Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Europie najwięcej zachorowań jest we Włoszech (2502). Giuseppe De Nicolao, inżynier informatyk z Uniwersytetu w Pawii, opracował algorytm rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Wynika z niego, że jeśli nie zostaną podjęte drastyczne środki zaradcze, do niedzieli liczba zakażeń we Włoszech może wzrosnąć do ponad 14 tys.

Na szczęście w Polsce nie zgłoszono kolejnych przypadków zakażenia koronawirusem. Testy, które dotąd przeprowadzono u osób objętych kwarantanną, dały wynik negatywny.

Jak się wykrywa koronawirusa? Materiał do badania pobiera się z dna gardła. Wynik otrzymuje się po kilku godzinach.

Lubuskie pogotowie otrzymało dodatkowe zakaźne karetki do przewożenia pacjentów z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Ale ratownicy medyczni nie chcą w nich jeździć. Dlaczego? Boją się zakażenia. - Wszystko wskazuje, że u nas koronawirus przebiegnie łagodnie, będzie podobny do grypy, mimo to pracownicy martwią się, bo mieszkają ze starszymi rodzicami, babciami, mają małe dzieci - mówi Marcin Mańkowski, dyrektor zielonogórskiego pogotowia. - Część z nich jest na kontraktach, nie muszą przyjąć dodatkowych dyżurów. Pozostali mogą w strachu pójść na zwolnienie lekarskie. Nie można nikogo zmusić, by jeździł w takim zespole.

Obawa przed możliwością zakażenia zmieniła praktyki religijne. Przywódcy religijni na całym świecie wydają specjalne zalecenia na czas epidemii. Włoscy biskupi zalecili diecezjom opróżnienie kropielnic oraz rezygnację ze znaku pokoju poprzez podanie dłoni. Podobne rady wydał w Polsce abp Stanisław Gądecki: można przyjmować Komunię Świętą na rękę, zamiast podawać rękę, lepiej skinąć głową, a kto ma obawy przed zarażeniem, ten nie powinien korzystać z wody święconej w kropielnicach.

Poruszenie widać też w kościołach w Ameryce. Wiele tamtejszych diecezji zdecydowało o tymczasowym odejściu od zwyczaju podawania uczestnikom mszy wina ze wspólnego kielicha. W Kościele Episkopalnym wcześniej każdy moczył hostię w kielichu, często razem z palcami.

Niemiecka gazeta „Die Welt” opublikowała strategię awaryjną na wypadek pandemii. Zaleca się, by mieć w domowych zapasach 3,5 kg produktów zbożowych, chleba, ziemniaków, makaronu i ryżu, a także 4 kg warzyw i roślin strączkowych oraz 2,5 kg owoców i orzechów. Lista zawiera również produkty mleczne oraz tłuszcze, ryby, mięso, jaja w proszku i słodycze.

Wygląda na to, że koronawirus uziemi nas na jakiś czas. Poważny kłopot mają przez niego linie lotnicze. Przez spadki liczby pasażerów na przykład Lufthansa unieruchomiła 20 proc. samolotów, czyli aż 150 maszyn.

Jak radzi sobie LOT? Bolesny może być spadek popytu na podróże na północ Włoch – LOT lata do Mediolanu trzy razy dziennie.

Masz pytanie dotyczące koronawirusa lub epidemii z nim związanej? Napisz do nas na: zdrowie@wyborcza.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.