Koronawirus SARS-Cov-2, podobnie jak grypa i wirusy przeziębienia, jako cel ataku upodobał sobie komórki naszych płuc.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nowy koronawirus powoduje infekcję dróg oddechowych. Nie jest jedyny. Większość tego typu infekcji wywołują rozmaite wirusy: rinowirusy, adenowirusy, koronawirusy, wirusy paragrypy, grypy i inne. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę - tzw. powinowactwo do nabłonka oddechowego. To znaczy, że właśnie w jego komórkach namnażają się najbardziej efektywnie.

Koronawirus zna klucz do komórek

Koronawirus dostaje się do organizmu drogą kropelkową - przez nos, usta lub oczy. Tak, oczy też są wrotami infekcji dla wirusów, dlatego powinniśmy zwracać uwagę na to, by ich nie trzeć dłońmi.

Koronawirusy szybko przemieszczają się do tylnej części nosa i do błony śluzowej z tyłu gardła, przyłączając się do pewnego receptora w komórkach nabłonka - białka ACE2 (ludzie mają różną ilość tego białka - uważa się, że ci, co mają go więcej, chorują ciężej).

Ten pierwszy atak objawia się drapaniem i bólem w tylnej części gardła.

Wirusy atakują kolejne komórki, namnażają się w nich, po czym je niszczą. Organizm usiłuje się ich pozbyć, pobudzając nas do suchego kaszlu.

To oznacza, że układ odpornościowy już wie, że zaatakował nas wirus, i zaczyna go zwalczać.

U 80 proc. zakażonych infekcja kończy się najpóźniej na tym etapie. Jednak u pozostałych 20 proc. postępuje dalej.

Jeśli nie zostanie zwalczony na tym początkowym etapie, koronawirus przedostaje się niżej. Jak mówią lekarze, „infekcja schodzi na oskrzela”.

Wirus wnika do płuc i zaczyna namnażać się w komórkach oddechowego nabłonka - tych z rzęskami, które oczyszczają drogi oddechowe - oraz komórkach kubkowych, które produkują śluz nawilżający płuca od środka. To naturalny i lepki smar, który pomaga również usunąć zanieczyszczenia, alergeny i patogeny z płuc.

Przejście z infekcji umiarkowanej do ciężkiej, niestety, dzieje się wyjątkowo szybko.

Jak wyliczają specjaliści od zakażeń u około 10-15 proc. pacjentów z łagodną lub umiarkowaną infekcją stan się pogorszy, a u 10-15 proc. spośród tych cięższych przypadków choroba będzie postępować do stanu ciężkiego i krytycznego.

Uczeni odkryli, że wirus SARS, który zaatakował ludzi w latach 2002-03 przede wszystkim zabijał komórki z rzęskami, co sprawiało, że drogi oddechowe chorych zatykały się „śmieciami”. Prawdopodobnie to samo dzieje się, gdy płuca atakuje nowy koronawirus.

Skutki uboczne walki z koronawirusem

Taki atak to już poważna sprawa. Organizm robi wszystko, by zwalczyć zarazek. Ale tak samo jak na miejscu bitwy zostaje pobojowisko, tak samo walka z wirusem prowadzi do pozostawienia ogromnych ilości złuszczonych i uszkodzonych komórek, które zaczynają zalegać w płucach.

Układ odpornościowy bije się z wrogiem, nie zawsze patrząc na cenę, jaką za to płaci organizm. Bywa, że pobudza się nadmiernie, niszcząc wszystko wokół. Nie puka przecież do każdej komórki, prosząc ją: „Panie wirusie, niech pan wyjdzie”, tylko niszczy ją całą.

Skutek jest taki, że stan zapalny toczący się w płucach coraz bardziej się nasila. U części z ciężej chorych rozwija się zapalenie w obu płucach, któremu towarzyszą objawy takie jak duszność.

Uszkodzeniu ulegają bowiem nie tylko komórki nabłonka, ale też pęcherzyki płucne. Te, które pozostały, muszą pracować ciężej, aby dostarczyć tlen do krwi krążącej w naszym ciele i usunąć z niej dwutlenek węgla.

