Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kalendarz "Wyborczej" zapowiada najważniejsze wydarzenia na niebie w roku 2020. Pozwoli m.in. śledzić ciekawe koniunkcje ciał niebieskich, misterium zaćmień Księżyca i spektakle "spadających gwiazd". Zaznaczono w nim także przewidywany termin krótkich, choć znaczących wystąpień Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Dla laika nocne niebo jest niezmienne. Gwiazdy zdają się tkwić wiecznie na swoich miejscach, świecąc wciąż tym samym blaskiem. I tylko planety (po grecku "wędrowcy") dostojnie się wśród nich poruszają.

Nic bardziej błędnego.

Tam, w górze, stale coś się dzieje. Każdej nocy trwa przedstawienie. Istnieje klasa gwiazd zmiennych, które zmieniają swą jasność. Przykładem jest Algol w konstelacji Perseusza. Czasem rozbłyskuje jasna nowa gwiazda w miejscu, gdzie uprzednio żadnej nie widziano. Świeci przez dni lub miesiące, po czym znika z oczu. Takie gwiazdy zwane są nowymi albo – jeśli są wyjątkowo jasne – supernowymi. Czasem nieobliczalne komety przemierzają niebo, ciągnąc za sobą wspaniałe warkocze.

Komety pojawiają się znienacka. Każdy z nas może je pierwszy dostrzec. Jedną z najsłynniejszych i największych z ostatnich dekad – kometę Hale-Boppa – odkrył przypadkowo amator Thomas Bopp, który wraz z grupą przyjaciół z Phoenix często spędzał noc na obserwacjach nieba. Wyjeżdżali wieczorem na pustynię, rozstawiali teleskopy i do rana śledzili gwiazdy.

Te niezapowiedziane spektakle to dodatkowa wartość niebieskiej sceny.

Do zjawisk na niebie o charakterze zmiennym należą też... światła satelitów, rakiet i stacji kosmicznych. Ich gładko wypolerowane panele słoneczne i metalowe folie odbijają promienie słoneczne i puszczają zajączki w kierunku Ziemi. Satelity zwykle widać kilka godzin po zmroku lub kilka godzin przed brzaskiem. Łatwo je zobaczyć, jeśli się wie dokładnie, gdzie i kiedy patrzeć.

No i mamy jeszcze całą plejadę większych i mniejszych gwiazd.

Gołym okiem można dostrzec na nocnym niebie ponad 3000 gwiazd. Oczywiście z dala od miejskich świateł i wtedy, kiedy mamy sokole oko. Niebo zresztą służyło kiedyś Arabom i Indianom do sprawdzania ostrości widzenia. Jak? Spójrzcie kiedyś na gwiazdę Mizar, która tkwi w miejscu przełamania dyszla Wielkiego Wozu. Nie jest ona pojedynczą gwiazdą, lecz w rzeczywistości poczwórnym układem gwiazd. Jeśli uda się gołym okiem wypatrzyć jedną z tych gwiazd, zwaną Alkor, to znaczy, że z naszym wzrokiem nie jest źle. Dlatego Arabowie mówili na Alkora również Saidak, czyli świadectwo (dobrego wzroku).

Poza tym nocne niebo nie jest wcale biało-czarne, jak niektórzy mniemają. Gwiazdy migoczą kolorowo. Ich barwa zaś ma dla astronoma ogromne znaczenie. Mówi o temperaturze powierzchni gwiazdy, zdradza jej typ. Na podstawie barwy i jasności gwiazdy astronom potrafi orzec, czy mamy do czynienia z małym brązowym karłem, młodym niebieskich olbrzymem, umierającym czerwonym nadolbrzymem czy też stygnącym już pośmiertnie białym karłem (nasze Słońce należy do pomarańczowożółtych gwiazd w sile wieku – tzw. typ G2).

Koniecznie zobaczcie to sami. Kolorem różnią się np. dwie najjaśniejsze gwiazdy konstelacji Oriona. Betelgeza (na północno-wschodnich krańcach konstelacji) ma zabarwienie czerwone, a Rigel (na północnym zachodzie) – niebieskobiałe. Kapella (w Woźnicy) – żółte, Aldebaran (w Byku) – pomarańczowoczerwone, Arktur (w Wolarzu) – żółtawe, a gorący Kłos (w Pannie) – niebieskie.

Większość gwiazd, jakkolwiek byśmy wysilali wzrok, będzie jednak biała, choć nie jest to ich prawdziwa barwa. Zbyt słabo świecą. A kiedy do oka wpada za mało światła, nie podrażnia ono czopków odpowiedzialnych za widzenie barwne i nie potrafimy wtedy rozróżnić kolorów. Jak w powiedzeniu – w nocy wszystkie koty są szare.

Ale kalendarium "Wyborczej" nie jest szare. Zachwyca niezwykłymi fotografiami nieba. Kalendarz astronomiczny na 2020 rok zawiera 14 zjawiskowych fotografii autorstwa wybitnych fotografów, fascynatów astronomii:

  • Michała Kałużnego (specjalisty w zakresie astrofotografii głębokiego nieba),
  • Piotra Majewskiego (dziennikarza, astrografa i popularyzatora astronomii),
  • Piotra Potępy (autora bloga o fotografii nocnej Nightscapes.pl), 
  • Karola Wójcickiego (dziennikarza naukowego i twórcy największego w Polsce astronomicznego fanpage'u „Z głową w gwiazdach"). 
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.