Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po dziewięciu miesiącach od pojawienia się nowego koronawirusa i siedmiu miesiącach od chwili, gdy Światowa Organizacja Zdrowia uznała go za zagrożenie dla zdrowia o zasięgu globalnym, uczeni na całym świecie starają się usystematyzować wiedzę na temat tego zarazka. Zazwyczaj są to prace zagranicznych naukowców z uznanych ośrodków, m.in. w Wielkiej Brytanii, USA, Chinach, Niemczech czy we Francji

Tym bardziej cieszy, że powstało opracowanie polskiego zespołu ekspertów ds. COVID-19 przy prezesie Polskiej Akademii Nauk. Na tyle szczegółowe, jak to tylko możliwe przy obecnej wiedzy i napisane językiem zrozumiałym nie tylko dla specjalistów. Wszyscy powinniśmy je przeczytać! (Pełen raport PAN na końcu tego tekstu).

Raport nie tylko opisuje to, co dziś wiemy na temat wirusa SARS-CoV-2 i choroby COVID-19, którą ten wirus wywołuje, ale też omawia kwestię leków, potencjalnych szczepionek i odporności po zakażeniu się koronawirusem. 

Polscy uczeni opracowali także różne scenariusze rozwoju epidemii w Polsce jesienią oraz wydali zalecenia dla osób z grup ryzyka. Są tu także wskazówki dla decydentów i służby zdrowia, co zrobić, by zmniejszyć siłę rażenia koronawirusa na terenie naszego kraju.

W publikacji znajdziemy m.in.:

  • informacje o przebiegu choroby i leczeniu;
  • informacje o etapach rozwoju pandemii i jej skutków;
  • prognozy na sezon jesienno-zimowy;
  • rekomendacje dla obywateli i instytucji.

Nauka musi się obronić

Uczeni podkreślają też rolę rzetelnej nauki w opisywaniu nowego patogenu. Na temat SARS-CoV-2 już narosło wiele mitów (z negowaniem istnienia pandemii włącznie). Z kolei wielu z nas bierze za oczywistość to, co jeszcze niedawno było nieosiągalną naukową mrzonką. Chodzi o tempo, w jakim dokonywane są kolejne odkrycia dotyczące koronawirusa. 

Jak pisze zespół: "Porównajmy obecną sytuację do roku 1981, gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o nowej chorobie (dziś znanej jako AIDS). Wiarygodne testy na AIDS (w tamtych czasach tylko serologiczne) były dostępne dopiero w latach 1986-1987. Natomiast sama dyskusja o tym, czy wirus HIV rzeczywiście jest powodem AIDS, trwała aż do 1994 r. Z kolei jednostka chorobowa ciężki ostry zespół oddechowy (SARS, od ang. severe acute respiratory syndrome) pojawiła się w roku 2002 i identyfikacja odpowiedzialnego za nią patogenu (wirusa SARS-CoV) oraz stworzenie wiarygodnych testów zajęło już tylko kilka miesięcy (...). Udoskonalanie techniki umożliwiło identyfikację SARS-CoV-2 jako przyczynę COVID-19 już w ciągu kilkunastu dni!".

To wielki naukowy postęp, ale tempo nie zwalnia nas od racjonalnego myślenia i odpowiedzialności za ludzkie zdrowie, dlatego naciski polityków, by szczepionka przeciwko SARS-CoV-2 była dostępna jeszcze tej jesieni, to absurd i czysty populizm.

Uczeni przypominają, że zarówno za każdym głoszonym przez naukę stwierdzeniem, jak i za wszystkimi informacjami zamieszczonymi w opracowaniu stoją rzetelne badania naukowe i to na ich podstawie najbardziej teraz racjonalnym postępowaniem jest to, które ujęli w swoich sugestiach i zaleceniach.

"Jesteśmy świadomi, że niektóre z nich już za miesiąc czy kilka miesięcy staną się nieaktualne, zostaną zastąpione nowymi sugestiami i zaleceniami, które powstaną na podstawie bardziej precyzyjnych badań przeprowadzonych nowszymi technikami badawczymi".

Tak działa rzetelna nauka.