Jeśli uszkodzenie płuc postępuje, może prowadzić do niewydolności oddechowej. Toczący się stan zapalny dodatkowo sprawia, że pojawia się intensywny wysięk płynu, co zmniejsza ich zdolność do natleniania krwi. Niektóre osoby mają tak duże problemy z oddychaniem, że trzeba je podłączyć do respiratora. To urządzenie, zwane sztucznym płucem, umożliwia tzw. wymuszone oddychanie.

W najgorszych przypadkach, znanych jako zespół ostrej niewydolności oddechowej, płuca wypełniają się tak dużą ilością płynu, że żadne wspomaganie oddychania nie może pomóc, a pacjent umiera.

Na szczęście tak dzieje się tylko w skrajnych przypadkach. Wstępnie się szacuje, że zakażenia koronawirusem SARS-Cov-2 tylko w mniej więcej 1 proc. kończą się śmiercią.

Po koronawirusie przychodzą bakterie

Na szczęście większość osób ma jedynie łagodne objawy infekcji, a spośród tych, co przechodzą ją ciężej, także większość zdrowieje, choć trwa to dłużej. Jak długo?

To zależy - powrót do zdrowia po chorobie koronawirusowej może potrwać do sześciu tygodni, a osoby, które cierpią na ciężką jej postać, mogą odzyskać zdrowie dopiero po kilku miesiącach. To dlatego, że płuca długo się regenerują.

- Trzeba pamiętać, że osoba, która dochodzi do siebie po infekcji, jest osłabiona. Obowiązuje stara zasada - wirus toruje drogę bakteriom. Uszkodzona błona śluzowa może być dobrą pożywką do rozwoju bakterii, a infekcja wirusowa powikłana z bakteryjną sieje większe spustoszenie w płucach - tłumaczy dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog z Wojskowego Instytutu Medycznego, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Lekarz zaleca, by po infekcji koronawirusem wziąć dwa, a nawet cztery tygodnie zwolnienia i dać czas płucom na regenerację. Zwłaszcza jeśli chorujemy na astmę.

Naukowcy dowodzą też, że po ciężkim przebiegu infekcji koronawirusowej w płucach chorych może dojść do trwałych zmian, tzw. zwłóknień, które można porównać do blizn.

- To jest naturalny element regeneracji. Wirusy uszkadzają komórki nabłonkowe, co aktywuje reakcję obronną, czyli niszczenie tych komórek. One się złuszczają i odkrywają komórki, które znajdują się w głębszych warstwach tkanki płucnej. Z kolei proces regeneracji płuc zaczyna się od dołu - ich powierzchniowa warstwa tworzy się na końcu. Niestety, trwa to długo, a im większe uszkodzenie, tym dłuższy proces regeneracji. Jeżeli mieliśmy bardzo ciężki przebieg infekcji i w naszych płucach jest wiele uszkodzonych warstw komórek, to może dochodzić do włóknienia tkanki. Pojawiają się „blizny” i tkanka staje się sztywniejsza - wyjaśnia alergolog.

Takie płuca nie przechodzą już całkowitej regeneracji, ale to samo dzieje się przy nieleczonej lub późno rozpoznanej astmie.

- To wszystko zależy od tego, jak długo trwa proces zapalny. Poza tym każdy z nas jest inny i procesy naprawcze także są nieco inne. Można to porównać do rany na skórze. Jedna osoba, gdy się skaleczy, ma potem ładną, mało widoczną bliznę, a u drugiej blizna przerasta i powstaje bliznowiec. Dlaczego tak się dzieje? Tego nie wiemy.

