Minister Jan Szyszko poległ. W końcu stracił urząd, choć to zasłużony pisowski towarzysz Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum; choć jest wspierany i kochany (aczkolwiek nie do końca bezinteresownie) przez Tadeusza Rydzyka, którego hojnie wspierał z funduszy ochrony środowiska; choć wspiera go wpływowe lobby myśliwskie i leśne.

Przejdzie do historii nie tylko polskiej polityki, ale też światowej ochrony przyrody, jako wyjątkowy szkodnik. 

CZYTAJ TAKŻE: Drzewom grozi rzeź, wilki wciąż zagrożone. Minister Szyszko forsuje "dobrą zmianę" w ustawie o ochronie przyrody

Pozostało 80% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.