? no własnie") zniszczyli reputację i zamknęli w wariatkowie gdzie personel złamał mu rekę i umarł w wyniku powikłań infekcyjnych, Jeszcze przez 40 lat kobiety umierały podczas porodu z powodu ignorancji lekarzy i dopiero jak Koch pokazał dowody pod mikroskopem na istnienie bakterii i ich wpływ na chorobę dopiero wtedy świat lekarzy podumał że noooooo może Semmelweis miał trochę racji.......
    @WojciechC
    Straszne. Ale potrzebny był ten komentarz by w pełni dobitnie zobaczyć ludzka głupotę i opór na zmianę
    już oceniałe(a)ś
    59
    0
    @WojciechC
    Wydaje mi się, że Twój zarzut trochę "na wyrost" - artykuł nie był o tym
    już oceniałe(a)ś
    7
    8
    @blabla222
    nic sie specjalnie nie zmienilo...
    tylko ze teraz slyszy sie "a widzial ktos kiedys wirusa na oczy?"

    a poza tym szczepionki roznosza autyzm, program Apollo nakrecono w studiu, Ziemia jest plaska a Hillary Clinton gwalcila dzieci w pizzerii
    już oceniałe(a)ś
    55
    0
    @elemelek
    Nie był na wyrost, środowisko naukowe które zniszczyło Semmelweisa to była śmietanka wszystkich profesorów medycyny - tyle jesli chodzi o "metodę naukową", "naukową ciekawość" itd. Chodziło mi o to że fakt że jest się lekarzem czy naukowcem w ogóle nie przesądza o tym że ktoś ma rację a przełomowe odkrycia robią często ludzie którzy musza o swoje odkrycie ostro walczyć, Koch mimo że przedstawił niezbite dowody na początku spotkał się z olbrzymim sceptycyzmem najbardziej znanych "profesorów" którzy też chcieli go zdyskredytować, pomijam fakt że nikt dzisiaj by nie uznał jego badań bo nie miał laboratorium nie robił próby zgodnie z medycznymi standardami i nie miał żadnych publikacji w Lancecie ;)
    już oceniałe(a)ś
    44
    1
    @WojciechC
    Warto wymienić również jako dobroczyńców ludzkości Ludwika Pasteura i Aleksandra Fleminga.
    już oceniałe(a)ś
    36
    0
    @yogi&ranger
    Ja to wszystko rozumiem, ale dlaczego akurat w pizzerii?
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    @jar_i_mir

    spytaj tego kto wymyslil ta bzdure (sprawdz pod "pizzagate")
    to tak jakbys mnie spytal czemu rzadza nami Ludzie-Jaszczury a nie Ludzie-Weze na przyklad :-)
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @WojciechC
    Metoda naukowa jest super-efektywna. Dokładnie dzięki temu że ludzkie poglądy nie mają w niej żadnego znaczenia. W teorii.
    W praktyce, postęp dokonuje się w rytm pogrzebów.
    Ważne, że prawdziwe odkrycia stają się częścią wiedzy, prędzej czy później.
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    @jar_i_mir
    właściwie to w piwnicy pizzerii, która nie ma piwnicy :)
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @WojciechC
    "personel złamał mu rekę i umarł w wyniku powikłań infekcyjnych,"

    Żal mi tego personelu...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @elemelek
    Ale trochę rozszerzył widzenie sprawy... ;))
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @WojciechC
    Dzisiaj by zrobił i miałby publikacje. Nie wierzono mu z powodu właśnie braku odpowiednich standardów badań naukowych w ówczesnej medycynie.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @WojciechC
    czy to zmienia zasługi Semmelweisa ? Mowa nie jest o sukcesie komercyjnym, ale naukowym.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    A ilu ludzi ocalily nauki JP2? Dla kolegi pytam..
    @kos
    Ilu ocalily nie wiem. Ale wiem ze calkiem sporo zabily. Zwlaszcza przez AIDS w Afryce.
    już oceniałe(a)ś
    56
    1
    @kos
    Minus kilka milionów w Afryce , z powodu pandemii HIV i AIDS.
    już oceniałe(a)ś
    35
    1
    @kos
    Tak mniej więcej miliard albo dwa. Tyle że nie w tym świecie ale w tym drugim
    już oceniałe(a)ś
    15
    1
    @gaz
    No tak, bo my to ten "trzeci świat". Gdzie nam do takiej Afryki?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @kos
    Sześciu.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @kos
    Wielu! Ocaliły przed karą więzenia za pedofilię....
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Cytat:" Dziwnym trafem w szkołach uczymy się o generałach i marszałkach, którzy poprowadzili na śmierć tysiące żołnierzy, natomiast rzadko kiedy wspominamy bohaterów nauki i medycyny, którzy uratowali miliardy".