Czytaj też: Wszyscy nie umrzemy na koronawirusa. Mieliśmy już pandemie i wiemy, czego się spodziewać

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Bardzo czekałam na właśnie taki artykuł! Ogromnie się cieszę, że on nareszcie jest i dziękuję!!!
już oceniałe(a)ś
105
1
U mnie ból gardła zaczął się 2.5 tygodnia temu, trwał 5-6 dni, teraz mam suchy kaszel (ponad twa tygodnie) i uczucie ciężaru w klatce piersiowej. Nie mogę się zbadać, bo nie byłem w Chinach ani we Włoszech. Skoro przeżyłem 2.5 tygodnia, to chyba dociągnę jakoś, nie? Pewnie to zwykły kaszelek. Hmmm.
@ppajo
Ja miałam 2 bite tygodnie bol gardla potem kaszel i zatoki, bardzo wiele osob tak mialo
już oceniałe(a)ś
14
0
@ppajo
Tak samo. Parę dni temu lekki ból gardła, teraz zaczyna się kaszel. Ciężaru może nie ma jeszcze. Też nigdzie nie byłam, ale nie wiem czy znajomi znajomych nie byli. I co? Wariować? Hmmm...
już oceniałe(a)ś
11
0
@ppajo
A ja miałem objawy jak w tekście dwa razy: w styczniu 2018 roku i w listopadzie 2019. Zawsze jak przejeżdżałem obok Lichenia. Co robić droga redakcjo? Gdzie się zgłosić?
już oceniałe(a)ś
34
4
@ppajo
Ja od ok. 3 tygodni mam prawie ciągły stan podgorączkowy, ostatnio doszło uczucie ucisku na płucach. Ale we Włoszech ostatnio nie byłam, nikt z bliskich też nie, pozostaje trzymać się zalecenia siedzenia w domu i brak odwiedzin u rodziców na przykład.
już oceniałe(a)ś
18
0
@lwej
Do Terlikowskiego. Wyjaśni, na czym polega wyższość życia wiecznego nad doczesnym i zaleci wchodzenie do Lichenia zamiast okrążania świętego miejsca bokiem...
już oceniałe(a)ś
28
0
@lwej
Tylko alergolog!
już oceniałe(a)ś
12
0
@rafar
Dzięki. On też widzi białe myszki?
już oceniałe(a)ś
8
0
@ppajo
Sprawdź zatoki.
już oceniałe(a)ś
5
0
@buongiorno
Też miałem stany podgorączkowe, zwłaszcza na po początku. Słyszałem o takich dziwnych przebiegach od kilu osób - właśnie długotrwałe stany podgorączkowe i mało innych objawów.
już oceniałe(a)ś
4
0
@detektyw_klucha
Ha. Dwa dni temu byłem u laryngologa. Czekam na posiew. Odradzała mi tomografię w najbliższym czasie (wiadomo dlaczego). Mam pić syrop z cebuli, brać Zatoxin i dużo pić.
już oceniałe(a)ś
4
1
@lwej
Do Króla Polski!
już oceniałe(a)ś
4
0
@lwej
Jak najdalej od Lichenia i częściej zaglądać do monopolu!
już oceniałe(a)ś
2
0
@detektyw_klucha
Proponuję zacząć od zatoki Douglasa.
już oceniałe(a)ś
1
0
@ppajo
a co na twoj lekarz ????
już oceniałe(a)ś
0
0
@ppajo
Przechodziłem to samo. Następnym etapem jest zapalenie oskrzeli. Lekarka załamuje ręce, bo jestem już stałym klientem, ciągle coś z układem oddechowym i za każdym razem coraz niżej, ale oczywiście o teście na koronawirusa nie ma mowy - nie mieszczę się w zaleceniach. Tyle dobrego że siedzę w domu, więc nawet jeśli go mam, to nikogo nie zarażam.
już oceniałe(a)ś
3
0
@ppajo
Bez złośliwości być może na pociechę ośmielam się napisać: SAMI SOBIE ZGOTOWALIŚCIE TEN LOS.
już oceniałe(a)ś
0
0
Z tego tekstu wynika, ze każdy z bólem gardła i suchym kaszlem powinien mieć możliwość zrobienia testu... Mam takie objawy i zaczynam sie stresować...
już oceniałe(a)ś
35
1
Dobry opis, dzięki.
już oceniałe(a)ś
34
0
Skrócić o 2/3 aby suweren nie zmęczył się dukaniem i na gwóźdź pod sklepem, remizą i kościołem. Ale kto się odważy zadrzeć kieckę szamanowi?
już oceniałe(a)ś
25
0
"pierwszy atak objawia się drapaniem i bólem w tylnej części gardła,
pobudzając nas do suchego kaszlu. "

