Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nadciśnienie tętnicze i podwyższony poziom d-dimerów w momencie przyjęcia do szpitala należą do najważniejszych czynników ryzyka niepomyślnego przebiegu COVID-19.

Takie wnioski można znaleźć w publikacji magazynu „Lancet”. Autorzy pracy przeanalizowali przypadki 191 dorosłych osób, które od 29 grudnia 2019 r. do 31 stycznia 2020 r. zostały przyjęte do dwóch szpitali w Wuhanie z potwierdzonym COVID-19. Spośród nich 137 zostało wyleczonych, a 54 zmarły w szpitalu.

Prawie połowa zmarłych osób miała nadciśnienie tętnicze (wśród wszystkich przyjętych do szpitala - niecała jedna trzecia osób).

O komentarz do tej analizy i rady dla cierpiących na choroby układu krążenia poprosiliśmy prof. Witolda Tomkowskiego, kardiologa, kierownika I Kliniki Chorób Płuc w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie:

Nadciśnienie tętnicze zajmuje pierwsze miejsce wśród współistniejących chorób stwierdzonych u pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19. Fakt ten potwierdziło jeszcze jedno badanie. Także przeprowadzone w Chinach, opisane w „New England Journal of Medicine”.

Te obie analizy są ważne, bo aż 10 mln Polaków ma nadciśnienie tętnicze.

Nadciśnienie uszkadza naczynia krwionośne, warstwę komórek, którymi naczynia są „wyłożone” od środka. W grupie osób z nadciśnieniem ponad połowa ma także podwyższony poziom cholesterolu. Te dwie choroby razem prowadzą do rozwoju miażdżycy.

Koronawirus i nadciśnienie

Zakażenie wirusem wywołuje ostry stan zapalny, na co organizm reaguje całą sekwencją zdarzeń. Wytwarzane są w nadmiarze tzw. mediatory stanu zapalnego (interleukiny itd.), które oddziałują na naczynia krwionośne. Może to prowadzić do niestabilności blaszki miażdżycowej i jej oderwania. Oderwanie blaszki miażdżycowej aktywuje układ krzepnięcia i płytki krwi, co w konsekwencji prowadzi do powstania zakrzepu i niedrożności naczynia.

W obrębie naczyń serca dochodzi do zawałów. A zatkanie naczyń mózgowych powoduje udar. Wiadomo, że ryzyko zawału serca rośnie też po grypie (wywołuje ona podobnie stan zapalny i nadmierną produkcję mediatorów zapalenia).

W nowej chorobie COVID-19 patogeniczny mechanizm jest podobny.

Koronawirus i zakrzepica żylna

Kolejne niebezpieczeństwo związane ze stanem zapalnym dotyczy procesu krzepnięcia krwi. Stan zapalny pobudza układ krzepnięcia, czego konsekwencją jest powstawanie stabilizowanej fibryny (włóknika), która jest nam potrzebna, by krew przestała wypływać z uszkodzonego naczynia, np. po skaleczeniu. Dzięki fibrynie tworzy się skrzep. Jednak z nadmiarem fibryny wywołanym stanem zapalanym organizm zaczyna walczyć. Walczy, by uchronić nas przed zakrzepicą czy wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym (DIC). Przy rozkładzie stabilizowanej fibryny powstają produkty jej degradacji czyli d-dimery.

Podwyższone stężenie d-dimerów w badaniu krwi to sygnał, że układ krzepnięcia został pobudzony w wyniku rozwoju procesu zapalnego – co jest sytuacją niekorzystną dla organizmu.

Stan zapalny – taki jaki obserwuje się u chorych na COVID-19 - stanowi czynnik ryzyka rozwoju powikłań zakrzepowo-zatorowych.

Podwyższone stężenie d-dimerów stwierdzono u chińskich pacjentów przyjmowanych do szpitala z COVID-19.

Profilaktyka przeciwzakrzepowa z wykorzystaniem heparyn drobnocząsteczkowych wydaje się dobrym rozwiązaniem w walce z powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi w tej grupie chorych.

Hipotezy dla badaczy

Widać, że atak wirusa na organizm wywołuje tak wiele złożonych procesów, że w walce o ratowanie ciężko chorych pacjentów potrzebna jest współpraca lekarzy różnych specjalizacji. Nie wiemy jeszcze, jakie sposoby leczenia są najskuteczniejsze.