Trzy scenariusze na jesień

Niestety, wiele wskazuje na to, że w sezonie jesienno-zimowym sytuacja epidemiczna COVID-19 ulegnie pogorszeniu. Wirus SARS-CoV-2 wbrew nadziejom nie okazał się wirusem sezonowym i nie zniknął jak SARS w 2003 roku.

Nie da się zatem zamknąć oczu i udawać, że zarazka nie ma, dlatego polscy badacze przygotowali trzy scenariusze rozwoju epidemii w naszym kraju: optymistyczny, mniej optymistyczny i pesymistyczny. Wszystkie zależne od tego, na ile Polacy będą się stosować do zaleceń specjalistów.

1. Scenariusz optymistyczny

Zakłada niską zakaźność dzieci oraz pilniejsze przestrzeganie zaleceń, np. związane z większą liczbą infekcji górnych dróg oddechowych w otoczeniu.

Liczba zakażeń SARS-CoV-2 nie będzie narastać - można zakładać stały efektywny współczynnik reprodukcji (R) na poziomie poniżej 1,1.

Przestrzeganie zaleceń dystansowania to również mniejsza zachorowalność na grypę, zatem mniej osób z objawami, które mogą wskazywać na COVID-19 i wymagają testowania, a co za tym idzie - zapewnienie wydolności systemu testowania i kwarantannowania.

2. Scenariuszu mniej optymistyczny

Nadal zakłada niską zakaźność dzieci, ale mniej pilne przestrzeganie zaleceń (maski, higiena rąk, dystans).

W takiej sytuacji należy się spodziewać wybuchów lokalnych ognisk zachorowań, tak jak ma to miejsce obecnie. Niektóre ogniska uda się wygasić, ale w przypadku tych większych, wykrytych z opóźnieniem dojdzie do licznych zachorowań i utrwalenia się transmisji lokalnej wirusa.

Zwiększona liczba zachorowań, nawet przy ustabilizowanej dynamice, to większe obciążenie dla służb zdrowia publicznego i ryzyko niewydolności systemu.

3. Scenariusz pesymistyczny

Zakłada zakaźność dzieci podobną do zakaźności dorosłych (podobnie jak ma to miejsce w przypadku grypy).

W ciągu kilku tygodni od początku roku szkolnego można się będzie spodziewać ognisk w placówkach edukacyjnych zwłaszcza na terenach, na których już obecnie obserwuje się zwiększoną zapadalność na SARS-CoV-2.

Drugim elementem ryzyka jest brak przestrzegania zaleceń dystansowania i noszenia maseczek, biorąc pod uwagę, że z przyczyn pogodowych w okresie jesienno-zimowym ludzie częściej przebywają w przestrzeniach zamkniętych, gdzie ryzyko transmisji jest wielokrotnie wyższe.

W tym scenariuszu możliwości inspekcji sanitarnej najprawdopodobniej zostałyby szybko przekroczone, co skutkowałoby szybkim wzrostem liczby zachorowań.

Zalecenia: przestrzegaj ich i nie narzekaj!

Tu warto na chwilę wrócić do podstawowej wiedzy na temat koronawirusa.

Do zakażania się nim najczęściej dochodzi w sytuacji dłuższego (typowo ponad 15 minut) i bliskiego (odległość poniżej 2 m) kontaktu w pomieszczeniu zamkniętym z osobą już zakażoną.

Ryzyko zakażenia się można zmniejszyć, starając się skrócić czas kontaktu, konsekwentnie utrzymując właściwy dystans przestrzenny (co najmniej 2 m), w rozmowie nie podnosząc głosu, a dodatkowo nosząc na twarzy maseczkę, która starannie zakrywa usta i nos. Nie mniej ważne jest częste mycie rąk i unikanie dotykania twarzy.

W zamkniętych pomieszczeniach powyższe rygory sanitarne powinny być surowo stosowane.

Jak piszą uczeni PAN: "Na wolnym powietrzu te rygorystyczne zalecenia, do których powinniśmy się stosować, mogą być nieco osłabione. Wiadomo bowiem, że na otwartej przestrzeni znacznie trudniej dochodzi do transmisji wirusa. Według pewnych szacunków szansa na zakażenie podczas takiego samego kontaktu dwóch osób jest nawet dwudziestokrotnie mniejsza, gdy zachodzi on na otwartej przestrzeni, w porównaniu ze spotkaniem w pomieszczeniu zamkniętym, na dodatek źle wentylowanym lub wietrzonym".

