Białoruskie KGB aresztowało korespondenta "Gazety Wyborczej" w marcu 2021 roku. Jak opisywałby swój kraj, gdyby był na wolności?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Gdyby Andrzej był na wolności" - to fraza z gatunku zdań zupełnie nieprawdopodobnych. Zbrodnicza białoruska dyktatura przerzuciła go do czwartego już więzienia.

Piąte widać chyba na horyzoncie: to łagier, gdzie będzie odsiadywać wyrok za rzekome nawoływanie do waśni narodowościowych i propagowanie totalitaryzmu.

To absurdalne zarzuty, ale grozi za to 12 lat. Proces ma się wkrótce rozpocząć, na litość reżimu Andrzej nie ma co liczyć, wszak odmówił  wspaniałomyślnej ofercie dyktatora Aleksandra Łukaszenki: wolność w zamian za ukorzenie się i banicję. Płaci za to każdego dnia.

Myśląc o tym, co by było gdyby, pocieszam sam siebie, bo przecież w sytuacji, gdy Łukaszenka użyczył Władimirowi Putinowi kraju, by prowadzić z jego terytorium ataki na Ukrainę, o żadnych gestach pod adresem Polski nie może być mowy. Poczobut najbliższe miesiące, jeśli nie lata, spędzi za kratami. Tylko dlatego, że był porządnym, niezależnym dziennikarzem.

Gdyby Andrzej był na wolności, 24 lutego pewnie gnałby na granicę z Ukrainą, by pisać reportaż o wlewających się do sąsiedniego kraju kolumnach rosyjskich czołgów. Przepytywałby naocznych świadków, obdzwaniałby niezależnych białoruskich ekspertów, pytając o konsekwencje. Podjeżdżałby pod białoruskie lotniska, z których korzysta rosyjskie lotnictwo, i pod bazy, gdzie rozmieszczono rosyjskie wyrzutnie rakiet. Powstałyby barwne korespondencje, które przedrukowywałyby zaprzyjaźnione z nami gazety w zachodniej Europie.

Gdyby był na wolności, pisałby o białoruskich szpitalach, do których zwożono rosyjskich żołnierzy rannych w walkach pod Kijowem. I o workach z ciałami żołnierzy, którym życia nie udało się uratować. Worki zalegały w białoruskich kostnicach, Rosja nie kwapiła się ich odbierać. 

Poczobut pisałby o białoruskim ruchu oporu, który na wielką skalę niszczył urządzenia sterujące ruchem kolejowym, by w ten sposób utrudnić Rosjanom przerzucanie żołnierzy i zaopatrzenia do Ukrainy. Eksperci mówią, że to dzięki odwadze tych ludzi Łukaszenka nie zdecydował się na wysłanie swoich żołnierzy na wojnę. Zrozumiał, że w takiej sytuacji nawet najsurowsze represje nie byłyby w stanie zatrzymać wybuchu społecznego protestu.

„Gdyby Andrzej był na wolności…"

Tymczasem Poczobut, czekając na proces, jest odizolowany od świata. Widzeń z rodziną nie ma. Są tylko listy. Muszą być pisane po rosyjsku, a pisane po polsku od syna Poczobuta więzienna cenzura zatrzymuje.

Można próbować pisać między wierszami, zdarza się nawet, że bliscy w listach przepisują więźniom artykuły z gazet. Nie wolno jednak wprost odnosić się do tego, co dzieje się w kraju czy na świecie. Jedno nieopatrzne zdanie i list ląduje w koszu. A gdy cenzor ma zły nastrój, wyrzuca listy, nawet ich nie czytając.

Poczobut spotyka się jedynie z adwokatem. Ale adwokat musi też uważać na to, o czym rozmawia. Mówi raczej o śledztwie i procesie, a o tym, co dzieje się w Białorusi, Ukrainie czy Rosji, opowiada zdawkowo.

Wiedzę o tym, co się dzieje za murami, wolno czerpać tylko z oficjalnej propagandy. Są więzienna biblioteka, państwowe gazety, w niektórych celach są telewizory (u Poczobuta, gdy siedział jeszcze w Żodino, akurat był popsuty). Po napaści Rosji na Ukrainę dostęp więźniów do wiadomości jeszcze bardziej ograniczono. Zapewne Andrzej wie o napaści Rosji na Ukrainę. Zdaje sobie sprawę, że Białoruś nie przyłączyła się do tej agresji – bo mówiłaby o tym propaganda – i że Ukraina się skutecznie broni, bo ciągle nie odtrąbiono zajęcia Kijowa.