Dokładnie. Dlatego już przed pierwszym atakiem i w trakcie warto zaatakować wirusa dobrym, wewnętrznym środkiem dezynfekcyjnym tj. alkoholem. Koroniarz ma delikatną otoczkę lipidową a to jest rodzaj tłuszczu, który niszczymy właśnie tym co dezynfekuje i wtedy koniec z dziadem. Dodam, że alkohol w użytku wewnętrznym też dezynfekuje, tylko błagam, bez krzyku, że tu propaguję alkoholizm,
chodzi o jeden mały kieliszeczek do herbatki z prądem.
Powtarzam: jeden mały a nie flaszka.
@bardzospokojny
Jeden mały. Powtórzyć. Jak nie pomaga, powtórzyć. Jak nadal nie pomaga, zwiększyć dawkę. Powtórzyć.
już oceniałe(a)ś
64
2
@bardzospokojny
Herbatka z prądem? Czy to nie zbyt niskie stężenie będzie? Może jednak skuteczniej jest wypić lampkę wina lub dwie, albo... małpkę?
już oceniałe(a)ś
22
2
@bardzospokojny
"gdzieżbym śmiał podawać damie wódkę - to czysty spirytus!"
już oceniałe(a)ś
57
1
@bardzospokojny
Ale tylna część gardła to nie przełyk, tylko już drogi oddechowe. Mamy się utopić w kieliszku wódki? Na dodatek 40% nie wystarcza; dezynfekcja wymaga co najmniej 60%. Bardzo proszę o rzetelność.
już oceniałe(a)ś
61
1
@bardzospokojny
No i , dokladnie.
już oceniałe(a)ś
6
2
@bardzospokojny
człowiek zażyje 1 dawkę w celu leczniczym ale po alkoholu staje się innym człowiekiem a inny człowiek też chce się napić itd .
już oceniałe(a)ś
30
0
@sp48k
Nu masz, dawka musi być, herbatka z prądem jako wywoływacz a potem idą utrwalacze.
Z tym, że kupowanie małpek to finansowy nonsens. Lepiej na zapas i bez nerwów kupić większą flaszkę, bo taniej z litra wyjdzie. A potem spokojnie w domu przelać do mniejszych pojemniczków. Najlepiej spirytus 96, bo sto gram takiego płyna to niemal ćwiara wódki. Mam zawsze przy sobie kilka piersióweczek ze stali szlachetnej. Dużo lepszy sposób, bo inaczej ciągle trzeba gdzieś biegać i dokupować, to od razu się podpadnie. A tak to tylko chlup w kiblu i załatwione. Zresztą i w kiblu nie trzeba, bo można sobie też dobrać buteleczki po soczkach dla dzieci i wtedy stalowa słomka faktycznie przydatna. Aaa, zapach. Na to są sposoby adwokat Chyłki, opisane przez Remigiusza Mroza. Gość zna się na rzeczy. Dobry pisarz. Czyli laseczka wanilii i przegryzienie ziarenkiem kawy.
Działa.
już oceniałe(a)ś
13
6
@yool_z
Dokładnie tak robię:)
już oceniałe(a)ś
3
1
@HeroOf Justice
Weź przykład ze mnie, ja kontynuuję i jest coraz lepiej.
już oceniałe(a)ś
3
1
@msw
He, he. Pomyliły się procenty? Każdy alkohol dezynfekuje, bo koroniarz ma delikatną otoczkę lipidową a to jest rodzaj tłuszczu, który niszczymy właśnie tym co dezynfekuje i wtedy koniec z dziadem i jeżeli używasz kosmetyku to lepiej na bazie alkoholu, bo zwykłe przesmarowanie twarzy (i rąk) płynem do golenia znakomicie dezynfekuje. A nikt nie chleje dla przyjemności, ale z musu. A mus jest, bo człowiek potrzebuje biologicznie wody a woda do niedawna była tak paskudna, że zabijała na śmierć. No to się dezynfekowało organizm alkoholem tak? Ludzie pili hektolitrami mocne piwo żeby przeżyć, lali do beczek z wodą w czasie rejsów rum i tankowali, bo inaczej byłoby nie do wytrzymania. I zauważyli, że alkohol nie tylko jest higieniczny, ale daje fajnego kopa. Reszta jest historią.
już oceniałe(a)ś
9
8
@hobbot
no cóż, ryba piła a człowiek pił i będzie pić.
już oceniałe(a)ś
8
1
@yool_z
Tak, i wtedy czujesz się na prawdę zrelaksowany.
już oceniałe(a)ś
3
1
@bardzospokojny
A tym, którym się to nie podoba polecem instrukcję o tym jak naleźy czyścić telefon komórkowy, krok po kroku.
już oceniałe(a)ś
6
0
@bardzospokojny
Coś w tym chyba jest. Wszyscy lekarze bez względu na sytuację mówią nie pal nie pij i mają rację ale jak zwykle jest zawsze ale.