Ale nawet w sytuacji spotkań na otwartym powietrzu powinno się:

  1. zadbać o odpowiedni dystans (co najmniej 2 m);
  2. jeśli nie jest to możliwe, należy sięgnąć po maseczki;
  3. zdecydowanie powinno się też unikać w regionach o dużej intensywności występowania COVID-19 ceremonii religijnych (msze) czy rodzinnych (wesela czy szumne imieniny, urodziny lub rocznice) i imprez publicznych (mecze sportowe, koncerty, spektakle teatralne), które gromadzą wiele osób i podczas których nie sposób zachować odpowiednich zaleceń sanitarnych;
  4. dodatkowo w trakcie takich zgromadzeń należy się powstrzymać od bezpośrednich powitań, pożegnań, innych serdecznych gestów, ściskania się, obejmowania się itd.

Zalecenia na wagę zdrowia (a czasem i życia)

Zagrożenie zakażeniem się SARS-CoV-2 powinno skłonić nas do zaszczepienia się przeciwko sezonowej grypie i pneumokokom. Jednoczesne zarażenie się wirusami grypy i SARS-CoV-2  jest szczególnie groźne.

Należy dołożyć wszelkich starań, aby tego uniknąć.

Wirus SARS-CoV-2 jest szczególnie groźny dla osób po 65. roku życia i cierpiących na choroby współistniejące. Naukowcy z PAN przypominają, że blisko 7 milionów osób w Polsce to osoby starsze niż 65 lat, a z nich ok. 90 proc. jest obciążonych chorobami przewlekłymi, często kilkoma na raz.

Osoby młodsze niż 65 lat, ale już obciążone poważnym obciążeniem zdrowotnym, stanowią dodatkowo również istotną część społeczeństwa.

Dlatego też uczeni PAN w swoim opracowaniu dają szczególe zalecenia dla osób starszych, które mają więcej niż 65 lat.

Radzą, aby do czasu wynalezienia szczepionki osoby starsze:

  1. maksymalnie ograniczyły kontakty z innymi osobami, nawet członkami bliskiej rodziny;
  2. w przypadku niezbędnych do egzystencji kontaktów rygorystycznie przestrzegały wymienionych powyżej zaleceń sanitarnych i egzekwowały ich stosowanie u osób, z którymi się kontaktują;
  3. codzienne obserwowały stan swojego zdrowia, mierzyły temperaturę ciała, ciśnienie krwi, a przy zaobserwowaniu niepokojących objawów (temperatura powyżej 38 st. C, kłopoty z oddychaniem, utrata węchu lub smaku itd.) bezzwłoczne zwróciły się do właściwego inspektoratu sanitarnego lub najbliższego szpitala zakaźnego;
  4. zawczasu zaszczepiły się przeciwko sezonowej grypie i pneumokokom.

Na koniec eksperci przestrzegają, że

jeśli nie uda się wprowadzić powszechnego stosowania się do zaleceń sanitarnych, trzeba będzie się uciec do ponownego zamrożenia gospodarki i życia społecznego (lockdown). Koszty tego rozwiązania będą olbrzymie dla obywateli i państwa.

A oto link do całego raportu zespołu ds. COVID-19 Polskiej Akademii Nauk, który warto w wolnej chwili przeczytać.

Autorami opracowania „Zrozumieć COVID-19” są członkowie interdyscyplinarnego Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie Polskiej Akademii Nauk. W skład zespołu wchodzą: dr Aneta Afelt – geograf, dr hab. Anna Ochab-Marcinek – fizyk-teoretyk, prof. dr hab. n. med. Radosław Owczuk – lekarz, prof. dr hab. Krzysztof Pyrć – wirusolog, biolog, prof. dr hab. Magdalena Rosińska – lekarz i biostatystyk, prof. dr hab. Andrzej Rychard – socjolog, dr hab. n. med. Tomasz Smiatacz – lekarz. Zespołowi przewodzi prof. dr hab. Jerzy Duszyński. Zespół wspomagali również: prof. Anna Giza-Poleszczuk (sekcja „Społeczeństwo w pandemii”) i prof. Małgorzata Kossowska (sekcja „Psychologiczne skutki COVID-19”).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.