Dla siedzącego w celi dziennikarza to psychiczna tortura równie dotkliwa co zamknięcie w celi w bloku śmierci, gdzie ostatnie dni życia spędzają skazańcy, którym białoruski kat ma przestrzelić potylicę. Andrzeja w ten sposób próbowano zmiękczyć. Wytrzymał.

Wieczorem 24 marca 2021 r., osiem godzin przed aresztowaniem, Andrzej przysłał do redakcji ostatni artykuł. Udowadniał w nim, że próby obłaskiwania Aleksandra Łukaszenki przez polski rząd nie mają żadnego sensu, bo dyktator w głębi duszy Polski nienawidzi. Gdy Warszawa będzie próbowała się dogadać, on ją wykorzysta, oszuka, wbije nóż w plecy.

To gorzkie podsumowanie białoruskiej polityki rządu PiS, który od 2016 r. ocieplał relacje i wysyłał do Mińska swoich ówczesnych najważniejszych polityków, m.in. marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego (mówił potem, że Łukaszenka to ciepły człowiek), szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, wicepremiera Mateusza  Morawieckiego. Rządzący liczyli na inwestycje w Białorusi, w zamian byli gotowi przyciąć wsparcie dla żyjących tam Polaków i białoruskiej opozycji. Andrzej najwyraźniej bał się powtórki, że po wzmożeniu wywołanym sfałszowaniem przez Łukaszenkę wyborów i zduszeniu obywatelskiej rewolucji w Warszawie zatriumfują „realiści" i będą szukać pragmatycznych rozwiązań…

Myślę, że gdyby Andrzej Poczobut był dziś człowiekiem na wolności, podobne przestrogi pisałby pod adresem tych wszystkich „pragmatyków", którzy wzywają Zachód, by przestać zbroić Ukrainę i zmusić ją do ustępstw wobec Rosji.

Putin jest przecież równie wiarołomnym człowiekiem co Łukaszenka. Tylko na rękach ma więcej krwi…

Spędziłeś za kratami już 500 dni. Andrzeju, jesteśmy z Tobą, wytrzymaj!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Panie Andrzeju, ogromny szacunek i szczery podziw dla Pana za Pańską niezłomną postawę. W tych trudnych czasach, pośród tylu małych ludzi, jest Pan prawdziwym bohaterem. Wierzę, że wkrótce znowu będę mógł czytać Pańskie artykuły w GW.
    @zbigniew.dziadon

    Bartoszu !
    2 lata to mniej niż 175,
    ktore Biden dal Assange.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    PS. 500 dni... czy polski rząd uczynił w tym czasie cokolwiek aby uwolnić Andrzeja Poczobuta z rąk białoruskiego satrapy? Powinien uczynić wszystko co możliwe! Powinien...
    @zbigniew.dziadon
    nic nie zrobił, bo od 2016 kombinuje jak zamykać dziennikarzy z GW i innych "nieprzyjaznych" dziennikarzy, jak wsadzić do więzienia panią Martę Lempart
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @zbigniew.dziadon
    co według ciebie powinien zrobić polski rząd by uwolnić, Pana Poczobuta? Musiałby iść na ustępstwa wobec reżimu Łukaszenki. Wtedy Wieliński byłby pierwszy by się pruć o to, że PiS spółkuje z Baćką
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    To bardzo smutne. Zastanawia mnie i to nie od dzisiaj, dlaczego systemy totalitarne marnują tyle energii, aby się utrzymać przy władzy ponosząc przy tym olbrzymie koszta społeczne i ekonomiczne i na dłuższą metę staja się bardzo niewydolne, przykładem jest RoZZja, gdzie Putin swoja decyzja najazdu na cala Ukrainę pokazał, ze w satrapiach elity żyją złudzeniami
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    To wszystko dzieje się w XXI wieku, teoretycznie wtedy, gdy ludzie mają większą świadomość, pamięć o wojnach, o zgładach o wojnie w byłej Jugosławii.
    Niczego się nie uczymy, głupota, kłamstwo i nienawiść rozpanoszyły się w umysłach ludzi. Teraz nastąpi zagłada.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1