Badania autopsyjne wykonane dotychczas u chorych zmarłych na COVID-19 wykazały, że bezpośrednią przyczyną zgonu była niewydolność oddechowa spowodowana głównie włóknieniem płuc. Być może w pewnym okresie intensywnego leczenia najciężej chorych pomocne byłyby leki antyfibrotyczne (np. pirfenidon) stosowane w samoistnym włóknieniu płuc. Może leki mogłyby zahamować proces włóknienia.

Jest to moja hipoteza niepoparta żadnym badaniami, lecz jedynie wiedzą teoretyczną.

Na pewno badany będzie związek nadciśnienia tętniczego z przebiegiem zakażenia koronawirusem. Prawdopodobnie chodzi tu o białko błonowe komórki, które wirus wykorzystuje, by wniknąć do komórki. Popularne leki na nadciśnienie mogą prawdopodobnie zmieniać ekspresję receptorów tego białka, co może mieć znaczenie dla przebiegu choroby. Może. Zaznaczam jednak, że to hipoteza robocza - dotychczas niepoparta żadnym poważnymi badaniami naukowymi, mogąca jednak wyznaczać pewien ich kierunek. Za wcześnie na wnioski.

Zalecenia prof. Witolda Tomkowskiego: 

Dla osób z chorobami układu krążenia groźna może być nie tylko infekcja koronawirusem i jej ewentualne skutki, ale też leki stosowane powszechnie przy przeziębieniu i grypie.

Ibuprofen

zastosowane w dużych ilościach wchodzą w interakcje z wieloma lekami stosowanymi przez pacjentów kardiologicznych. Ich nadużywanie może skutkować groźnymi powikłaniami. Połączenie leków na chorobę przewlekłą z dużymi dawkami ibuprofenu może prowadzić do zatrzymania sodu i wody w organizmie. Objawem tego są obrzęki na ciele i niebezpieczny wzrost ciśnienia tętniczego.

Aspiryna...

w dużych dawkach zażywana dość powszechnie przy gorączce może być niebezpieczna dla osób stosujących na stałe preparaty z grupy antagonistów witaminy K (leki przeciwzakrzepowe takie jak acenokumarol czy warfaryna) i doustne antykoagulanty (rywaroksaban, apiksaban i dabigatran). Aspiryna w dużych dawkach zwiększa częstość powikłań krwotocznych. Pacjenci łączący takie leki są bardziej narażeni na krwawienie z przewodu pokarmowego.

Potencjalnie groźne dla osób z chorobami układu krążenia może być też wspomaganie się naturalnymi środkami.

Czosnek...

popularny w czasie, gdy „nas coś bierze”, może nasilać działanie leków branych na nadciśnienie. W efekcie możliwe jest niedociśnienie. Osobie w takim stanie grozi omdlenie.

Imbir...

zyskuje w Polsce popularność jako środek na wzmocnienie odporności, ale musi być stosowany ostrożnie przez osoby przyjmujące leki na nadciśnienie z grupy antagonistów wapnia, czyli blokery kanałów wapniowych, takie jak nitrendypina lub amlodypina. Imbir - jak czosnek - może nasilać działanie leków i wywołać spadek ciśnienia, który grozi zasłabnięciem.

Lukrecja...

zawiera glicyryzynę, o której można przeczytać, że działa przeciwwirusowo i z powodu koronawirusa zyskała ostatnio na popularności. Lukrecja wchodzi w interakcję z lekami z grupy diuretyków pętlowych stosowanych na nadciśnienie. Połączenie tych leków z preparatem z lukrecji może wywołać nadmierną utratę potasu z organizmu. Taki stan nazywamy hipokaliemią. Zaczyna się od skurczów czy bólu mięśni, a może dojść do zaburzeń rytmu serca, co może być groźne dla życia.

Ponieważ osoby z chorobami układu krążenia są szczególnie narażone na ryzyko groźnych powikłań przy infekcji wirusowej, powinny nie nadużywać jakichkolwiek preparatów i w razie wystąpienia każdej gorączki skonsultować się z lekarzem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.