Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dragon miał wystartować w środę o 22.33 naszego czasu. Niestety, ostatnia prognoza pogody przewidywała wysokie ryzyko wyładowań atmosferycznych i silnego wiatru podczas startu. Lot został więc odwołany.

Co ciekawe, NASA, SpaceX i dwóm astronautom na pokładzie - dowódcy misji Robertowi Behnkenowi oraz pilotowi statku Douglasowi Hurleyowi - zabrakło ledwie 10 minut. Tak niedługo po starcie niebo miało się rozjaśnić.

Niestety, dzisiejsze okienko startowe było bardzo wąskie. Dragon musiał wystartować dokładnie o czasie, żeby dogonić Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Obsługa naziemna i załoga musiały więc powtórzyć wszystkie czynności wykonane wcześniej, tyle że w odwrotnej kolejności - wypompować paliwo, rozbroić system ucieczki, który w razie potrzeby odstrzeliłby kapsułę załogową od rakiety Falcon-9, a potem opuścić statek. Ubrani w kombinezony ciśnieniowe astronauci wsiedli do kapsuły 2,5 godz. przed planowanym startem.

Jeśli w sobotę pogoda pozwoli, Dragon poleci o 21.22 naszego czasu.

Ma to być pierwszy start statku kosmicznego z załogą z USA od 2011 r., kiedy NASA wysłała na emeryturę swoje promy kosmiczne.

O szczegółach misji można przeczytać tu:
To wielki krok dla SpaceX i NASA, ale maleńki dla ludzkości

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.