    Zauważmy, że literaturze i TV najczęściej możemy oglądać i czytać o zbrodniarzach. Hitler, Stalin. To ich życiorysy są szczegółowo analizowane w setkach, jeżeli nie w tysiącach publikacji. Życie uczciwych ludzi nie jest ciekawym tematem.
    @Jozef_K
    Słuszne uwagi.
    Choć uogólnienie "Życie uczciwych ludzi nie jest ciekawym tematem",
    jak każde uogólnienie, krzywdzące.
    A co do TV, to od paru lat widać wyraźny trend zanikania/usuwania programów
    i filmów o tematyce poznawczej, tzn dotyczących nauki, sztuki, literatury itp.
    Jeszcze 5 la temu, nie wspominając o początkach XXI, było wiele takich filmów i programów. Np taka, kiedyś świetna stacja "Planete" zeszła na foki i krajobrazki z lotu drona.
    już oceniałe(a)ś
    31
    1
    @Jozef_K
    OGLĄDAJCIE .Nie będziecie zdziwieni ,,że to co na zAchodzie i wschodzie ,w laTAch 30 tych ,KRÓCA FIKS ,MAMY U NAS DZIŚ.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Jozef_K
    Gazety schodzą coraz bardziej na poziom "Pudelka" i Super Ekspresu i zaczynają odsłaniać tajemnice alkowy Stalina i Hitlera. O lekarzach, którzy na własnym ciele prowadzili badania się nie wspomina, bo to nudne.
    już oceniałe(a)ś
    19
    0
    @Jozef_K
    Racja. Ale naprawdę czas zmienić już programy nauczania historii i polskiego. Na razie w Polsce uczymy historii wojen, nie wiadomo dlaczego i dziwnego polskiego. Nie chce być źle zrozumiany, lekcji polskiego nigdy za wiele, ale chyba czas zrobić jakiś remanent w lekturach i tych historiach o literaturze. Ona jest oczywiście piękna i sam się nią pasjonuję, ale na Boga ojca, chyba nie do końca powinno o to chodzić w szkole podstawowej. Tych dzieci naprawdę nie obchodzi Lalka czy nawet Pan Tadeusz. Wiem, ze to bolesne, ale chyba czas zmierzyć się z rzeczywistością.
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    @tt
    Oj, chyba oglądamy różne Planete.
    Program Planete+ na dzisiejszy wieczór za teleman:
    ? 18:30
    Zwierzęta Wajraka (2/6)
    serial dokumentalny
    Adam Wajrak zabiera w podróż po Polsce śladem rodzimych gatunków zwierząt. Wyjaśni, w jaki sposób działania człowieka wpływają na ekosystem....
    ? 19:00
    Nieznany wąż z Boliwii (1/2)
    serial dokumentalny
    Juan Timms i Jairo Cuevas ruszają do Boliwii. Dokładnie udokumentują życie tutejszych gadów. Mają zamiar sfilmować szerzej nieznane gatunki, a...
    ? 20:00
    Nieznany wąż z Boliwii (2-ost.)
    serial dokumentalny
    Juan Timms i Jairo Cuevas ruszają do Boliwii. Dokładnie udokumentują życie tutejszych gadów. Mają zamiar sfilmować szerzej nieznane gatunki, a...
    ? 21:00
    Etiopia. Tajemnica kamiennych fallusów
    film dokumentalny, Francja 2018
    W zwężeniu doliny Rift zespół archeologów odkrył kilka tysięcy dużych monolitów o fallicznych kształtach. Kamienie są w nienaruszonym stanie. Badacze...
    ? 22:00
    Mezopotamia. Wykopaliska w irackim Kurdystanie
    film dokumentalny, Francja 2017
    Bogactwo archeologiczne północnej części irackiego Kurdystanu. Można tu znaleźć ślady ukrytych miast królewskich, rozbudowane systemy zarządzania wodą i płaskorzeźby liczące...
    ? 23:00
    Sto lat na filmowej taśmie: Czas podstępu i konspiracji (4/16)
    serial dokumentalny
    Niebanalna seria historyczna, oparta na niepublikowanych dotąd archiwach. Przedstawia momenty, które zmieniały bieg historii XX w., opowiedziane z szerszego, a...
    ? 0:00
    Sto lat na filmowej taśmie: Pokolenie buntowników mówi "nie" (5)
    serial dokumentalny
    Niebanalna seria historyczna, oparta na niepublikowanych dotąd archiwach. Przedstawia momenty, które zmieniały bieg historii XX w., opowiedziane z szerszego, a...