Mój przyjaciel ( w Australii) leczył w taki oto sposób grypę: butelka "Old Smuggler" (to niezbyt dobry trunek ale on czuł do niego słabość) cały czosnek i ocet. Aplikował tę kurację przed snem i twierdził że budził się zdrowy.

Mnie interesuje odpowiedź na takie oto pytanie. W jaki sposób bakterie czy wirusy unikają zetknięcia się z programem?
już oceniałe(a)ś
1
0
@bardzospokojny
Z powodu złej jakości wody pito piwo a bogaci pili wino. Niestety alkohol jest higroskopijny więc ten sposób nawodnienia organizmu było raczej wątpliwy pomijając takie przykrości jak podagra.

Smak wody był problemem ale również zanieczyszczenia biologiczne powodowały infekcje. Rozwiązanie było proste należało bowiem pić że srebrnych naczyń. Srebro jest silnie bakteriobójcze i stężenie srebra w naczyniu z winem jest wystarczające by odkazić trunek.
już oceniałe(a)ś
4
0
@calvados
Ale tu atakuje wirus a nie bakteria , wiec picie ze srebrnych pucharow /naczyn moze mimo wszystko nam pomoc..?
już oceniałe(a)ś
2
0
@awa
Tuwim?
... czy tam wim?
już oceniałe(a)ś
3
1
@awa
Voland, "Mistrz i Małgorzata", - Michaił Bułgakow <3
już oceniałe(a)ś
0
0
@omanga
Bułhakow, Michaił Bułhakow! "No shit, Sherlock."
już oceniałe(a)ś
0
0
@bardzospokojny
Myślę, że lepiej tak: najpierw wiaderko herbatki (woda), a potem trochę prądu, powoli.
już oceniałe(a)ś
0
0
To może sterydy wziewne w środkowym etapie infekcji?
@polaris50
Ja bez nich to bym chyba zdechł, jak na początku roku z niby kataru zrobiło się zapalenie oskrzeli i problemy ze złapaniem oddechu.
już oceniałe(a)ś
4
0
@polaris50
Sterydy obniżają aktywność/odpowiedź układu odpornościowego. A jak dotąd jedyna szansa pacjenta to wytworzenie własnych specyficznych przeciwciał. To jest wyścig - czy szybciej wirus wejdzie w płuca, czy szybciej pojawią się przeciwciała.

O braniu sterydów musi zdecydować lekarz, na zasadzie "mniejszego zła".
już oceniałe(a)ś
1
0
na koniec zakładamy zegarek, który był brudny, i który zdejmowaliśmy brudnymi rękami wiec całe mycie poszło w pis_du. W takim okresie lepiej nie nosić biżuterii i zegarków itp rzeczy na dłoniach.
@Kto_pyta
A niech to! Racja! Dzięki za zwrócenie uwagi na noszenie zegarka i biżuterii!
już oceniałe(a)ś
2
0