    ? 1:00
    Sto lat na filmowej taśmie: XXI wiek: obrazy, które wstrząsnęły światem (6/16)
    serial dokumentalny
    Niebanalna seria historyczna, oparta na niepublikowanych dotąd archiwach. Przedstawia momenty, które zmieniały bieg historii XX w., opowiedziane z szerszego, a...
    ? 1:55
    Nieznana historia europejskiego disco
    film dokumentalny
    Muzyka disco święciła największe tryumfy w Europie. Tu objawili się najwięksi wizjonerzy gatunku. Twórcy filmu przybliżają kontekst zjawiska kultury disco...
    ? 2:50
    Karpaty dyzajn (5/6)
    serial dokumentalny
    Seria ukazuje pracę artystów-rzemieślników w Beskidzie Niskim. Udowadniają oni, że oryginalne wzornictwo nie jest domeną wielkich miast.
    ? 3:05
    Express Planete+ (89)
    magazyn popularnonaukowy
    już oceniałe(a)ś
    3
    4
    @jurasn
    Hmmm... nie napisałem, że jest całkowity brak interesujących programów, tylko że jest wyraźna zmiana proporcji. I co istotne: co i czego się oczekuje na podstawie wieloletniego oglądania.

    A jeżeli znajdzie Pan/i informacje o programach "Planete" sprzed 5, 10 czy 15 lat, to proszę porównać (proporcje ilościowe) filmów przyrodniczych, archeologicznych i krajoznawczych do filmów o sztuce, nauce, fotografii, religii, literaturze ...
    To znikanie programów nie jest żadnym moim "widzimisię". Oparte jest na długoletnim doświadczaniu i faktach.
    Tak, jak zamiana świetnego kanału BBC Knowlegde na BBC Earth (znowu na korzyść "fok i kraj-obrazków"), czy coraz większe ograniczanie zakresu zagadnień na ViaSat History do wydarzeń wojennych i archeologii, ze szkodą dla programów problemowych.
    Pozdrowienia załączam.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @Jozef_K
    Bo, no cóż..., skutki tych żyć były porażające... ;))
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @Jozef_K
    Zycie uczciwych należy odpowiednio przedstawić, a będzie ciekawsze.
    Wszak tym uczciwym zawdzięczamy więcej.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @Jozef_K
    Wojsko, ten najgorszy wytwór życia stadnego, napawa mnie wstrętem; (?) owa plaga cywilizowanego świata powinna być czym prędzej zniesiona. Bohaterstwo na rozkaz, bezsensowna przemoc i cała ta obmierzła paplanina, którą nazywa się patriotyzmem ? jakże serdecznie tego wszystkiego nienawidzę! Albert Einstain.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Jozef_K
    Polecam "Stulecie chirurgów", "Triumf chirurgów", "Kruchy dom duszy" i inne książki o historii odkryć medycznych Jürgena Thorwalda. Wszystkie mówią o życiu uczciwych ludzi i czyta się je z wypiekami na twarzy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Edyty Górniak to i tak nie przekona.
    @tokowirowka
    ona sobie zapchala pamiec tekstami piosenek, juz nic nie wcisniesz.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    NIE prawda - ziemia jest płaska, szczepionki zabijają, a Górniak zna prawdę i wreszcie o niej mówi. No i te 50% płaskoziemców co nie chce zaszczepić się przeciw covidowi - czyż mogą się mylić?
    @areytek
    dodajmy do tego jeszcze jedną prawdę najprawdziwszą, że ksiundze to wykonawcy woli Pambuka, osobiście przez niego namaszczeni
    już oceniałe(a)ś
    16
    1
    @areytek
    byl taki fajny mem gdzies jak dzwoni Xi do Gatesa:
    "musimy cos zrobic z ta Gorniak, ona za duzo wie" :-)
    już oceniałe(a)ś
    24
    0
    Wspaniały artykuł, przypomina o rzeczach, o jakich na co dzień się nie myśli... no i a propos aktualnej walki o prawo do aborcji - ale i prawo do godziwej antykoncepcji bez ceregieli.
    Jako mała dziewczynka jeździłam na wieś do babci (babcia zmarła kiedy miałam 12 lat). Była to kobieta, ktora w chacie składającej się z kuchni i izby, bez bieżącej wody, urodziła ok. trzynaściorga dzieci (dokładna liczba nie jest mi znana, opowieści mojej matki były bardzo zagmatwane). Kiedy ją znałam, była ludzkim wrakiem, siedziała tylko na łózku pogrążona w jakiejś katatonii... Powiedziano mi, że ma astmę... to był taki eufemizm widocznie ówczesny...
    już oceniałe(a)ś
    41
    0